Reklama
Reklama
Reklama

Aborcja wróciła do Sejmu. Sadura: Koalicja próbuje odzyskać wyborców

Aborcja wróciła do Sejmu. Sadura: Koalicja próbuje odzyskać wyborców
Aborcja wróciła do Sejmu. Sadura: Koalicja próbuje odzyskać wyborców (fot. Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Sejm wrócił do projektów dotyczących prawa do przerywania ciąży. Socjolog Przemysław Sadura ocenia, że koalicja rządząca próbuje w ten sposób odzyskać zaufanie wyborców, które osłabiła, nie znajdując wcześniej porozumienia w sprawie aborcji.

  • Sejm rozpatruje dwa projekty: dotyczący częściowej dekryminalizacji pomocy w aborcji oraz przywrócenia możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu.
  • Zdaniem Przemysława Sadury brak porozumienia w sprawie aborcji był jednym z największych błędów koalicji rządzącej.
  • Socjolog uważa, że prezydent Karol Nawrocki zawetowałby ustawę, gdyby została uchwalona. 

We wtorek Sejm zajął się w drugim czytaniu dwoma projektami dotyczącymi przepisów aborcyjnych. Po zgłoszeniu wniosków o odrzucenie propozycje ponownie trafiły do komisji, zostały negatywnie zaopiniowane. Pozytywnie komisja zaopiniowała natomiast dwie poprawki złożone przez klub Polska 2050.

Sprzeciw wobec obu projektów wyraziły Konfederacja i Demokracja Bezpośrednia. Przeciwko zamierza głosować także Prawo i Sprawiedliwość.

Sejm wrócił do tematu aborcji po tym, jak 8 października wznowiła prace sejmowa Komisja Nadzwyczajna do spraw rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży. Komisja poparła dwa projekty.

Pierwszy z nich dotyczy częściowej dekryminalizacji aborcji, a dokładniej pomocy w jej przeprowadzeniu. Podobna propozycja nie uzyskała większości w Sejmie w lipcu 2024 r.

Reklama
Reklama

Drugi projekt zakłada przywrócenie możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Chodzi o przesłankę zakwestionowaną przez Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 2020 r., który doprowadził do zaostrzenia obowiązujących przepisów

Dlaczego Sejm wraca do aborcji?

O to, dlaczego sejm wrócił do tematu aborcji, co może zrobić prezydent i jakie konsekwencje polityczne może mieć ta decyzja przed przyszłorocznymi wyborami zapytaliśmy socjologa Przemysława Sadurę.

– Postawiłbym raczej pytanie: dlaczego zajmują się tym teraz, a nie dwa lata temu? Robią to, ponieważ chcą odzyskać poczucie sprawczości oraz zaufanie wyborców, które zostało mocno nadwątlone po wyborach, kiedy koalicja nie była w stanie porozumieć się we własnym gronie w sprawie ustawy, którą miał wtedy zawetować Andrzej Duda – mówi Sadura.

Czytaj także: Chcą odwołać ministra finansów. „Sytuacja jest dramatyczna”

Socjolog twierdzi, że jednym z największych błędów koalicji rządowej z punktu widzenia komunikacji z własnym elektoratem, było to, że nie potrafiła wypracować we własnym gronie rozwiązania dotyczącego aborcji.

Zawiedzione nadzieje wyborców

Przemysław Sadura ocenia też, że brak porozumienia wewnątrz koalicji rządowej, zawiodło oczekiwania wyborców.

– Kobiety, w tym młode, które wcześniej nie brały udziału w wyborach, zgłosowały na Koalicje, ponieważ wiązały z nią wielkie nadzieje, liczyły między innymi na rozwiązanie problemu, który szczególnie je dotknął, czyli zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej – wyjaśnia.

Reklama
Reklama

– Koalicja nie była jednak w stanie wypracować wspólnego rozwiązania – dodał.

Według Sadury, brak porozumienia wewnątrz koalicji obnażył chaos decyzyjny i brak możliwości wypracowania kompromisu. W ten sposób Koalicja rządząca straciła część swoich wyborców.

Czytaj także: Staw dla deweloperów? Właściciele działek wściekli na urzędników. „Jesteśmy zapleczem”

– Obnażyli własną nieudolność i niekompetencję. Pokazali, że nie ma możliwości podejmowania decyzji, ponieważ brakuje arbitra, który narzucałby określone rozwiązania. Nie ma gotowości do kompromisu ani myślenia w kategoriach dobra wspólnego – tłumaczy.

– W ten sposób koalicja straciła w oczach wyborców. Teraz próbują ich odzyskać, ale nie wiem, czy to się uda.

Co zrobi prezydent ?

Według Przemysława Sadury nie ma wątpliwości, że prezydent Karol Nawrocki zawetowałby ustawę, gdyby została uchwalona przez parlament. W ocenie socjologa oznaczałoby to powtórzenie sytuacji z czasów prezydentury Andrzeja Dudy, jednak polityczne konsekwencje nie byłyby identyczne.

– Sytuacja się powtórzy, tyle że zamiast prezydenta Dudy ustawę zawetuje prezydent Nawrocki. Uważam, że nie zostanie to przez wyborców odebrane tak samo, jak gdyby udało się to zrobić od razu. Chodzi jednak o to, żeby wysłać sygnał, że większość rządząca nadal jest większością i potrafi działać wspólnie – wyjaśnia.

Reklama
Reklama

– Nie da się tak po prostu naprawić szkód, które obecna większość wyrządziła sama sobie, a moim zdaniem, także polskiemu społeczeństwu. Można jednak próbować je zminimalizować i właśnie to próbuje teraz osiągnąć – podsumował.

Może zainteresuje Cię także: 

Reklama
Reklama