Na defiladzie Wojska Polskiego, 15 sierpnia 2026 r. można było zaobserwować specjalne ekrany montowane na burtach i wieżyczkach pojazdów, tzw. klatki przeciw dronom, które z założenia mają odsunąć działanie wrogiego bezzałogowca od głównego pancerza. Są one jednak minimalnie oklatkowane wobec takich dodatkowych elementów, które montowane są w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy, montują kilka dodatkowych warstw ochronnych. Część tych konstrukcji – zwłaszcza w wojsku rosyjskim – osiąga poziom absurdu, uniemożliwiając celowanie i manewrowanie pojazdem, a świadomość sytuacja załogi spada.
W tym wypadku, widzimy nieźle skonstruowaną klatkę przeciw dronom składającą się ze stelaża obejmującego wieżę czołgu, a nie cały pojazd, ponadto na materiałach zdjęciowych i wideo widać, że zawiera zwisające łańcuchy z obciążnikami, które chronią szczeliny między wieżą, a kadłubem, nie blokując ruchu obrotowego.
Grzywy i stodoły
Wystające elementy przypominające „grzywę” to maskowanie połączone z elementami dystansowymi. W powyższej „fryzurze” czołgu mogą się nawet mieścić zagłuszacze bezzałogowców (na Ukrainie nazywane REB-ami). Celem takich konstrukcji jest wydłużenie żywotności pojazdu i życia załogi w przypadku serii atakujących dronów (głównie kamikaze).
Dodatkowo, załoga tego czołgu trafiła na unikatową pancerną broń. Ten czołg należy akurat do 425. Pułku „Skała”, jednostki którą stworzono jako formację, gdzie zsyła się uchylających od służby wojskowej i rzuca na najtrudniejsze odcinki frontu. Mają oni w swoich rękach dobry czołg. Albowiem jest to T-84 z charkowskiej fabryki im. Małyszewa. T-84 Opłot/T-84U to zmodernizowana konstrukcja T-80U. Czołg otrzymał nowoczesną termowizję.
Czołg posiada pancerz reaktywny. Strzela z armaty 125 mm. Jest cięższy od innych czołgów Ukrainy, waży 51 ton. Z założenia miał być modernizacją sowieckiej technologii pancernej, która będzie w stanie konkurować z zachodnimi technologiami i miał stać się hitem eksportowym ukraińskiej przemysłu zbrojeniowego. Finalnie, Siły Zbrojne Ukrainy dysponują maksymalnie kilkunastoma egzemplarzami tej broni.
Gorzej jest u Rosjan. Na rosyjskie pomysły instalacji na pancerzach stworzono cały katalog nowych nazw: czołg-stodoła, albo żółwi czołg. Rosjanie nie ograniczają się w niczym, domontowując na broni pancernej dodatkowe dachy i nawet ściany. Czołg po rosyjskich przeróbkach wygląda jak eksperymenty pancerne z okresu I wojny światowej. Na jednym z materiałów wideo widzimy rosyjski czołg T-72, z dodatkowymi domontowanymi ścianami i dachem, a na to z zamontowaną klatką przeciw dronom, do tego wolno sunący czołg pcha przed sobą trał przeciwminowy.
Nawet Izrael
Wszystko to doprowadziło do masy szyderczych wpisów na mediach społecznościowych. Problem w tym, że od starć z Hamasem w 2023 roku, nawet na izraelskich czołgach zamontowano tzw. daszki (przed zrzucanymi z dronów granatami). Choć czołgi są zazwyczaj najciężej opancerzonymi pojazdami na polu walki to nagle okazały się wrażliwe na ataki małych komercyjnych bezzałogowców.
Wynika to z kilku paradoksów współczesnego pola walki. Ostatnia generacja broni pancernej była szykowana zgodnie ze sztuką wojenną znaną z Zimnej Wojny, do starć pancerno-zmechanizowanych z dużym ugrupowaniem przeciwnika oraz do ochrony przed dostępną wówczas bronią przeciwpancerną. Do tego, nie zawsze załogi pancerne są dobrze wyszkolone i wiedzą jak reagować po serii ataków dronów, które nie muszą nawet zniszczyć maszyny, ale wystarczy że ją uszkodzą, co może szybko prowadzić do ucieczki załogi.
Wyeliminowany czołg nie musi wcale być zniszczonym pojazdem. Wystarczy, że zostanie porzucony. Ponadto, aktywne systemy ochrony czołgów chroniły przed kierowanymi pociskami przeciwpancernymi, a dron jest bronią zbyt prymitywną, by się z nią równać. Dlatego dron Hamasu zrzucający z góry granaty potrafił zaskoczyć załogi izraelskich Merkaw. Obecnie trwają intensywne modernizacje systemów aktywnej ochrony pojazdów, aby uwzględniały drony.


