Reklama
Reklama
Reklama

Dron zestrzelony nad Litwą. Kulisy nocnego ataku

Italian,Air,Force,Eurofighter,Typhoon,Fighter,Jet,From,311,Gruppo
Włoski Eurofighter Typhoon - zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Bezzałogowiec zestrzelony przez lotnictwo NATO wleciał w przestrzeń powietrzną Litwy od strony Białorusi. Tam Rosjanie mają bowiem zamontowane tzw. retransmitery dla swoich bezzałogowców, które zwiększają możliwości ataku dronami. Jakie są kulisy nocnego naruszenia przestrzeni powietrznej Litwy?

  • W nocy z 14 na 15 września włoskie lotnictwo uczestniczące w misji Baltic Air Policing zestrzeliło dron zmierzający w stronę litewskiego Kowna. Bezzałogowiec wleciał od strony Białorusi. Zestrzelenia dokonał pilot samolotu bojowego Eurofighter Typhoon.
  • Białoruś jest wykorzystywana przez Rosję do różnych operacji militarnych przeciw Ukrainie i w regionie. To z terytorium Białorusi dokonano inwazji lądowej na Ukrainę w lutym 2022 r., obecnie działają tam wykorzystywane przez Rosjan stacje przekaźnikowe dla bezzałogowców. Mińsk, pod naciskiem Kijowa twierdził, że wyłączył te urządzenia. Wciąż jednak działają.
  • Incydent na Litwie to kolejna z serii dronowych prowokacji na wschodniej flance NATO. W ostatnich dniach dochodziło do groźnych nalotów blisko granicy ukraińsko-polskiej, w tym w okolicach pociągu dyplomatycznego, na polskim wybrzeżu wyłowiono natomiast rosyjski bezzałogowiec.

Od marca na Litwie trwa czarna seria związana z dronami naruszającymi przestrzeń powietrzną tego kraju. 23 marca dron rozbił się w rejonie jeziora Lawysas, dwa miesiące później znaleziono szczątki uzbrojonego bezzałogowca, a niedługo po tym, z powodu alarmu przeciwlotniczego ewakuowano litewski parlament.

W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do manifestacji siły i bezzałogowiec zestrzelono, sytuacja była bowiem niebezpieczna – dron zmierzał w stronę Kowna. Nie można też wykluczyć scenariusza, że bezzałogowiec, który w poniedziałek „dopłynął” do polskiego wybrzeża, wcześniej przeciął przestrzeń powietrzną jednego z Państw Bałtyckich.

Kluczem do zrozumienia sytuacji jest rola Białorusi w wojnie. Sojusznik Władimira Putina, Alaksandr Łukaszenka, choć oficjalnie nie włączył się do wojny, to rosyjskiej armii użycza terytorium do działań zbrojnych. Wcześniej miało to wymiar działań lądowych. Gdy ciężar wojny przeniósł się na skalę platform bezzałogowych, Białoruś pełni kluczową rolę jako baza stacji przekaźnikowych dla bezzałogowców.

Reklama
Reklama

Jak to działa?

Stacje przekaźnikowe vel. retransmitery zwiększają możliwości operatorów bezzałogowców, których ogranicza nie tylko techniczny zasięg drona, ale także słabnięcie sygnału, który łączy go z platformą. Zwłaszcza po wyłączeniu nieautoryzowanych Starlinków, z których na „dziko” korzystali rosyjscy żołnierze, znaczenie takich stacji się zwiększyło. Pozwalają one latać dalej i skuteczniej w głąb terytorium Ukrainy, ale nie tylko. Analogicznie zwiększają one zasięg na innych kierunkach.

Rosjanie zintensyfikowali używanie takich stacji na Białorusi w połowie roku 2025. W czerwcu Wołodymyr Zełenski postawił Białorusi ultimatum – albo Mińsk wyłączy stacje, albo Ukraina zrobi to sama. Kijów odnotował wyłączenie stacji, ale nie na długo. Ołeh Iwaszczenko, nowy szef wywiadu wojskowego HUR, twierdzi że urządzenia te ponownie działają. Jak podaje ukraiński serwis militarnyi.com, są zamontowane pod Homlem i pod Brześciem.

Różne scenariusze

Wojna dronów daje wiele możliwości. Za najbardziej prawdopodobny scenariusz należy uznać wersję, że to świadoma prowokacja Rosjan i w przestrzeń powietrzną Litwy wleciał sterowany np. za pośrednictwem „białoruskich” stacji rosyjski bezzałogowiec. Wpisuje się to w szereg podobnych incydentów z ostatniego czasu. Dodatkowo wiąże z prowokacją Mińsk i tym samym wpycha opornego sojusznika Kremla w odmęty wojny, na co liczy Putin.

Reklama
Reklama

Czy to był ukraiński dron?

Nie jest to jednak jedyny scenariusz. Za inną z możliwości podaje się „zagubionego” drona, który z powodu walki radioelektronicznej (zagłuszenia) zmienił trajektorię lotu. Trudno jednak uwierzyć, że taki dron nagle obrał za cel duże miasto, co zmusiło lotnictwo do zestrzelenia. Pojawiają się także spekulacje, czy nie był to dron ukraiński. I tutaj także nie możemy wykluczyć scenariusza, że Rosja albo przechwytuje ukraińskie drony w locie (hakuje je) i puszcza dalej, albo produkuje ich kopie. Takie możliwości, w innych wypadkach, też potwierdzano

Z perspektywy NATO mówimy o groźnych incydentach słusznie mobilizujących lotnictwo wojskowe. Z perspektywy Rosji pojedynczy wlot drona w przestrzeń powietrzną Sojuszu Północnoatlantyckiego jest małym elementem w tysiącach wystrzeleń, ponieważ Kreml planuje produkować między 5 a 7 mln platform bezzałogowych rocznie. Dlatego, z pewnością, to nie koniec podobnych prowokacji. 

Źródło: Zero.pl
Michał Bruszewski
Michał BruszewskiDziennikarz
Reklama
Reklama