
Mają warunki zabudowy, projekt, materiały i ekipę. Brakuje tylko pozwolenia, bo starostwo uznało, że droga do działki prowadzi przez las. W nowym odcinku „Chamstwa w państwie” Przemysław Talkowski sprawdza, czy budowa domu musi być drogą przez mękę.
- Rodzina rolników miała komplet uzgodnień, a starostwo i tak odmówiło pozwolenia na budowę.
- Powodem jest „las”, który według bohaterów istnieje tylko w ewidencji gruntów, oraz droga, której nie można odlesić.
- W programie Przemysław Talkowski rozmawia z prawnikami, ekspertami i działaczem społecznym o tym, jak wyjść z biurokratycznego impasu.
W Polsce zabraknie węgla przed zimą? Nieczysta zagrywka Rosji, minister uspokaja
Joanna Brzuch i jej rodzina, rolnicy, dostali od wójta warunki zabudowy domu rodzinnego i budynku gospodarczego. Pozytywne uzgodnienia wydały Lasy Państwowe, a Zarząd Dróg Powiatowych potwierdził, że działka ma dojazd do drogi publicznej. Bez tego budować nie można.
Rodzina zamówiła projekt budowlany, kupiła materiały i umówiła ekipę. Wtedy naczelnik wydziału budownictwa w starostwie oznajmił, że pozwolenia nie będzie. Powód: droga do przyszłego domu prowadzi przez las.
Przemysław Talkowski dostał od rodziny zdjęcie tej drogi i pyta wprost: „Czy mamy tak nieludzkie przepisy? Czy tak nieludzkich urzędników?”. Jak zapowiada, sprawa może dotyczyć każdego, kto buduje dom lub dopiero się do tego szykuje.
Las tylko na papierze
Małżeństwo Bielaków, rodzice pani Joanny, są wyczerpani sprzecznymi decyzjami starostwa. Ojciec kobiet ma łzy w oczach, a prowadzący program zachęca, by nie wstydził się emocji. Jak mówi, niech urzędnicy zobaczą, co robią ludziom.
Rozmówcy przekonują, że w tym miejscu nie ma lasu w potocznym rozumieniu. Przypominają, że część terenu była dawniej łąką i nieużytkiem, na którym drzewa po prostu wyrosły.
Talkowski tłumaczy, że las istnieje „tylko na papierze”, w ewidencji gruntów. Drogi nie da się odlesić, bo nie ma jej w planie zagospodarowania przestrzennego. Błędne koło się zamyka: od inwestorów żąda się tego, czego nie mogą spełnić.
Zaświadczenia i ostatnia nadzieja
Rodzina twierdzi, że przedstawiła zaświadczenie z agencji rolnej. Wynika z niego, że od lat użytkuje te grunty, a rosły tam zboże i maliny. Urzędnicy i tak uznali, że do dalszej działki nie da się dojechać.
– Ręce się rozkładają – mówi jeden z bohaterów materiału.
W studiu Talkowski zapytał, czy budowa własnego domu może zamienić się w walkę z biurokracją. Rozmawiał z Joanną Brzuch, Piotrem Ikonowiczem z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, biegłym sądowym Adrianem Hołubem, adwokatem Maciejem Górskim i Adamem Kleczewskim z Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Domów.
Maciej Górski ocenił, że problemem jest interpretacja przepisów na poziomie lokalnym.
– Gdzieś w jednej gminie czy w drugiej, czy w starostwie, ktoś inaczej interpretuje przepisy. U nas w Warszawie są różnie przepisy interpretowane w różnych dzielnicach – powiedział.
– W Polsce mamy lasy liściaste, iglaste, mieszane oraz te w stanie prawnym oraz przyrodniczym. Galimatias prawny, który wiąże się z tymi dwoma ostatnimi rodzajami lasów, rujnuje marzenia setek albo tysięcy Polaków o nowym domu, tak jak w przypadku pani Joanny – dodał Adrian Hołub.
Odcinek jest już dostępny na Kanale Zero.
Obejrzyj także: