
Tuż przed sezonem zimowym Rosja zadała nam potężny cios: zablokowała przesył węgla z Kazachstanu przez Białoruś do Polski. Blokada ma zostać zdjęta 17 października, ale już teraz budzi obawy o to, czy wyrwa w dostawach nie będzie miała negatywnych skutków dla zapasów węgla na zimę. – Robimy wszystko, żeby żadnych problemów nie było – zapewnia Zero.pl Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych.
- Rosja przerwała wschodni korytarz dostaw węgla do Polski. Zakaz przewozu ma obowiązywać do 17 października.
- To oznacza blokadę importu węgla z Kazachstanu do naszego kraju i budzi obawy o to, czy nie zabraknie węgla na sezon zimowy.
- – Zakładam, że wszyscy importerzy plus producenci w Polsce robią wszystko, żeby zabezpieczyć odpowiednie ilości na sezon grzewczy – mówi Zero.pl Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych.
Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla (PIGSW) poinformowała 8 października, że Rosja kilka dni wcześniej postanowiła zablokować kluczowy korytarz transportowy dla węgla z Kazachstanu do Polski. 3 października Dyrekcja Rady ds. Transportu Kolejowego Wspólnoty Niepodległych Państw rozesłała do kolei Kazachstanu, Rosji, Uzbekistanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji faksogram o czasowym zakazie importu.
Czytaj także: Polska walczy w Brukseli, stawką bloki węglowe. „Gwarant naszego bezpieczeństwa”
Rosja blokuje import węgla do Polski
W piśmie tym Koleje Rosyjskie zawnioskowały do odpowiedników z ośmiu wymienionych krajów o wstrzymanie przewozu wszystkich ładunków oraz pustych wagonów do Białorusi przez przejście Krasnoje. To tzw. zakaz konwencyjny. PIGSW w komunikacie tłumaczy, że procedura ta stosowana jest na kolejach o rozstawie 1520 mm (tzw. szerokie tory) wtedy, gdy infrastruktura odbierająca nie jest w stanie przyjąć kierowanego do niej potoku wagonów. „W okresie obowiązywania zakazu stacje nadania nie przyjmują objętych nim ładunków, a składy znajdujące się już w drodze są zatrzymywane na stacjach pośrednich do czasu zniesienia ograniczenia” – wyjaśnia Izba.
Zakaz objął także węgiel. Tymczasem węzeł Krasnoje jest kluczowy dla importu węgla do Polski z Kazachstanu, z którego tylko w I półroczu 2026 r. sprowadziliśmy ok. 1,9 mln ton węgla. „Część tego surowca docierała do Polski drogą morską przez rosyjskie porty bałtyckie, część koleją przez Białoruś, w tym jako przesyłki adresowane do odbiorców na stacjach białoruskich w Brześciu, Bruzgach i Swisłoczy, skąd po przeładunku trafiają do polskich składów. Ta ostatnia grupa jest objęta zakazem wprost” – informuje PIGSW.
Zakaz zaczął obowiązywać 8 października i ma trwać do 17 października. Zero.pl zapytało w kuluarach Europejskego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie ministra aktywów państwowych, Wojciecha Balczuna, czy do rządu docierają jakieś sygnały, że Moskwa może przedłużyć blokadę.
– Nie mam takich informacji – mówi nam szef MAP i podkreśla, że podległe mu spółki działają, aby węgla na zimę nie zabrakło.
Czy węgla może zabraknąć? Minister Balczun zabrał głos
Pojawiły się bowiem obawy o podaż opału. Łukasz Horbacz prezes PIGSPW, wskazuje, że blokada wschodniego korytarza importu węgla nastąpiła w okresie, w którym składy przyjmują dostawy na sezon. Jak dodaje, każde wydłużenie czasu realizacji przenosi się bezpośrednio na dostępność sortymentów (takich jak kostka, groszek czy orzech) u odbiorców końcowych. Mniejsza dostępność może zaś oznaczać wzrost cen.
– Zakładam, że wszyscy importerzy plus producenci w Polsce robią wszystko, żeby zabezpieczyć odpowiednie ilości na sezon grzewczy, zimowy – mówi Zero.pl minister Wojciech Balczun. – Z mojego „podwórka”, spółek państwowych, nie mam na razie żadnych przesłanek do jakiegoś poważniejszego niepokoju. Zarządzamy całym procesem.
Ministrowi aktywów państwowych podlegają Polska Grupa Górnicza, Jastrzębska Spółka Węglowa i Lubelski Węgiel Bogdanka, a także Węglokoks. Podczas gdy trzy pierwsze spółki skupiają się na wydobyciu, Węglokoks jest operatorem logistycznym. I właśnie on wchodzi teraz do gry.
– Też sprowadzany jest węgiel – w niedużych ilościach, ale robi to Węglokoks, po to, żeby móc przygotowywać odpowiednie mieszanki dla dużej energetyki węglowej, dlatego że węgiel energetyczny, ten, który jest wydobywany w JSW, musi być mieszany – tłumaczy minister Balczun.
Jak mówi, Węglokoks ostatnio sprowadził dwa statki z węglem z Kolumbii.
– Te wszystkie rzeczy są skoordynowane, są zaopiekowane – zaznacza. – Nie chcę mówić, że mamy jakąś nadmierną pewność siebie, bo wiadomo, że rzeczywistość czasami robi przykre niespodzianki, ale robimy wszystko, żeby żadnych problemów nie było.
– Są jeszcze poważni prywatni importerzy, są elektrociepłownie, które są rozsiane po różnych miejscach; nie wszystko się odbywa na poziomie wielkich spółek Skarbu Państwa i dużej energetyki – przypomina szef MAP. – Zakładam, że każdy działa w taki sposób, aby uniknąć jakichkolwiek komplikacji.
Import węgla na fali wznoszącej, powodem wojna
Z danych Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że w I półroczu br. importerzy sprowadzili do Polski 3,06 mln ton węgla energetycznego – o 168 proc. więcej w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Węgiel z Kazachstanu odpowiadał za ponad połowę wolumenu dostaw, ok. miliona ton sprowadziliśmy z Kolumbii, a pozostałe kierunki odpowiadają za śladowe ilości.
Czytaj też: Pożegnanie z węglem odłożone. Rząd zmienia kurs, patrzy na wschód Polski
Największym odbiorcą węgla są spółki energetyczne posiadające własne elektrownie na węgiel – takie jak PGE, Enea czy Tauron. Korzystają one także z węgla wydobywanego w polskich kopalniach, jednak ten sezon jest wyjątkowy. Wojna na Bliskim Wschodzie i będące jej efektem wysokie ceny gazu sprawiają, że na całym świecie rośnie wykorzystanie „czarnego złota”.
Może zainteresuje Cię także:

