
Trwa wojna o Zoo Łączna w Mieroszowie. Część konfliktu przeniosła się na salę sądową. W sprawie pięć osób usłyszało zarzuty. Sąd zdecydował ws. aresztu dla jednej z nich. Wobec czterech pozostałych śledczy zastosowali wolnościowe środki zapobiegawcze.
- Sąd Rejonowy w Wałbrzychu odrzucił wniosek prokuratury o zastosowanie aresztu wobec właściciela prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie.
- Od wtorku na terenie obiektu prokuratura prowadzi działania dotyczące możliwości znęcania się nad zwierzętami.
- Zarzuty tego dotyczące usłyszało pięć osób.
W czwartek wieczorem Sąd Rejonowy w Wałbrzychu zadecydował o nieuwzględnieniu wniosku prokuratury o zastosowanie aresztu wobec właściciela prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie. Właściciel placówki i cztery inne osoby są objęte zarzutami prokuratorskimi związanymi ze znęcaniem się nad zwierzętami.
Akcja służb w prywatnym Zoo Łączna. Pięć osób usłyszało zarzuty
Wobec właściciela zoo sąd zastosował dozór policyjny i poręczenie majątkowe. Wobec czterech innych zatrzymanych osób, jak przekazał PAP prok. Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, śledczy nie wnioskowali o areszt, ale zastosowali wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze.
Akcja służb w zoo
Śledczy w asyście policji wkroczyli na teren Zoo Łączna w Mieroszowie we wtorek. Dokonali oględzin i zatrzymali pięć osób. Zwierzęta miały zostać zabrane do innych miejsc opieki. Działania prokuratury były związane z zawiadomieniem, które złożyli działacze organizacji prozwierzęcych na temat złego traktowania zwierząt w zoo.
Kulisy akcji w Zoo Łączna. Chaos, zarzuty i tajemnicze rozmowy. „Prokuratura dała spis”
W czwartek wojewoda dolnośląska poleciła burmistrzowi Mieroszowa pilne zwołanie Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.
„Wojewoda zwróciła się o pilne przedstawienie aktualnych informacji dotyczących liczby i stanu zwierząt, warunków ich przebywania, dostępności opieki weterynaryjnej oraz potrzeb wymagających dodatkowego wsparcia” – przekazał Dolnośląski Urząd Wojewódzki.
Zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego DUW Sebastian Jeziorski powiedział po zakończeniu tego posiedzenia, że do urzędu trafiały niepokojące sygnały dotyczące tego, co dzieje się ze zwierzętami w związku z podjętą interwencją.
– Pani wojewoda prowadzi działania związane z zapewnieniem im opieki zarówno tu na miejscu, jak i możliwości ewakuacji tych zwierząt, gdyby sytuacja tego wymagała. Prowadzone są rozmowy z dyrektorami ogrodów zoologicznych z terenu Polski. Równolegle prowadzimy działania, aby zapewnić opiekę weterynaryjną dla tych zwierząt – powiedział dziennikarzom.
Mieszkańcy przeciwko
Z decyzją dotyczącą odebrania zwierząt z Zoo Łączna nie zgadza się wielu mieszkańców miejscowości. Z czwartku na piątek niektórzy próbowali zablokować transport zwierząt, co skutkowało interwencją policji. Jedna osoba została ukarana mandatem, a cztery osoby zatrzymano w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.
Wojna o zoo w Łącznej. Mamy nagrania z nocnego starcia z policją
W środę śledczy w trakcie konferencji prasowej poinformowali, że w prywatnym zoo zaniedbywano 561 zwierząt w ten sposób, że podejrzani świadomie dopuszczali do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej. Postępowanie w tej sprawie było prowadzone od kilku miesięcy, a jego podstawą były zawiadomienia ze strony organizacji zajmujących się prawami zwierząt.
„Niepokojące” informacje
Tego samego dnia zastępca prokuratora rejonowego w Wałbrzychu prok. Marcin Witkowski przekazał w komunikacie nowe, jego zdaniem, „niepokojące” informacje.
„Na terenie ogrodu w toku oględzin znaleziono zakopane kości zwierząt, w szczególności kopytnych, których śmierć nie jest na razie wyjaśniona” – przekazał.
Dodał, że pozostałe w ogrodzie zwierzęta były utrzymywane w zimnie pomimo ich potrzeb gatunkowych, a w szczególności dotyczyło to gatunków pochodzących z obszarów o ciepłym klimacie. Podczas oględzin śledczy stwierdzili też, że na terenie zoo nie ma odpowiedniego zapasu karmy i z tego względu z pomocą przyszedł lokalny samorząd, z którym uzgodniono postawienie i dogrzewanie namiotów.
Zoo w Łącznej. Panie prokuratorze, poproszę adres lemura
Prok. Witkowski zapewnił również, że prokuratura wraz z innymi organizacjami miała przygotowany scenariusz relokacji zwierząt. Według jego opinii na przeszkodzie temu stanęła „ogromna fala tzw. hejtu”, która spowodowała, że część organizacji, która wcześniej deklarowała przyjęcie zabieranych z Zoo Łączna zwierząt, wstrzymała się od takich działań.
Śledczy apelują
Jak wyjaśnił prok. Witkowski, śledczy zdają sobie sprawę, że bez wsparcia organizacji prozwierzęcych nie uda się relokować zwierząt w jak najszybszym terminie.
„Dlatego zwracamy się z apelem do organizacji prozwierzęcych o pomoc w przejęciu opieki nad zwierzętami przy pełnym wsparciu prokuratury i policji” – powiedział.
Właściciel zoo odpiera zarzuty
Przed interwencją służb głos zabrał właściciel Zoo Łączna, który zapewnił, że ogród jako zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii.
Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 r. otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim ok. 100 gatunków zwierząt.