- W publikowanych od paru lat sondażach „którzy kierowcy powodują najwięcej groźnych sytuacji” użytkownicy BMW wiodą zdecydowany prym.
- Czy to jednak prawda, że to właśnie kierowcy aut tej marki są sprawcami największej liczby wypadków?
- Za co i dlaczego tak nie lubimy kierowców BMW? Porozmawiałem z ekspertem od psychologii transportu.
Do zainteresowania się tematem zainspirowała mnie sytuacja, która miała miejsce na parkingu podziemnym pod biurowcem polskiej siedziby BMW. Mieści się tu wiele firm, ale gdy widziałem jakieś auto pędzące po parkingu znacznie szybciej niż wymagałby zdrowy rozsądek – było to nowe BMW. Uznałem więc, że musi istnieć jakiś czynnik, który sprawia, że za kierownicą BMW masz ochotę wciskać mocniej gaz. Przypomniałem sobie nawet, jak lata temu odbierałem prasowy egzemplarz serii 3 F30 i po kilku minutach jazdy nim sam uznałem, że jadę zbyt niebezpiecznie, i nie wiem dlaczego.
To pozornie prosty mechanizm psychologiczny
BMW stawia na świetne prowadzenie, moc i oczywiście radość z jazdy – sztandarowe hasło reklamowe tej marki od lat. Kiedyś był jeszcze napęd na tylne koła, ale to już trochę przeszłość, dziś w gamie mamy zarówno modele napędzane na przód, jak i na tył, ale najczęściej – na cztery koła. Coraz częściej nie ma też już dźwięku sześciocylindrowego silnika pod maską, bo za napęd odpowiada elektryczność. Ale to nic nie zmienia, nadal za kierownicą BMW jesteśmy najbardziej skłonni do uwierzenia, że panujemy nad kilkusetkonną maszyną, która podąża dokładnie tam gdzie chcemy.
Tragedia podczas cofania. Kierowca BMW przejechał 20-latkę
A skoro tak to znaczy, że możemy przecież pozwolić sobie na drodze na „trochę więcej”, bo margines bezpieczeństwa w naszej głowie się przesuwa. I stąd niebezpieczna jazda w wykonaniu kierowców BMW. Czy może to być prawda?
Zapytałem o to psychologa transportu, Piotra Nowaka-Hellera, i odpowiedział tak: – Wizerunek, jaki przedstawiamy, może oczywiście wpływać na nasze zachowania. Samo prowadzenie czy moc auta to jedno, ale drugie to sposób, w jaki jesteśmy postrzegani. Jadąc BMW chętniej zrobimy coś dziwnego na drodze właśnie z powodu tego, że kierowcy tych aut są ogólnie uważani za niebezpiecznych. Z badań, które przeprowadzam, wynika, że kierowcom BMW mniej zależy na tym, jak są widziani przez innych.
Widząc takie sytuacje wokół siebie zaczynamy szukać dla nich potwierdzenia
Jeśli zwracamy na coś uwagę, to musi to być prawda, więc zaczynamy szukać zdarzeń, które potwierdzałyby nasze odczucia. Może też jednak dojść do sytuacji, gdy nasza uwaga zostaje skierowana przez zewnętrzne źródła, na przykład media, podkreślające za każdym razem markę samochodu, gdy zdarzy się wypadek z udziałem BMW.
– Gdy informacja o kierowcach BMW zostanie nam powtórzona kilkukrotnie, nieświadomie zaczynamy bardziej zwracać uwagę na nich i ich zachowania – mówi Piotr. – Czasem zobaczymy osiem przykładów kierowców aut jeżdżących niebezpiecznie, a wśród nich tylko jedno BMW i zwrócimy uwagę tylko na to BMW, pomijając resztę.
BMW wjechało do galerii handlowej we Wrocławiu. Wszystkiemu winny obcas
Może to media tak chętnie „pompują” ten temat?
Jeśli zdarzy się wypadek z udziałem BMW, na sto procent ta marka pojawi się w tytule wiadomości. Jeśli byłaby to Dacia, Skoda czy Toyota – to już nie takie pewne. Podobno w głośnej sprawie wicemarszałka województwa lubuskiego, który spowodował wypadek na drodze ekspresowej jadąc Skodą, najczęściej pojawiała się w opisach zdarzenia właśnie marka BMW, mimo że kierowca BMW był w tym zdarzeniu poszkodowanym, a nie sprawcą.
Gdy czytamy o bardzo głośnych wypadkach z ostatnich lat, jak ten z udziałem Sebastiana M. czy śmiertelnym potrąceniu pieszego w Warszawie na ul. Sokratesa, prawie zawsze mówi się o kierowcy BMW. Nie trzeba w ogóle szukać tego typu treści, one same wyskakują nam w codziennych wiadomościach podczas przeglądania internetu – kierowca BMW najechał na łosia, kierowca BMW potrącił kobietę podczas cofania, kierowca BMW uderzył w drzewo wracając z dyskoteki.
Sporo zajęło mi znalezienie statystyk wypadków z udziałem BMW
Nie ma ich zbyt wiele – jedne pochodzą z bloga „prentki-blog” i dotyczą tylko jednego województwa, i to z roku 2012. Drugie dostałem od policji i odnoszą się do Warszawy za rok 2025. W obu przypadkach liczba zdarzeń z udziałem kierujących BMW jest przeciętna i odpowiada mniej więcej liczbie zarejestrowanych aut tej marki – nie istnieje znacząca nadreprezentacja.
Porozmawiałem też z przedstawicielem firmy ubezpieczeniowej, który potwierdził jednak, że zwłaszcza przy młodszych kierowcach istnieje „zwyżka za markę” wynosząca ok. 10 proc., czyli jeśli młody fan „bawary” sprawi sobie takie auto, zapłaci za OC więcej, niż gdyby wybrał np. Nissana. W przypadku statystyk z Warszawy największa dysproporcja między liczbą zarejestrowanych aut a zdarzeniami drogowymi dotyczy kierowców Toyot. Dlaczego tak jest – mogę odpowiedzieć tylko klasykiem „nie wiem, choć się domyślam”.
Z drugiej strony mamy sondaż przygotowany przez rankomat.pl z prostym pytaniem: którzy kierowcy jeżdżą najgorzej? W pierwszej edycji 73 proc. respondentów odpowiedziało, że kierowcy BMW. W drugiej ten wskaźnik spadł do 56 proc., ale nadal jedna marka zbiera więcej głosów niż wszystkie inne razem wzięte. Najmniej osób powiedziało, że niebezpiecznie jeżdżą kierowcy Citroenów.
A stereotyp o kierunkowskazach?
Podobno właściciele BMW nigdy ich nie włączają i nie wiedzą nawet do czego służy manetka za kierownicą. – Wydaje mi się, że to przeświadczenie przyszło ze Stanów Zjednoczonych, gdzie było sporo memów na ten temat. Z mojego doświadczenia nie mogę potwierdzić, żeby kierowcy BMW rzadziej używali kierunkowskazów niż inni – twierdzi Piotr i trudno się tu nie zgodzić. O wiele częściej od nastolatka pędzącego starym E46 i zmieniającego pasy bez kierunkowskazów widzę kobietę prowadzącą prawie nowe BMW i zajętą wszystkim innym, tylko nie jazdą.
Być może od niebezpiecznych sytuacji na drodze gorsza jest wyższość, którą użytkownicy drogich i mocnych aut – niekoniecznie BMW – okazują innym. Być może też bardzo trudno jest jeździć mocnym autem spokojnie i niezależnie od marki – mając 300 czy 400 KM do dyspozycji chcemy pokazać, kto tu rządzi.
Podsumowanie
Ziarnka prawdy w stereotypach o kierowcach BMW mają różne rozmiary. Ten, że powodują najwięcej wypadków, można uznać za nieprawdziwy. Ten, że jeżdżą agresywnie, a innych na drodze mają za przeszkody i „frajerów”, wydaje się dość uzasadniony. Ale najważniejsze przesłanie jest inne: każdy z nas, wsiadając do BMW, może zacząć zachowywać się w taki sposób. – Parametry auta i sposób jego postrzegania wpływają na to, jak nim jedziemy – kończy Piotr Nowak-Heller.

