Zdrowie

Dlaczego w Polsce brakuje pieniędzy na zdrowie?

Choć nakłady na zdrowie rosną, pacjenci coraz częściej słyszą o limitach, cięciach i dłuższych kolejkach. Dlaczego system, do którego trafia coraz więcej pieniędzy, jest w punkcie krytycznym?

Dominik Lewandowski
Felieton autorstwa: Dominik Lewandowski
13.04.2026
5 min
Pacjenci czekający na wizytę u lekarza. (fot. Shutterstock)

W ostatnim czasie dużo się mówi o oszczędnościach, które planuje i wdraża Narodowy Fundusz Zdrowia. Najważniejsze to ograniczenie finansowania nadwykonań badań diagnostycznych (np. TK, rezonans, kolonoskopia, gastroskopia), co już dzisiaj odbija się na dostępie pacjentów do diagnostyki. Kolejny krok to ograniczenia w zakresie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). Poza ograniczeniem diagnostyki mamy powrót limitów, ograniczenie nadwykonań i wzmożone kontrole, szczególnie w AOS.

Mówiąc krótko, płatnik publiczny wybrał strategię radykalnej redukcji wydatków jako główny mechanizm ratowania kryzysu finansowego w ochronie zdrowia.

Finansowanie

Kluczowe jest zatem pytanie: dlaczego w Polsce brakuje pieniędzy na zdrowie? Zacznijmy od finansowania ochrony zdrowia w Polsce. Polska wydaje ze środków publicznych ok. 5,8–6,0 proc. PKB na zdrowie i pozostaje w tyle za średnią krajów OECD (7–8 proc. PKB). Nasz kraj teoretycznie poprzez ustawę 7 proc. zapewnił wzrost nakładów na zdrowie, lecz mechanizm wyliczania nakładów w odniesieniu do PKB sprzed dwóch lat powoduje stale utrzymującą się lukę w finansowaniu.

Dlaczego pomimo wzrostu nakładów na zdrowie w ostatnich latach obserwujemy gwałtownie narastający kryzys finansowy w ochronie zdrowia?

Po pierwsze: demografia

Wraz ze starzeniem się społeczeństwa obserwujemy narastający problem wielochorobowości, który bezpośrednio wpływa na generowanie kosztów w systemie ochrony zdrowia.
Zmiany demograficzne powodują jednocześnie zaburzenie równowagi pomiędzy grupą płacącą składki, która systematycznie się kurczy, a rosnącą grupą wymagającą świadczeń zdrowotnych.

Po drugie: presja płacowa

Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia (tzw. ustawa podwyżkowa) stała się jednym z głównych czynników presji na budżet NFZ. Wprowadziła ona automatyczny mechanizm wzrostu płac, powiązany ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce, co oznacza, że koszty rosną co roku niezależnie od sytuacji finansowej Funduszu.
Wprowadzenie tego sprawiedliwego społecznie mechanizmu ujawniło skalę niedofinansowania ochrony zdrowia, powodując problemy budżetowe NFZ.

Po trzecie: struktura budżetu NFZ

Struktura budżetu NFZ opiera się przede wszystkim na składce zdrowotnej. Niestety, wzrost wpływów finansowych ze składki zdrowotnej nie nadąża za rosnącymi kosztami świadczeń. Udział składki zdrowotnej w całkowitym budżecie NFZ w ostatnich latach spada. Problem ten został znacznie pogłębiony poprzez zaprzestanie finansowania części świadczeń z budżetu państwa i przerzucenie ich do budżetu NFZ. Dotyczy to np. ratownictwa medycznego, programów lekowych, świadczeń wysokospecjalistycznych, refundacji leków dla seniorów i dzieci czy refundacji składek osób, które nie odprowadzają składek, a posiadają prawo do świadczeń.
Zmiany te powodują ciągłą i rosnącą konieczność dofinansowania budżetu NFZ z budżetu państwa.

Po czwarte: limitowanie świadczeń

W ostatnich latach zmniejszono limity na świadczenia, szczególnie w AOS, oraz zniesiono limity na badania diagnostyczne. NFZ też chętniej płacił za nadwykonania. Wszystkie te mechanizmy poprawiły dostępność świadczeń dla pacjentów, generując jednak znaczne wydatki w budżecie NFZ.

Po piąte: piramida świadczeń

W Polsce mamy system szpitalocentryczny. Blisko połowa budżetu NFZ przeznaczana jest na leczenie szpitalne. Nawet ostrożne analizy wskazują, że w Polsce powinniśmy zrezygnować z co najmniej jednej trzeciej liczby łóżek szpitalnych. Ta struktura powoduje, że zbyt dużo świadczeń realizujemy w szpitalu, co bezpośrednio wpływa na podniesienie kosztów opieki. Jest to efektem niedofinansowania opieki ambulatoryjnej, a tym samym dostępności świadczeń na tym poziomie.

Mazurek o Knurowie. „Zapisz się do Platformy, to ci pomogą”. Komentarz o porwaniu karetki

Zarówno placówki podstawowej opieki zdrowotnej (ok. 11 proc. udziału w budżecie NFZ), jak i AOS (ok. 9 proc.) są w Polsce znacznie niedofinansowane w stosunku do leczenia szpitalnego. Struktura ta powoduje niegospodarność w wydawaniu środków publicznych na zdrowie oraz uwypukla problem niedofinansowania ochrony zdrowia w Polsce.

Konieczne działania

Oczywiście czynników wpływających na kondycję i stabilność finansów NFZ jest więcej, ale te wypunktowane, w mojej ocenie, są najistotniejsze. Na podstawie diagnozy przyczyn trudnej kondycji finansów publicznego płatnika można podjąć działania naprawcze.

Otyłość w Polsce. Skala problemu i konsekwencje społeczne

NFZ skupia się na redukcji kosztów. W mojej ocenie te działania (np. bez wzrostu nakładów poprzez zwiększenie składki zdrowotnej) będą nieskuteczne i mogą spowodować dodatkowy kryzys w obszarze zdrowia.

Źródło: Zero.pl
Dominik Lewandowski
Dominik LewandowskiWiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce ds. praktyki i systemu opieki zdrowotnej - autor zewnętrzny