Ach, Mejza, co to jest za postać. Słów we wszystkich słownikach świata nie wystarczy, żeby opisać go z należytym brakiem szacunku. Bo przecież jakimi słowami opisać doniesienia o oszukiwaniu rodziców nieuleczalnie chorych dzieci na kosztujące małe fortuny terapie za oceanem? Albo te o sprzedaży maseczek bez atestu, kiedy pandemia koronawirusa odbierała nam bliskich?
Chociaż może nie ma co takich nic niewnoszących rzeczy z życiorysu polityka wyciągać. Przecież to było kupę czasu temu, z pół dekady. Część dzieci, których rodzice mieli zostać oszukani, na pewno już nie żyje. Tak samo ci, których uratować mogły maseczki – gdyby tylko nie były wadliwe. Nie ma co do tego wracać.
Poza tym, wystarczy spojrzeć na Mejzę, żeby pomyśleć, że teraz to już inna osoba. Zapuścił gruby, modny wąs i zaczął nosić jeszcze grubsze i jeszcze modniejsze okulary. Jest niemal nie do poznania. Niemal, bo przy całym nowym imidżu zapomniał zmienić jednej drobnostki, od której, gdybym mógł nieśmiało doradzić, proponowałbym zacząć. Siebie.
Niech dowodem na to będzie fakt, że nieprzerwanie oddany jest swojemu największemu, jak mogłoby się wydawać, hobby – łamaniu przepisów ruchu drogowego. Trzeba przyznać, że jest w tym naprawdę doskonały. Jak wyliczają dziennikarze, zebrał już łącznie 168 punktów karnych. Przy limicie wynoszącym 24 punkty to nie lada wyczyn. Szapoba.
Do kolejnych wyczynów, za które wypadałoby przed posłem czapkę zdjąć, doliczmy 11 zarzutów karnych związanych z oświadczeniami majątkowymi i wynoszącą blisko 80 tys. zł karę za nielegalne rozwieszenie plakatów wyborczych w Zielonej Górze. A, i to, że nie potrafi wygrać w sądzie z 17-latkiem, który nazwał go m.in. „mentalnym dnem”. Ach, Mejza, co to jest za postać.
Mejza we freakach. Odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu
Ale przy całym tym dworowaniu jedno trzeba Mejzie oddać. Zna swoją wartość. Wszystko wskazuje na to, że znają ją też przedstawiciele dwóch organizacji freak-fightowych, z którymi, według doniesień „Rzeczpospolitej”, poseł ma negocjować. – Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna – mówi, pytany przez dziennik o te ustalenia.
Oczywiście podkreśla, że pieniądze przekaże na cele charytatywne. Np. charytatywnie się wzbogaci.
Trzeba też przyznać, że do środowiska będzie pasował jak ulał. Jeśli postawi na „FAME”, to zadebiutuje w tym samym miejscu, w którym debiutował chociażby patostreamer Daniel Magical. Jeśli wybierze „Prime”, to być może uda mu się dołączyć do kolejnej walki osób w kryzysie bezdomności, na której zorganizowaniu federacji bardzo zależało.
Aktualnie parlamentarzyście bliżej ma być do drugiej z wymienionych. Pojawił się nawet ostatniej gali Prime, podczas której kibicował Przemysłowi Czarneckiemu (synowi Ryszarda Czarneckiego, byłemu posłowi PiS i byłemu partnerowi również walczącej we freakach Marianny Schreiber, byłej żony aktualnego posła PiS Łukasza Schreibera), który mierzył się z Piotrem Koczarowskim (byłym politykiem Konfederacji Korony Polskiej, a zarazem – również – byłym partnerem Marianny Schreiber).
Nieoficjalnie, polityk zmierzyć ma się z Jackiem Murańskim. Tym samym Murańskim, na którego przed drugą turą wyborów prezydenckich przy atakach na Karola Nawrockiego powoływał się Donald Tusk. – Postać znana – mówił o nim premier. Kto wie, może poseł idzie po zemstę.
Jedno jednak jest pewne. Jeśli Mejza faktycznie zadebiutuje, będzie tak blisko spełnienia oczekiwań wyborców, jak nie był nigdy. Ci od dawna mówią, że powinien trafić za kratki. Może i nie trafi za kratki, a do klatki, ale od czegoś trzeba zacząć.

