- Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiada twardą politykę wobec osób, które jego zdaniem obchodzą prawo.
- Medialny obraz ostatnich tygodni zdominowały historie osób, które albo opuściły kraj, albo pozostają poza zasięgiem organów ścigania, co osłabia wrażenie skuteczności działań państwa.
- Szczególnie wybrzmiewają sprawy Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, przedstawiane jako przypadki polityków, którzy zamiast stawić czoła procedurom prawnym, znaleźli bezpieczną przestrzeń poza Polską.
- Na osłodę pojawia się zatrzymanie Pawła Kozaneckiego czyli adwokata od "trumien na kółkach".
"Wielka ucieczka" z 1963 roku ze Steve’em McQueenem, Charlesem Bronsonem i Jamesem Garnerem w rolach głównych to mój ulubiony film wojenny. Produkcja w dużej mierze oparta była na faktach — ucieczka z 24 marca 1944 r. ze Stalagu Luft III (obecnie są to okolice Żagania w Polsce) to jedna z najbardziej spektakularnych akcji II wojny światowej. Jeńcy organizują gigantyczną operację wydrążenia trzech tuneli — „Tom”, „Dick” i „Harry” — aby umożliwić masową ucieczkę nawet 250 więźniów (w rzeczywistości było ich 76, niestety później 50 z nich Niemcy rozstrzelali łamiąc tym samym Konwencję Genewską).
Jak kapitan Hilts „The cooler king”
Dziś takich filmów już nie ma, a i ucieczki są mniej spektakularne. Szczególnie jeśli chodzi o polskie afery z polityką i pieniędzmi w tle. Są jednak, jak na razie skuteczne. Weźmy byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobrę — od dłuższego czasu znika z radaru obecnego ministra sprawiedliwości ze skutecznością, której nie powstydziłby się kapitan Hilts "The cooler king" (Steve McQueen) z „Wielkiej ucieczki”.
Żurek o Nawrockim. Straszy Trybunałem Stanu
Polityczny thriller i film akcji
Wszystko rozwijało się jak dobry film akcji — najpierw Ziobro przez wiele miesięcy unikał bezpośredniej konfrontacji z komisją śledczą ds. Pegasusa i prokuraturą, tłumacząc swoją nieobecność przede wszystkim problemami zdrowotnymi po leczeniu onkologicznym. Emocje rosły, gdy komisja śledcza próbowała doprowadzić Ziobrę na przesłuchanie, a media przez kilka godzin relacjonowały niemal polityczny thriller: spekulacje, gdzie przebywa były minister, czy pojawi się dobrowolnie i czy konieczne będzie przymusowe doprowadzenie.
Potem były minister sprawiedliwości wyjechał na Węgry, gdzie spędził kilka miesięcy. W międzyczasie, pod koniec ubiegłego roku odwiedził Brukselę, pojawił się nawet w europarlamencie.
Po przegranej Viktora Orbana opuścił kraj Madziarów i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. To komplikuje Waldemarowi Żurkowi sprawę, bo procedury związane z ekstradycją za wielką wodą mogą ciągnąć się latami, a nie wiadomo, czy Amerykanie w ogóle będą skłonni do jej uruchomienia. Sprawa wygląda tak samo w przypadku Marcina Romanowskiego - najpierw nieuchwytny na Węgrzech, teraz bezpieczny i daleko od Żurka w Stanach Zjednoczonych.
Sprawa Ziobry i Romanowskiego. Żurek wysyła pisma do Budapesztu
Suszek i 350 milionów dolarów
Kolejną medialną sprawą jest afera związana z Zondacrypto i zniknięciem Sylwestra Suszka. Kluczowy wątek sprawy dotyczy kryptowalut: według obecnych szacunków i oświadczeń zarządzających giełdą, chodzi o portfel zawierający około 4,5 tysiąca bitcoinów, których wartość przy obecnych kursach to mniej więcej 300–350 milionów dolarów. Klucze do portfeli miał mieć właśnie nieuchwytny właściciel.
W tej myjni Suszek był widziany ostatni raz. Resort nie zrywa umowy
Tu jasno trzeba powiedzieć, że po Suszku słuch zaginął na długo przed tym, jak Waldemar Żurek został ministrem (marzec 2022r.). Niemniej, według najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Opinia24 na zlecenie RMF FM, 15 proc. ankietowanych jako winnego całego zamieszania wskazuje rząd. Zniknięcie bez śladu „króla kryptowalut” i trwające śledztwo (na razie nic nie wskazuje na przełom, przynajmniej jeśli chodzi o poznanie losów Suszka), może działać na niekorzyść rządu i osłabiać notowania samego ministra.
Od trumien, do aresztu
Na osłodę pozostaje zatrzymanie kontrowersyjnego adwokata, Pawła Kozaneckiego znanego ze sformułowania "trumny na kółkach". Kozanecki został prawomocnie skazany na 1,5 roku więzienia za spowodowanie wypadku drogowego, w którym zginęły dwie kobiety (zdarzenie z 2021 r.). Po uprawomocnieniu się wyroku miał obowiązek stawić się w zakładzie karnym, jednak próbował jeszcze składać wnioski o odroczenie wykonania kary oraz o możliwość odbycia jej w systemie dozoru elektronicznego. Ostatecznie sąd nie przychylił się do tych starań i wyznaczono mu termin stawienia się do więzienia.
Kozanecki nie zgłosił się jednak do odbycia kary i nie został odnaleziony pod adresem zamieszkania, w związku z czym uznano go za osobę ukrywającą się i wydano za nim list gończy. Przez pewien czas zmieniał miejsce pobytu i był nieuchwytny dla policji, co stało się przedmiotem zainteresowania mediów. Po kilku tygodniach poszukiwań został ostatecznie zatrzymany przez funkcjonariuszy w Hrubieszowie w województwie lubelskim i przewieziony do więzienia.
Kryptonim „Ucieczka”
Waldemar Żurek deklaruje zdecydowane działania i rozprawianie się z tymi, którzy łamią konstytucję i prawo. Na razie bilans ucieczek, zniknięć i zatrzymań w medialnych sprawach, nie wygląda obiecująco. Co prawda, polityczny serial obfituje w wydarzenia i zaskakujące zwroty akcji, ale finałowe sceny są daleko. Ci, na których najbardziej ministrowi zależy, wpisują się w kategorię o kryptonimie „Ucieczka”.
