Zmiana władzy, szybkie reformy i wypłata zamrożonych unijnych miliardów euro – taki plan małymi krokami zaczyna realizować Peter Magyar. Droga lidera TISZY wydaje się wyboista, a ryzyko utraty nawet części unijnych środków zostanie odebrane nad Dunajem jako porażka. Z pryncypialności nie zamierza rezygnować Bruksela, która od Budapesztu oczekuje nie tylko deklaracji, ale rzeczywistych zmian.

- Nowy węgierski premier w przyszłym tygodniu rusza w europejskie tournée. Rozpocznie je wizyta w Warszawie, później Peter Magyar poleci do Wiednia, a zwieńczą je negocjacje w Brukseli.
- Ten ostatni punkt może się okazać najbardziej problematyczny – mimo dobrych intencji obu stron, protokół rozbieżności z Komisją Europejską jest obszerny, a konieczność wprowadzenia systemowych zmian jest warunkiem koniecznym do wypłaty zamrożonych wskutek działań rządu Viktora Orbána unijnych środków.
- Jak usłyszało Zero.pl w Brukseli, oczekiwania wobec Petera Magyara są ogromne, a lider TISZY odnosząc historycznie gigantyczne zwycięstwo, będzie musiał wziąć jeszcze większą odpowiedzialność za losy państwa oraz Wspólnoty.
Wysoko postawiony unijny urzędnik w rozmowie z Zero.pl liczy, że Budapeszt szybko wróci na praworządne tory.
– Jestem spokojny o Budapeszt, TISZA wygrała dlatego, że chciała zerwać z systemem kleptokratycznym Viktora Orbána. Nowy rząd w nadchodzących dniach przyjmie odpowiednie akty prawne, dzięki którym możliwa będzie wypłata unijnych pieniędzy – usłyszeliśmy w Brukseli.
Wykluczył jednocześnie wydłużenie wydatkowania środków z Krajowego Planu Odbudowy, których finisz zaplanowany jest na koniec sierpnia.
– Węgry mają możliwość renegocjacji kamieni milowych, podobnie jak zrobiła to Polska (np. w kwestii podatków od samochodów z silnikami diesla). Wsparcie KE dla Budapesztu będzie takie samo jak dla innych stolic, ale będzie musiało być procedowane szybciej. Węgry będą musiały zastąpić kamienie milowe na takie, które będą mogły wydać w najbliższych trzech miesiącach – dodał urzędnik.
W enigmatycznej zapowiedzi zasugerował, że mimo krótkiego okresu wydatkowania „część środków będzie mogła zostać zaparkowana” na później.
Według „Politico”, aby wydłużyć ten termin poza obecny rok budżetowy, Węgry mogą przekazać część środków do swojego krajowego banku prorozwojowego lub do nowego podmiotu finansowego – tzw. spółki celowej. „Aby to jednak zrobić, będą musiały przekonać Brukselę, że przyszłe inwestycje są zgodne z nadrzędnymi celami programu odbudowy” – czytamy.
Magyar z superwiększością. Śmiszek: Oczekiwanie PE wobec węgierskiego premiera będzie gigantyczne
Na sprawę pod nieco innym kątem patrzy europoseł Krzysztof Śmiszek (S&D), wieszczący Węgrom początek bardzo długiej, biurokratycznej, niezwykle ciężkiej i emocjonalnej dyskusji z Komisją Europejską.
– Budapeszt będzie negocjował warunki, jakie musi spełnić po pierwsze, aby móc ubiegać się o odmrożenie unijnych środków, a po drugie – zdjęcie procedury z artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Wobec Węgier będą znacznie większe oczekiwania, biorąc pod uwagę superwiększość, jaką zdobyła TISZA w ostatnich wyborach – mówił polityk w rozmowie z Zero.pl.
Śmiszek dodał, że nowy węgierski premier będzie musiał bardzo szybko pokazać, że jest sprawczy i potrafi przywrócić praworządność w kraju.
Na obszernej liście znajduje się naprawa „zdewastowanego” Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, reforma Biura ds. Spraw (przejęło większość kompetencji Konstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa na Węgrzech – red.), rozwiązanie sprawy Urzędu ds. Suwerenności (zajmuje się NGO-sami pobierającymi środki z zagranicy).
– Peter Magyar ma ogrom pracy przed sobą. Niecałe trzy tygodnie temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zmiażdżył węgierską ustawę o tzw. propagandzie LGBT. Chwilę temu Węgry przyjęły ustawę o inwigilowaniu obywateli i stosowaniu systemu rozpoznawania twarzy w trakcie protestów. Tych rzeczy jest znacznie więcej niż w Polsce, jeśli chodzi o spadek po PiS – dodał europoseł lewicy.
Oczekiwania Parlamentu Europejskiego wobec Petera Magyara będą gigantyczne, ponieważ ma gigantyczną władzę
Krzysztof Śmiszek
europoseł Nowej Lewicy
Polityk frakcji Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów zaznaczył jednocześnie, że sam nie jest fanem „szybkich rozwiązań” ukierunkowanych na zdjęcie z Budapesztu art. 7.
– Sama zmiana władzy politycznej nie jest tu argumentem – spointował w rozmowie z Zero.pl.
Magyar z podwójną misją. Nie wystarczą tylko reformy
Główną obietnicą kampanijną Petera Magyara była naprawa relacji z Brukselą oraz odblokowanie 17 mld euro zamrożonych środków w związku z łamaniem zasad praworządności oraz korupcją. Zegar tyka: Węgry ryzykują utratę około 10 mld euro z NextGenerationEU (fundusz odbudowy po pandemii – red.), jeśli nie dotrzymają sierpniowego deadline’u.

Najważniejsze problemy kraju w opinii respondentów – Węgry na tle Unii Europejskiej (Eurobarometr omówiony przez Ośrodek Studiów Wschodnich). (fot. Zero.pl)
Dodatkowo Magyar zabiega o dostęp do finansowania z instrumentu SAFE oraz o złagodzenie codziennych kar (1 mln euro, łącznie to już blisko 900 mln euro – red.) nakładanych w związku ze sporami migracyjnymi. Na szali są także środki z funduszu spójności.
Nowy węgierski premier w kwietniu prezentował czterostopniowy plan, który ma przybliżyć Budapeszt do wypłaty unijnych pieniędzy – na liście znalazły się punkty dotyczące przystąpienia do Prokuratury Europejskiej (EPPO), przywrócenia niezależności sądownictwa czy ochrony wolności akademickiej.
– Niezwykle ważne jest ściągnięcie unijnych środków do kraju i to tak szybko, jak to jest możliwe – przekonywał wtedy.
Twórca TISZA stoi przed zadaniem nie tylko stricte finansowym (biurokratycznym), ale także systemowym: w krótkim czasie musi odbudować praworządność oraz polityczną wiarygodność, którą Węgry utraciły w Brukseli podczas ostatnich lat rządów Viktora Orbána.
Superwiększość parlamentarna z jednej strony pozwala na szybkie uchwalanie prawa, lecz z drugiej nie gwarantuje zmiany kultury instytucjonalnej, a – jak zwracają uwagę media nad Dunajem – praworządność to nie zbiór przepisów, lecz działanie, a UE nie chce widzieć obietnic, lecz konkretne reformy wchodzące w życie.
Węgierskie przełamanie lodów z Brukselą
Do nawiązania pierwszych relacji z przyszłym rządem węgierskim doszło w drugiej połowie kwietnia. Jak ujawnił „Financial Times”, doszło wtedy do spotkania wysokiej rangi przedstawiciela Komisji Europejskiej z kluczowymi (wtedy jeszcze) przyszłymi ministrami rządu TISZA. 29 kwietnia w Brukseli zameldował się Peter Magyar.
„Chciałbym uspokoić wszystkich: Unia Europejska nie stawia żadnych warunków, które byłyby sprzeczne z narodowymi interesami Węgier” – zapewniał swoich rodaków po spotkaniu z Ursulą von der Leyen.
10 dni później Zgromadzenie Narodowe Węgier wybrało Petera Magyara na urząd premiera. Podczas składania przysięgi lider TISZA zobowiązał się do „lojalności wobec Węgier i węgierskiego narodu”, dbania o przestrzeganie konstytucji i kierowanie się interesami narodu.
Złożenie przyrzeczenia nowego premiera zbiegło się z obchodzonym 9 maja Dniem Europy, a na fasadzie parlamentu, obok flagi Węgier, zawisła ponownie flaga Unii Europejskiej.
