Reklama
Reklama
Reklama

Netanjahu ostrzega Iran przed atakiem. Zapowiada potężny odwet

Sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej napięta. Choć od ostatniej bezpośredniej wymiany ognia minął ponad miesiąc, premier Izraela Binjamin Netanjahu zapowiada zdecydowaną reakcję na ewentualne ataki ze strony Iranu. Jednocześnie szef izraelskiego rządu odrzuca sugestie prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące wycofania wojsk z terytoriów Syrii oraz Libanu.

Press,Statement,By,Prime,Minister,Of,Israel,Benjamin,Netanyahu,At
Premier Izraela Binjamin Netanjahu (fot. Shutterstock)
  • Premier Izraela Binjamin Netanjahu zapowiedział w Dimonie zdecydowany odwet w przypadku kolejnego ataku ze strony Iranu. Poprzednie uderzenia określił jako niewystarczające w obliczu nowych zagrożeń.
  • Donald Trump bezskutecznie żądał od premiera Izraela wycofania wojsk z terytoriów Syrii i Libanu. Amerykański prezydent rozmawiał o tym telefonicznie w ubiegły czwartek.
  • Wojska izraelskie okupują południową Syrię od grudnia 2024 r., a południowy Liban od wiosny 2026 r. Jerozolima chce utworzyć tam stałą strefę bezpieczeństwa.

Podczas wtorkowej konferencji dotyczącej bezpieczeństwa, która odbyła się w mieście Dimona na południu kraju, Binjamin Netanjahu wysłał jednoznaczne ostrzeżenie pod adresem Teheranu. Szef izraelskiego rządu podkreślił pełną gotowość bojową swojego państwa.

– Jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz (...) mam jedną wiadomość dla irańskich przywódców: nie liczcie na spokój, jeżeli nas zaatakujecie. Nie oczekujcie, że powtórzy się to, co działo się wcześniej. (...) Poprzednie reakcje były wystarczająco silne, ale każda próba kolejnego ataku spotka się z inną, znacznie mocniejszą odpowiedzią – oświadczył premier Izraela.

Czytaj też: Iran ostrzelał dwa tankowce w Cieśninie Ormuz

Reklama
Reklama

Ostatnia bezpośrednia wymiana ciosów między państwami miała miejsce 7 czerwca. Iran przeprowadził wówczas uderzenie odwetowe za wcześniejszy atak izraelskiego lotnictwa na południowe przedmieścia stolicy Libanu, Bejrutu, gdzie Jerozolima prowadzi operacje przeciwko wspieranemu przez Teheran Hezbollahowi. Izrael odpowiedział wtedy kolejnym nalotem.

Konflikt zbrojny między oboma krajami wybuchł oficjalnie 28 lutego, kiedy siły izraelskie i amerykańskie uderzyły na cele w Iranie. Choć 17 czerwca Waszyngton i Teheran podpisały wstępne porozumienie rozejmowe, negocjacje zmierzające do wypracowania trwałego pokoju znalazły się w impasie. Obie strony nieustannie oskarżają się o łamanie warunków rozejmu, a regularne starcia koncentrują się obecnie w rejonie strategicznej cieśniny Ormuz.

Trump miał postawić Netanjahu konkretne warunki

W tym samym czasie narasta także spór dyplomatyczny na linii Jerozolima–Waszyngton. Z doniesień portalu Axios wynika, że w miniony czwartek doszło do rozmowy telefonicznej, podczas której prezydent USA Donald Trump wywierał naciski na premiera Izraela. Amerykański przywódca domagał się rozpoczęcia wycofywania sił zbrojnych z okupowanych części Syrii i Libanu.

Donald Trump przekonywał izraelskiego premiera, że stacjonowanie tamtejszych żołnierzy niepotrzebnie potęguje chaos w regionie. – Oni was tam nie chcą. Powinniście się wycofać – miał powiedzieć prezydent USA, powołując się na relację jednego z urzędników państwowych. Donald Trump identyczne stanowisko przedstawił w odniesieniu do obecności wojskowej w Libanie.

Reklama
Reklama

Binjamin Netanjahu stanowczo sprzeciwił się tym żądaniom. Argumentował, że obecność sił zbrojnych na terytorium sąsiadów jest niezbędna do utworzenia strefy bezpieczeństwa bezpośrednio przy granicach kraju.

Izraelska armia wkroczyła do południowej Syrii w grudniu 2024 r. w trakcie upadku reżimu Baszara al-Asada, gdy władzę w Damaszku przejmował Ahmed al-Szara. Co istotne, nowy syryjski lider spotkał się z Donaldem Trumpem w Ankarze podczas szczytu NATO zaledwie dzień przed opisywaną rozmową telefoniczną prezydenta USA z premierem Izraela. Z kolei południowy Liban pozostaje pod ponowną izraelską okupacją od tej wiosny. Jerozolima tłumaczy te działania koniecznością zwalczania stanowisk bojowych Hezbollahu, który regularnie ostrzeliwał północne regiony Izraela.

Dziennikarze portalu Axios oceniają, że szanse na dostosowanie się izraelskiego premiera do amerykańskich żądań są minimalne. Wpływowi członkowie rządu w Jerozolimie opowiadają się za bezterminową obecnością militarną w Syrii oraz Libanie. Pojawiają się również głosy wzywające do rozpoczęcia budowy tam żydowskich osiedli.

Reklama
Reklama