Reklama
Reklama
Reklama

Nawrocki zapowiada „twardą odpowiedź” ws. Berka. „Reset” TK dopiero po jesieni 2027 r.

Karol Nawrocki
(fot. Radek Pietruszka / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Prezydent Karol Nawrocki na antenie Polsat News tłumaczy, dlaczego nie przyjął przysięgi od Macieja Berka, i zapowiada „twardą odpowiedź” wobec sędziów TK bez ślubowania. W przyszłym tygodniu przekaże prezesowi Trybunału formalne stanowisko. Chce też „resetu” TK po jesieni 2027 r.

  • Prezydent twierdzi, że przy wątpliwościach formalnych musi odmówić przyjęcia przysięgi. Czeka na potwierdzenie 10 lat stażu Berka jako radcy prawnego i uznaje zaświadczenie samorządu radców za niewystarczające.
  • Nawrocki odrzuca opinię Komisji Weneckiej, powołuje się na art. 8 i 87 Konstytucji i wskazuje na wniosek do TK o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego z Sejmem.
  • Prezydent chce „resetu” Trybunału po jesieni 2027 r. i końca „ery polityków” w TK. Zapowiada reakcję na podjęcie pracy przez sędziów bez przysięgi, ale nie podaje szczegółów.

Trzy weta i osiem podpisów. Jest decyzja prezydenta

Prezydent Karol Nawrocki odniósł się do sporu wokół ślubowania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Były minister złożył je w środę w Sejmie, bez udziału głowy państwa. Prezydent przekonuje, że nie miał innego wyjścia.

W rozmowie z Piotrem Witwickim i Joanną Miziołek w Polsat News podkreślił, że przy wątpliwościach formalnych ma obowiązek nie przyjmować przysięgi. Jak wyjaśnił, najważniejsze z nich dotyczą właśnie Berka. Zaprzysiężenie przed marszałkiem Sejmu nazwał „scenariuszem istnego cyrku”.

Reklama
Reklama

Nawrocki dodał, że obowiązek składania ślubowania wobec głowy państwa powinien dotyczyć wszystkich sędziów. Zwrócił też uwagę na konieczność wykazania doświadczenia zawodowego przez kandydatów na stanowiska publiczne.

Aborcja znów na stole. Kotula mówi, co może wydarzyć się w Sejmie

Spór o staż zawodowy Berka

Kancelaria Prezydenta wciąż czeka na potwierdzenie 10 lat pracy Berka jako radcy prawnego. O dokumenty występował minister Zbigniew Bogucki, ale – jak mówił Nawrocki – nie zostały dostarczone. Gdy prowadzący zauważył, że publiczny jest dokument Okręgowej Rady Radców Prawnych, prezydent odpowiedział, że nie potwierdza on odpowiedniego stażu. Zaświadczenie wystawiono po posiedzeniu komisji sejmowej, co uznał za niepokojące.

Berek w programie „Graffiti” w Polsat News przekonywał, że nikt z Kancelarii nie zwrócił się do niego o dokumenty, bo nie ma do tego podstawy prawnej. Nawrocki odparł, że to Sejm powinien zweryfikować doświadczenie Berka, a to tylko jedna część problemu. Porównał sytuację do kandydatów do pracy w korporacji, którzy muszą wykazać się doświadczeniem, a Berek, jak ocenił, nie musi, bo „jest od premiera Donalda Tuska”.

Prezydent dysponuje dwiema opiniami wybitnych konstytucjonalistów, według których powinien odmówić przyjęcia przysięgi przy wątpliwościach prawnych. Decyzja w sprawie Berka, na którą czeka prezes TK Bogdan Święczkowski, formalnie ma zapaść do poniedziałku.

Komisja Wenecka i „reset” Trybunału

Witwicki przypomniał, że o obowiązku przyjęcia ślubowania mówi Komisja Wenecka oraz wyrok TK z 2015 r. Prezydent wskazał na wniosek do TK o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego z Sejmem i przekonywał, że to polski Trybunał rozstrzyga kwestie ustrojowe. Podkreślił, że w art. 8 i 87 Konstytucji nie ma Komisji Weneckiej, a jej opinia nie zmienia prawa. Zarzucił jej też brak zainteresowania innymi sporami o praworządność, m.in. sytuacją w prokuraturze.

Reklama
Reklama

Nawrocki zadeklarował, że nie odpowiada za wieloletni chaos w TK i chce go rozwiązać. Zgodził się, że Trybunał stał się politycznym łupem, ale rozwiązaniem nie jest „dokładanie kolejnych polityków”. Wskazał jesień 2027 r. jako moment na polityczne porozumienie i „reset”. Przekonywał, że nadszedł czas na koniec „ery polityków” w TK.

Zapytany o zmiany w wyborze sędziów, w tym większość kwalifikowaną i pomysł Mateusza Morawieckiego (losowanie i głosowanie większością trzech piątych), nie opowiedział się za konkretnym rozwiązaniem. Uznał, że to zbyt wcześnie na techniczne szczegóły. Berka nazwał „prawą ręką” Donalda Tuska, która tworzyła prawo dla administracji rządowej.

„Twarda odpowiedź”

W przyszłym tygodniu prezydent przekaże prezesowi TK formalną odpowiedź.

– Bez potwierdzenia, że jest to sędzia Trybunału, pan minister Berek nie może podjąć obowiązków pracy – stwierdził. Zapowiedział, że podejmowanie pracy przez sędziów bez przysięgi wobec prezydenta „spotka się z twardą odpowiedzią”. Konkretów nie podał.

Baza USA i sankcje wobec Rosji

Prezydent powiedział w czwartek w Polsat News, że „bardzo liczy”, iż decyzja w sprawie stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce zapadnie jeszcze w tym roku. Przyznał, że po jego pierwszym spotkaniu z Donaldem Trumpem we wrześniu 2025 r. formalne prace „nie postępowały tak, jak powinny”. Później uzgodnił z ministrem obrony, że stała obecność wojsk USA jest „wspólnym celem”.

Reklama
Reklama

Nawrocki zwrócił uwagę, że w polskim zespole przygotowującym rozmowy z Amerykanami nie ma przedstawiciela Pałacu Prezydenckiego, co uznał za „niedobre”. Zapewnił jednak, że prace przygotowawcze trwają, a on i rząd „radzą sobie z tą materią”. Formalne rozstrzygnięcie należy do strony amerykańskiej.

Prezydent został też zapytany o ogłoszone przez Trumpa porozumienie z Rosją w sprawie importu rosyjskiego oleju napędowego. Odpowiedział, że każda próba „obniżenia rygoru sankcyjnego” wobec Federacji Rosyjskiej, niezależnie od tego, czy płynie z państw europejskich, czy z innych części świata, jest przez niego oceniana krytycznie.

Jego zdaniem w obecnej sytuacji potrzebne jest zaostrzanie sankcji, które mają osłabiać Rosję. Dodał, że w rozmowach z europejskimi przywódcami, a także z Trumpem powtarzał, iż na reżim Putina może wpływać tylko siła: ekonomiczna lub militarna, odstraszająca, a nie agresywna. Podkreślił, że przedstawia taką samą polską perspektywę w kontaktach z Trumpem.

W zeszłym tygodniu Trump ogłosił, że porozumiał się z Putinem w sprawie importu do USA i innych krajów niemal 5 tys. ton rosyjskiego oleju napędowego w ciągu kilku miesięcy. Oznaczałoby to zawieszenie sankcji na rosyjskie paliwo do kwietnia 2027 r. Decyzja wywołała oburzenie wśród polityków w Kongresie, który we wrześniu przegłosował ustawę nakładającą obowiązek sankcji i dodatkowych ceł na państwa kupujące rosyjskie surowce. Część komentatorów uważa, że układ łamie ustawę z 2022 r. zakazującą importu rosyjskich paliw. Aby znieść ten zakaz, Trump musi zaświadczyć, że wojna w Ukrainie się zakończyła.

Reklama
Reklama

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama