Reklama
Reklama
Reklama

41 tys. zł kary za dwa centymetry. Warszawska piekarnia walczy o przetrwanie

41 tys. zł kary za dwa centymetry. Warszawska piekarnia walczy o przetrwanie
41 tys. zł kary za dwa centymetry. Warszawska piekarnia walczy o przetrwanie (fot. Kanał Zero)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Pani Katarzyna od 12 lat prowadzi sklep z pieczywem na warszawskim Mokotowie. Zarząd Dróg Miejskich nałożył na nią ponad 41 tys. zł kary, bo szyld wystawał o około 2 cm. Właścicielka mówi o zagrożeniu dla firmy, urząd – o egzekwowaniu ustawy o drogach publicznych.

  • Kara za szyld wystający o ok. 2 cm to według właścicielki ponad 41 tys. zł plus odsetki i zajęte konto.
  • Sklep i urząd inaczej opisują przebieg kontroli oraz doręczenie pism, a ZDM powołuje się na ustawę o drogach publicznych.

Trzy weta i osiem podpisów. Jest decyzja prezydenta

Przy ul. Domaniewskiej 17 w Warszawie mały, rodzinny sklep z pieczywem prowadzi od 12 lat pani Katarzyna. Jej szyld z pleksi, zamontowany za zgodą spółdzielni, odstawał od elewacji o około 2 cm, bo pod spodem leżały podkładki wyrównujące nierówną ścianę.

Zarząd Dróg Miejskich uznał, że szyld wchodzi w pas drogowy, i nałożył karę w wysokości dziesięciokrotności opłaty za jego zajęcie. Według właścicielki to ponad 41 tys. zł. Dochodzą do tego odsetki rzędu 100 zł dziennie i zajęte konto firmowe.

Reklama
Reklama

Szyld został już zdjęty. Pani Katarzyna wywiesiła w sklepie apel o pomoc, który nazywa ostatnią deską ratunku. Przyznaje, że sama takiej kwoty nie udźwignie.

Kulisy akcji w Zoo Łączna. Chaos, zarzuty i tajemnicze rozmowy. „Prokuratura dała spis”

Kontrola z krzaków? Dwie wersje wydarzeń

Właścicielka twierdzi, że urzędnicy robili zdjęcia z ukrycia, a gdy pracownik poprosił jednego z nich o przedstawienie się, miał on odwrócić identyfikator. Dodaje, że pisma ZDM trafiały nie do sklepu, lecz do jej dostawcy pieczywa. Po informacji od kierowcy usunęła szyld w kilka dni.

Rzecznik ZDM obraz takiej kontroli odrzuca. Jak podkreśla, kontrolerzy nie działają z krzaków, a takich kontroli są w ciągu roku tysiące. Według urzędu najpierw wezwano do zdjęcia szyldu, a kara była skutkiem braku reakcji.

Urzędnik odwołuje się do ustawy o drogach publicznych: wszystko, co znajduje się w pasie drogowym, zajmuje go i wymaga zgody zarządcy. Nie wskazał jednak, od jakiej wielkości wysunięcia zaczyna się takie zajęcie.

Sklep na granicy opłacalności

Pani Katarzyna opisuje, że czynsz to ok. 4 tys. zł, prąd kolejne 2,5 tys. zł, a łączne koszty prowadzenia sklepu przekraczają 20 tys. zł. Pieczywo, jak zaznacza, nie jest produktem o wysokiej marży.

Reklama
Reklama

Klienci, głównie starsi mieszkańcy pobliskich bloków, mówią, że to jedyny punkt w zasięgu krótkiego spaceru. Od sklepu zależą też jego pracownicy. Część rozmówców wskazuje, że w okolicy wystaje wiele innych elementów, jak parapety czy alarmy. Inny uczestnik nagrania przekonywał, że schodek i daszek w granicę działki nie wchodzą.

Sprawa budzi pytania o proporcjonalność kar wobec mikroprzedsiębiorców i o doręczanie pism. Strony różnią się co do adresu korespondencji i przebiegu kontroli. Ciąg dalszy materiał zapowiada w kolejnym odcinku programu „Interwencja Zero”.

Reklama
Reklama