Reklama
Reklama
Reklama

Incydent podczas manewrów. Ćwiczyli obronę portu, nagle nadleciały drony

Toulon,,France,-,September,10,2015:,The,French,Aircraft,Carrier
Francuski lotniskowiec - zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Media nad Sekwaną rozpisują się o groźnym zdarzeniu z nieautoryzowanymi dronami. W cieniu zamieszek ulicznych we francuskich miastach odbyły się ćwiczenia wojskowe „Typhon”, w czasie których nad portem wojennym w Tulonie pojawiły się nieautoryzowane duże bezzałogowce. Symulowano obronę portu oraz infrastruktury krytycznej, gdy na niebie pojawiło się realne zagrożenie nieznanego pochodzenia.

  • Do społecznych kłopotów Francji dochodzą też te wojskowe. Manewry „Typhon” odbywały się w dniach 5-16 października. Podczas nich symulowano obronę portu wojennego w Tulonie. Nad portem pojawiły się drony nieznanego pochodzenia.
  • „W sprawie wszczęto dochodzenie (…) we wszystkich przypadkach uruchomiono obowiązujące procedury bezpieczeństwa, w tym systemy antydronowe, przy ścisłej współpracy z krajowymi służbami bezpieczeństwa” – poinformowało Dowództwo Strefy Śródziemnomorskiej. Prokuratura w Marsylii prowadzi śledztwo.
  • Serwis ICI Provence informował wczoraj, że drony pojawiały się kilkukrotnie i były to „duże maszyny”.

Bezzałogowce naruszyły strefę zakazu lotu dronami i poruszały się w ugrupowaniu „kilku” maszyn. Są opisywane jako „duże maszyny”. Strefa zakazu lotu dronami (pod pewnymi wyjątkami) obowiązuje nad Tulonem od wielu lat.

Ćwiczeniami kierował kontradmirał Laurent Hermmann, który dowodził operacją obronną w powietrzu, na lądzie i na morzu. Elementem ćwiczeń było użycie wojskowych dronów. Doszło do paradoksalnej sytuacji, w której ćwiczenia zamieniły się w realne zagrożenie z udziałem obcych bezzałogowców.

Drony miały być widziane także nad okoliczną bazą 54. Pułku Artyleryjskiego w Hyeres i budynkiem Dyrekcji Generalnej ds. Uzbrojenia. Serwis „Midi Libre” twierdzi, że armia francuska nie mogła przechwycić tych dronów, co miałoby wskazywać na nieskuteczność walki radioelektronicznej w Tulonie.

Reklama
Reklama

Wcześniej nieznane drony nadleciały nad bazę okrętów podwodnych w Bretanii, a nad samym Tulonem już w marcu pojawił się dron omijający zakaz lotu.

Nieautoryzowane bezzałogowce

Podobny incydent dotyczył niedawno najważniejszej jednostki francuskiej Marynarki Wojennej – lotniskowca Charles de Gaulle. W lutym, francuska jednostka wpłynęła do szwedzkiego portu w Malmö.

Tamtejszy okręt patrolowy HMS Rapp wykrył drona zmierzającego w stronę lotniskowca. Szwedzi skutecznie zagłuszyli maszynę i spadła ona do wody. Podejrzenia padły na rosyjski okręt Żygulewsk prowadzący misję wywiadowczą na Morzu Bałtyckim.

Obawy rosną także na Półwyspie Iberyjskim. Hiszpański dziennik „El Mundo” ostrzegał południe Europy przed zagrożeniem związanym z obcymi dronami.

„Kreml nie tylko kontroluje rozległe obszary Sahelu za pośrednictwem sprzyjających mu dyktatur, takich jak Niger, Mali czy Burkina Faso, lecz także może prowadzić swoje działania z wybrzeży Algierii i Libii, gdzie cieszy się przychylnością rządów i lokalnych watażków” – zauważyła gazeta. Oprócz bezzałogowców, spore zagrożenie stanowią statki tzw. floty cieni.

Czytaj także: Prawdziwe Gwiezdne Wojny. Polski satelita, ograniczony Starlink i rosyjski front

Warto nadmienić, że wśród 20 portów UE najczęściej przyjmujących statki objęte sankcjami znajdują się m.in. hiszpańskie porty w basenie Morza Śródziemnego: Ceuta, Huelva i Cartagena. Są one blisko Tulonu.

Reklama
Reklama

Współczesne technologie pozwalają na operowanie dronami nie tylko z punktów rozmieszczonych na lądzie, ale także z jednostek pływających. Ponadto poprzez stacje reemisji sygnału operator drona może znajdować się w innym miejscu niż zakładają służby, które go poszukują. Tak działają np. Rosjanie wykorzystując stacje zamontowane na Białorusi.

Reklama
Reklama