
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ostro ocenia sposób zarządzania rządem Donalda Tuska i zarzuca koalicji odejście od deklarowanych wartości. W pierwszym wywiadzie po decyzji o rezygnacji, udzielonym Wirtualnej Polsce, ustępująca minister funduszy przedstawia kulisy konfliktów w koalicji, krytykuje decyzje dotyczące mieszkalnictwa i Trybunału Konstytucyjnego, a zarazem nie wyklucza rozmów z politykami spoza obecnego obozu rządzącego.
- Pełczyńska-Nałęcz określa kulturę zarządzania w rządzie jako „przemocową” i twierdzi, że Donald Tusk odpowiada za ten sposób działania.
- Jako źródło konfliktów wskazuje m.in. spory o „Kredyt 0 proc.”, budownictwo społeczne i limit dwóch kadencji w samorządach.
- Nie ujawnia, czy rozmawia z Mateuszem Morawieckim o politycznej współpracy, ale deklaruje gotowość do rozmów z różnymi środowiskami.
- Wirtualna Polska przeprowadziła rozmowę wspólnie z Janem Szyszką, który również zrezygnował ze stanowiska wiceministra funduszy.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w pierwszym wywiadzie po decyzji o odejściu z rządu ostro skrytykowała Donalda Tuska i sposób funkcjonowania koalicji. W rozmowie z Wirtualną Polską ustępująca minister funduszy zarzuciła rządowi „przemocową kulturę zarządzania” i stwierdziła, że Koalicja 15 Października straciła „kompas etyczny”.
Tusk zapytany o Pełczyńską-Nałęcz. „Mam dwie kandydatury na jej miejsce”
Pełczyńska-Nałęcz: Ten rząd abdykował z wszelkiej strategii
Ustępująca minister przekonuje, że w rządzie merytoryczne argumenty przegrywały z politycznymi rozgrywkami. Jak mówiła WP, przy sporach dotyczących „Kredytu 0 proc.” i budownictwa społecznego miała słyszeć groźby odwołania oraz obraźliwe komentarze.
„Krok po kroku wprowadzane są kolejne rzeczy uderzające w nasze wartości. Zaczynając od głosowania i sprawy ministra Berka, przez dwukadencyjność, a kończąc na tym, że ten rząd abdykował z wszelkiej strategii i strategicznego myślenia o rozwoju Polski” – mówiła polityk w wywiadzie.
Jednym z głównych powodów odejścia ma być spór o zniesienie limitu dwóch kadencji w samorządach. Pełczyńska-Nałęcz uznała to rozwiązanie za próbę utrzymania politycznych układów i ograniczenia konkurencji. Według niej koalicja działała wbrew oczekiwaniom społecznym.
Cieszyński krytykuje Pełczyńską-Nałęcz. „Efekty były poniżej oczekiwań”
W rozmowie krytykowała również sposób postępowania w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, sytuację finansów publicznych oraz rezygnację z przyjęcia strategii rozwoju kraju do 2035 r. Jej zdaniem rząd skupia się na doraźnych rozgrywkach zamiast na długofalowych reformach.
Sojusz z Morawieckim?
Pełczyńska-Nałęcz nie przedstawiła konkretnych planów na dalszą działalność polityczną. Zapytana przez dziennikarzy WP o kontakty z Mateuszem Morawieckim i jego środowiskiem, odpowiedziała: „Rozmawiam, z kim chcę, i dalej będę rozmawiać, z kim uważam za stosowne rozmawiać”. Nie potwierdziła jednak wprost, czy rozmowy z byłym premierem rzeczywiście się odbywają.
Jednocześnie zadeklarowała, że jest gotowa rozmawiać z każdym poza Grzegorzem Braunem. Jan Szyszko wskazał natomiast na potrzebę stworzenia politycznej alternatywy, która łączyłaby przywiązanie do zachodniego kierunku Polski z odpowiedzialnością za finanse publiczne.
„Odwagi, panie premierze”
Na zakończenie wywiadu Pełczyńska-Nałęcz zwróciła się bezpośrednio do premiera. „Odwagi, panie premierze. To nie są czasy ciepłej wody w kranie” – powiedziała, apelując o podejmowanie trudnych decyzji zamiast unikania politycznego ryzyka.
Może Cię zainteresować: