- Pielgrzymka Leona XIV do Algierii to nie tylko podróż religijna, lecz symboliczny powrót do myśli św. Augustyna i jego afrykańskich korzeni.
- Papież podkreśla kruchość ludzkiej godności i dystans wobec potęgi politycznej, nawiązując do „Państwa Bożego”.
- Współczesny konflikt z globalną polityką odsłania ponadczasowe napięcie między imperium a sumieniem.
Jedno zdanie wtrącone mimochodem w „Wyznaniach” św. Augustyna zachwyca zadziwiającą rewelacją. Oto w księdze VIII między jednym, a drugim „wstydliwym” epizodem o krętej drodze do świętości, Augustyn wspomina o wizycie rzymskiego obywatela. W tłumaczeniu Hieronima Kubiaka brzmi to następująco: „przybył do nas pewien Afrykanin, imieniem Pontycjan, nasz rodak, zajmujący wysokie stanowisko na dworze cesarskim”.
Z owego zdania dowiadujemy się dwóch rzeczy. Po pierwsze Augustyn był obywatelem Rzymu, a po drugiej – czuł się rodowitym Afrykaninem. Niewielu pamięta, że wyrodny syn pobożnej Moniki, osławiony złodziej gruszek i manichejczyk, a także częsty bywalec mediolańskich domów publicznych pochodził z terenów dzisiejszej Algierii.
Godne podkreślenia jest, że Augustyn zmarł w Hipponie, dzisiaj Annaba, podczas oblężenia barbarzyńskich Gotów i Allanów, sarmackiego ludu, który historycznie związany był terytorialnie z… Iranem.
„Chrześcijanin bezobjawowy”. Trump na wojnie z kościołem i papieżem
Leon XIV w Algierii śladami św. Augustyna
W swojej pierwszej odezwie „urbi et orbi” po wyborze na papieża Leon XIV zaznaczył – niewielu zwróciło na to uwagę – że jest wiernym synem św. Augustyna. Do świętego papież ma stosunek niemal intymny. W 1977 r. wstąpił bowiem do Zakonu Świętego Augustyna. Zatem odbywająca się właśnie pielgrzymka do Algierii jest poniekąd złożeniem duchowej wizyty własnemu patronowi. W programie wizyty, Leon odwiedził Zakon Sióstr Augustianek oraz planuje pojechać do Hippony.
Nie ulega również wątpliwości, że teologiczna i literacka twórczość autora „Wyznań” stanowią fundament naszej kultury. „Doktor kościoła” rzucił światło na kondycję nowego podmiotu: stworzenia zarówno za siebie odpowiedzialnego jak i niepełnego, niezdolnego do samowystarczalności.
Wizja człowieka Augustyna zrywa ze swoimi antenatami kultury rzymskiej i hellenistycznej. Nastał człowiek głębokiej marności i, co istotne, tej marności w pełni świadomy. Człowiek w augustiańskiej wizji jest projektem wadliwym, u zarania zepsutym i niepełnym: „wobec Ciebie wolny od grzechu nie jest nikt - zwraca się do Boga biskup Hippony - nawet dziecko, które zaledwie jeden dzień przeżyło na ziemi”.
Od lat utrzymuje się przekonanie, że Ojciec Kościoła, urodzony w północnoafrykańskiej Tagaście (dzisiejsze Souk Ahras), był w istocie ideologicznym zapleczem Cesarstwa Rzymskiego. Obraz ten jest jednak uproszczony, żeby nie powiedzieć błędny. Augustyn miał bowiem zachowywać wyraźny dystans wobec władzy cesarskiej.
Faktem jest, że Augustyn był obywatelem rzymskim – jego rodzice posiadali ten status, a jego rodzinne miasto było pełnoprawnym „municipium imperium”. Rzym panował nad Afryką od czasu zwycięstwa Scypiona Afrykańskiego nad Hannibalem w 202 r. p.n.e. Z czasem miasto to, według Salwiana z Marsylii, zyskało miano „Rzymu Afryki”.
To właśnie Kartagina była kolebką edukacyjnym Augustyna. Tam studiował, a później nauczał retoryki. Po objęciu biskupstwa w Hipponie (395 r.) regularnie wracał do Kartaginy, by wygłaszać kazania. Sama Hippona znajdowała się kilka dni drogi od stolicy prowincji – na terenie dzisiejszej Tunezji.
W młodości Augustyn marzył o karierze w Italii. W 383 r., mając 29 lat, udał się do Rzymu – jedyny raz w życiu. Sam przyznawał bez ogródek, że kierowała nim ambicja i pycha. Jednak jego rzymskie plany szybko się załamały. Po krótkim pobycie w Mediolanie wrócił do Afryki w 386 r., a kilka lat później został kapłanem.
Pobyt w Italii nie przyniósł Augustynowi „próżnego” sukcesu. Niemniej pozostawił w nim trwały ślad. Dał mu solidne wykształcenie i umiłowanie do retoryki i filozofii. Augustyn nie lubił gwaru miasta, nie robił na nim wrażenia splendor stolicy imperium, budowle i władza wzbudzały w nim odrazę. Ciągnęło go do rodzimej Afryki.
Donald Trump nie przeprosi papieża. Skomentował grafikę, gdzie wygląda jak Chrystus
„Państwo Boże” a krytyka imperium rzymskiego
Augustiańska diagnoza Rzymu postawiona w „Państwie Bożym” uderza swoją aktualnością. Długo opisuje deprawacje rządów drapieżnych władców. Przestrzega przez powszechną korupcją republikańskiej ery. Natomiast cesarstwo jest dlań systemem moralnego rozkładu.
Kluczowym elementem myśli Augustyna była nieufność wobec władzy – zwłaszcza cesarskiej. W przeciwieństwie do takich autorów jak Euzebiusz z Cezarei czy Laktancjusz, związanych z dworem Konstantyna Wielkiego, Augustyn nigdy nie miał bezpośredniego kontaktu z cesarzem.
Z Honoriuszem komunikował się jedynie listownie. Choć uzyskał jego wsparcie w walce z donatyzmem, często doświadczał lekceważenia ze strony administracji. W jednym z kazań skarżył się, że jako biskup musi czekać na audiencję, podczas gdy osoby niższej rangi są przyjmowane przed nim.
Relacje Augustyna z władzą pokazują ograniczenia wpływu Kościoła na początku V wieku. Administracja cesarska strzegła swojej autonomii, a decyzje polityczne często zapadały niezależnie od głosu biskupów.
Przykładem może być edykt z 411 r., w którym Honoriusz ograniczył przywileje sądownicze duchowieństwa. Jeszcze boleśniejszym doświadczeniem była egzekucja jego przyjaciela, Marcellinusa, w 413 r. – i to, pomimo osobistych interwencji Augustyna.
Trudno więc mówić o „rzymskim patriotyzmie” Augustyna. Imperium jawiło mu się raczej jako struktura niebezpieczna i podatna na nadużycia.
Aktualność myśli Augustyna w XXI wieku
Dzisiejsze wydarzenia nadają augustiańskiej diagnozie zaskakującą aktualność.
W chwili, gdy papież Leon XIV, duchowy spadkobierca biskupa z Hippony, przemierza Afrykę, przypominając o kruchości ludzkiej godności i wyższości „państwa Bożego” nad doczesnym, wchodzi w otwarty konflikt z polityczną potęgą współczesnego imperium.
Prezydent Donald Trump oskarża go o słabość i ingerencję w politykę, podczas gdy papież nie ustępuje, odpowiadając, że nadal będzie sprzeciwiał się wojnie.
W tym sporze pobrzmiewa echo starożytnego napięcia, które opisywał Święty Augustyn. Tak jak on dystansował się wobec cesarskiej władzy, widząc w niej strukturę podatną na moralny rozkład, tak dziś jego „uczeń” odmawia sakralizacji siły politycznej i militarnej. A jednocześnie, paradoksalnie, współczesny świat nadaje temu starciu konfrontację dwóch figur, dwóch narracji, dwóch wizji człowieka. Z jednej strony logika zwycięstwa, dominacji i „wygranej”, z drugiej – augustiańska świadomość ludzkiej niedoskonałości i potrzeby łaski.
Dlatego pielgrzymka do Algierii nie jest tylko powrotem do źródeł chrześcijaństwa w Afryce. Jest także symbolicznym przypomnieniem, że historia nie tyle się powtarza, ile nieustannie rozgrywa na nowo: między imperium a sumieniem, między siłą a prawdą, między widowiskiem a nawróceniem.
I być może właśnie w tym napięciu – bardziej niż w jakimkolwiek „zwycięstwie” – ujawnia się prawdziwy sens zarówno augustiańskiej myśli, jak i współczesnego świata.

