
– Sejm nie może wybrać do Trybunału Konstytucyjnego osoby, która nie spełnia kryteriów. W szczególności nie może wybrać osoby, która nie ma wymaganego stażu – stwierdził w Kanale Zero konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski. To komentarz do wyboru Macieja Berka na nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prof. Piotrowski podkreślił jednocześnie, że kryzys funkcjonowania tej instytucji zaczął się od decyzji Andrzeja Dudy.
- Prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista i wykładowca UW, stwierdził, że Maciej Berek został wybrany do Trybunału Konstytucyjnego, by premier Donald Tusk miał w tej instytucji „swojego człowieka”. – Czy nie było kandydata, który spełniał wymagania? Oczywiście, że był – powiedział gość Kanału Zero.
- Profesor dodał też, że kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego to m.in. skutek decyzji Andrzeja Dudy i tego, że były prezydent nie odebrał ślubowania od wybranych przez Sejm sędziów TK.
- – Gdyby pan prezydent powiedział chwileczkę, Sejm ich wybrał, nie mam żadnych zastrzeżeń natury formalnej, to ja muszę te ślubowania przyjąć, to jedna lub druga strona musiałaby ustąpić – stwierdził gość Kanału Zero.
- Prof. Piotrowski powiedział też, co myśli o sobotnim proteście pod Trybunałem Konstytucyjnym.
Prof. Ryszard Piotrowski w Kanale Zero został zapytany o opinię na temat wyboru Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Według wykładowcy UW chodziło w nim o to, by premier Donald Tusk „miał swojego nadministra w Trybunale”.
– Sejm nie może wybrać do Trybunału Konstytucyjnego osoby, która nie spełnia kryteriów określonych w ustawie o statusie o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a więc w ustawie o Sądzie Najwyższym, a więc w szczególności nie może wybrać osoby, która nie ma wymaganego stażu. I naprawdę, czy w całej Rzeczpospolitej nie było kandydata, który by spełniał wymagania określone w ustawie? Ano, pewnie był – stwierdził prof. Piotrowski w rozmowie z Jackiem Prusinowskim.
Dodał też, że premierowi chodziło o to, by w Trybunale był „jego sędzia”. – By mieć w nim swoje alter ego i swojego nadministra. Ale po co? Po to, żeby pokazać właśnie, że nie ma dla niego żadnych reguł – twierdził profesor.
Sejm wybrał Berka na sędziego TK 4 września. Jego kandydaturę poparło 226 posłów, przy wymaganych 219 głosach. Kandydat zajmie miejsce po Justynie Piskorskim. Berek, wcześniej minister w rządzie Donalda Tuska, zrezygnował z funkcji w sierpniu.
Prezydent nie chce odebrać ślubowania od Macieja Berka. Prof. Piotrowski: słowo „wobec” jest istotne
Kancelaria Prezydenta kwestionuje uprawnienia Macieja Betka do objęcia stanowiska. Szef KPRP Zbigniew Bogucki mówił o „gigantycznych wątpliwościach”, czy Berek ma konieczny do objęcia funkcji sędziego TK dziesięcioletni staż radcy prawnego. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapowiadał, że bez dokumentu potwierdzającego karierę radcowską Berka Nawrocki nie zaprosi go do Pałacu.
Pomimo tego, że prezydent nie chciał dopuścić Macieja Berka do ślubowania, ten złożył je w Sejmie w formule „wobec prezydenta”, czyli nie w jego obecności. Prezes Trybunału Bogdan Święczkowski nie dopuścił go do orzekania, a według prezydenta Berek nie jest sędzią TK.
Prof. Piotrowski skomentował też opinię Komisji Weneckiej, w której odniosła się ona do kwestii składania ślubowania przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz zastosowania procedury ślubowania bez fizycznej obecności głowy państwa. W przypadku odmowy lub „bezpodstawnego opóźniania” odebrania ślubowania przez głowę państwa, Komisja dopuściła możliwość uznania ślubowania za skutecznie złożone bez fizycznej obecności Prezydenta.
– Słowo „wobec”, ono jest bardzo istotne, dlatego że, w moim przekonaniu, jest specyficznym rodzajem orwellizacji języka. Mówi się, że „wobec” nie znaczy „w obecności”, ale „w nieobecności”. To komiczne, zwłaszcza że jest opinia Komisji Weneckiej, która w gruncie rzeczy dotyczy konsekwencji zmiany znaczenia tego słowa „wobec”. Ona jest autorstwa takich ekspertów od języka polskiego jak Irlandczyk, Austriak, Holender i Niemiec.
Prof. Piotrowski: obecnej sytuacji można było uniknąć, gdyby nie decyzja Andrzeja Dudy
Kancelaria Prezydenta Karola Nawrockiego oraz sam Prezydent stoją na stanowisku, że ślubowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego bez osobistej obecności głowy państwa jest prawnie nieskuteczne. Sformułowanie „złożenie ślubowania wobec Prezydenta RP” Kancelaria interpretuje jako wymóg fizycznej, osobistej obecności głowy państwa przy udziale w uroczystości. Jednostronne procedury ślubowania zorganizowane poza udziałem prezydenta, np. w Sali Kolumnowej Sejmu z przesłaniem roty na biuro podawcze, Kancelaria uznaje za akty niezgodne z polską Konstytucją i pozbawione mocy prawnej.
Prof. Ryszard Piotrowski dodał, że obecną sytuację, która przerodziła się w kryzys Trybunału Konstytucyjnego, zapoczątkowała decyzja Andrzeja Dudy.
– Gdyby pan prezydent powiedział chwileczkę, Sejm ich wybrał, nie mam żadnych zastrzeżeń natury formalnej, to ja muszę te ślubowania przyjąć, to jedna lub druga strona musiałaby ustąpić. Prezydent powinien stanąć po stronie ładu konstytucyjnego i gdyby tak zrobił, nie byłoby tej całej historii – stwierdził prof. Piotrowski.
Gość Godziny Zero mówił o sytuacji z 2015 r. Wówczas prezydent RP Andrzej Duda odmówił odebrania ślubowania od sędziów wyłonionych przez Sejm VII kadencji, a następnie odebrał ślubowanie od osób wybranych na te same miejsca przez Sejm VIII kadencji. Sędziowie Roman Hauser, Krzysztof Ślebzak oraz Andrzej Jakubecki, wybrani przez większość PO-PSL, nie mogli złożyć ślubowania.
W grudniu 2015 r. nowy Sejm, z większością PiS, za sędziów Hausera, Ślebzaka oraz Jakubeckiego wybrał do TK Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego oraz Mariusza Muszyńskiego, przez co później byli oni nazywani sędziami-dublerami. Do TK wybrano też Julię Przyłębską oraz Piotra Pszółkowskiego.
Protest pod Trybunałem Konstytucyjnym. Prof. Piotrowski: nie wybieram się na niego
Jacek Prusinowski zapytał też prof. Piotrowskiego, czy wybiera się na protest pod Trybunałem Konstytucyjnym, który odbędzie się w sobotę o godz. 14 pod siedzibą tej instytucji.
– Jeżeli pan profesor uważa, że to, co robi rząd w tej sprawie, jest działaniem niezgodnym z prawem – dodał dziennikarz Kanału Zero.
– Nie, nie wybieram się. Ja jestem ekspertem. Przynajmniej wydaje mi się, że jestem. Zostałem w tej roli ulokowany i to nie przez siebie. Nie jestem ekspertem walczącym. Z całym szacunkiem dla tej demonstracji i dla obywateli, którzy są przed Trybunałem Konstytucyjnym, moje miejsce jest w bibliotece. Moje miejsce nie jest na ulicy – podsumował.