Reklama
Reklama
Reklama

Prof. Tarapata o sprawie Piotra W.: „Prawo do adwokata nie zależy od podania danych osobowych”

protest przed Trybunałem Konstytucyjnym
– Nie można odmówić osobie zatrzymanej dostępu do pomocy prawnej tylko dlatego, że nie ujawniła swojej tożsamości – mówi Zero.pl prof. Szymon Tarapata. (fot. Paweł Supernak / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Zatrzymanie Piotra W. wywołało spór o działania policji i prawo do obrony. Funkcjonariusze twierdzą, że mężczyzna odmówił kontaktu z adwokatem, jego obrońcy zarzucają policji utrudnianie kontaktu z klientem. – Przepisy nie uzależniają prawa osoby zatrzymanej do skorzystania z pomocy adwokata od uprzedniego podania przez nią danych osobowych – podkreśla w rozmowie z Zero.pl prof. Szymon Tarapata, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Do zatrzymania Piotra W. doszło 16 października w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Według Komendy Stołecznej Policji mężczyzna uciekał przed legitymowaniem, a następnie zaatakował funkcjonariuszkę, która z urazem głowy trafiła do szpitala.

Premier Donald Tusk szybko nadał sprawie wymiar polityczny. Na platformie X przypisał prezydentowi Karolowi Nawrockiemu i prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu odpowiedzialność za wzrost agresji.

Sam Jarosław Kaczyński pojawił się na komisariacie przy ulicy Wilczej, próbując uzyskać informacje o zatrzymanym. W sprawę zaangażowali się również inni politycy PiS, w tym Marek Suski i Antoni Macierewicz.

Sensacja w meczu Świątek z Chwalińską! Łzy i problemy zdrowotne faworytki

Reklama
Reklama

Adwokaci alarmują: nie mogli skontaktować się z klientem

Najpoważniejsze zarzuty dotyczą dostępu Piotra W. do pomocy prawnej. Adwokat Bartosz Malewski i adwokat Magdalena Prządka-Leszczyńska relacjonowali na X, że przez wiele godzin próbowali ustalić miejsce pobytu zatrzymanego, skontaktować się z nim i uzyskać informacje o prowadzonych czynnościach.

Prządka-Leszczyńska poinformowała również o złożeniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy uczestniczących w interwencji. Według prawników policja nie udzielała im potrzebnych informacji, a kontakt z klientem pozostawał niemożliwy. Są to zarzuty obrońców, których zasadność powinna zostać zweryfikowana przez odpowiednie organy.

W sobotę Piotr W. podpisał oświadczenie, w którym zaprzeczył, że odmówił obrony. Twierdził, że mówił jedynie o braku zaufania do kogokolwiek. Utrzymywał również, że nie otrzymał kopii protokołu zatrzymania, nie miał kontaktu z żoną i nie wiedział, że wskazani prawnicy zostali ustanowieni przez rodzinę.

– Nie można odmówić osobie zatrzymanej dostępu do pomocy prawnej tylko dlatego, że nie ujawniła swojej tożsamości – mówi Zero.pl prof. Szymon Tarapata, karnista i wykładowca Uniwersytety Jagiellońskiego.

Oraz dodaje szczegółowo: – Przepisy Kodeksu postępowania karnego, jak również przepisy regulujące postępowanie w sprawach o wykroczenia, nie uzależniają prawa osoby zatrzymanej do skorzystania z pomocy adwokata od uprzedniego podania przez nią danych osobowych. Co więcej, sam ustawodawca przewiduje możliwość zatrzymania osoby, której tożsamości nie udało się ustalić. Zgodnie z art. 244 § 3 k.p.k., jeżeli nie można ustalić tożsamości zatrzymanego, w protokole zatrzymania zamieszcza się jego rysopis. Pokazuje to wyraźnie, że brak ustalonej tożsamości nie stanowi przeszkody do realizacji uprawnień przysługujących osobie zatrzymanej, w tym prawa do skorzystania z adwokata.

Reklama
Reklama

Prokuratura zrobiła cyrk z zoo w Łącznej

Policja publikuje nagrania i odpiera zarzuty

Komenda Stołeczna Policji utrzymuje, że nie blokowała dostępu do obrońcy. Według jej komunikatu Piotr W. od początku odmawiał podania danych osobowych i kontaktu z prawnikiem. Policja podkreśla, że nie może zmusić zatrzymanego do skorzystania z pomocy prawnej wbrew jego woli.

W sobotę opublikowano nagranie dokumentujące czynności z zatrzymanym oraz materiał z kamery nasobnej funkcjonariusza z piątkowej interwencji. Na jednym z filmów policjant informuje mężczyznę, że zgłosiła się do niego adwokat Magdalena Leszczyńska. Zatrzymany odpowiada, że jej nie zna, i odmawia podania danych osobowych. Funkcjonariusz pyta następnie, czy chce skontaktować się z prawniczką.

Policja zaprzeczyła także, by mężczyzna miał ranę ciętą głowy, i poinformowała o przeprowadzeniu badań w szpitalu.

Adwokat Prządka-Leszczyńska zakwestionowała jednak sposób przedstawienia rozmowy. Zwróciła uwagę, że zatrzymanemu nie wyjaśniono, iż również pozostali prawnicy zostali ustanowieni przez jego żonę. W jej ocenie samo wymienienie nazwiska nieznanej mu adwokatki nie wyjaśniało, kto i w jakim celu chce nawiązać kontakt.

To właśnie interpretacja nagrania stała się jednym z głównych punktów sporu. Policja widzi w nim potwierdzenie odmowy, obrońcy wskazują natomiast na brak pełnej informacji o ustanowionych prawnikach.

Reklama
Reklama

Dwie kwestie wymagające wyjaśnienia

Sprawa Piotra W. wymaga rozdzielenia dwóch kwestii. Pierwsza dotyczy zachowania mężczyzny podczas interwencji, w tym zarzutu ataku na funkcjonariuszkę. Druga odnosi się do sposobu traktowania go po zatrzymaniu, dostępu do obrońców i udzielonej pomocy medycznej.

Jeżeli Piotr W. dopuścił się napaści, powinien ponieść konsekwencje przewidziane prawem. Nie oznacza to jednak, że jego skargi można z góry odrzucić. Z drugiej strony zarzuty stawiane policji przez obrońców i polityków nie stanowią same w sobie dowodu naruszenia prawa.

Rozstrzygające znaczenie będą miały dokumentacja interwencji, przebieg czynności na komisariacie, dokumentacja medyczna i ustalenia prokuratury. Polityczne deklaracje nie zastąpią takiej weryfikacji. Państwo prawa musi jednocześnie egzekwować odpowiedzialność za atak na funkcjonariusza i zapewniać, że osoba zatrzymana korzysta z przysługujących jej praw.

Reklama
Reklama