
Policja na warszawskim Mokotowie wyjaśnia okoliczności nocnego incydentu z udziałem prokuratora Andrzeja Golca. Mężczyzna wszedł do cudzego lokalu i obserwował kąpiącego się lokatora, a po ujęciu tłumaczył swoje zachowanie pomyłką – informuje TVN24.
- Prokurator Andrzej Golec wszedł do cudzego lokalu i obserwował kąpiącego się lokatora. Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek – informuje TVN24.
- Lokator podjął pościg za intruzem, który początkowo odmawiał wyjścia z mieszkania. Mężczyznę ujęto kilka klatek dalej.
- Badanie alkomatem wykazało u prokuratora 0,63 promila alkoholu.
Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek na Mokotowie w Warszawie. Patrolujący rejon funkcjonariusze policji otrzymali zgłoszenie ok. godz. 1. Lokator jednego z lokali będąc pod prysznicem miał zorientować się, że w jego mieszkaniu przebywa nieznana mu osoba. „Założył na siebie ręcznik i próbował wyprowadzić obcego mężczyznę z mieszkania” – opisuje TVN24.
Mężczyzna początkowo nie chciał wyjść z mieszkania, w końcu opuścił lokal. Pokrzywdzony szybko się ubrał i rzucił się w pościg za nieproszonym gościem. Dzięki pomocy pracownika ochrony osiedla intruz został zatrzymany kilka klatek schodowych dalej.
Czytaj również: Alienacja rodzicielska po rozwodzie. „Ostatni raz spędziliśmy razem czas w 2020 r.”
Po przyjeździe patrolu policji ujęty mężczyzna tłumaczył, że pomylił mieszkania. Funkcjonariusze przeprowadzili badanie trzeźwości. Urządzenie wykazało 0,63 promila.
Dopiero dmuchnięciu w alkomat mężczyzna oświadczył, że jest czynnym prokuratorem, dodając przy tym, że służbowe dokumenty pozostawił w domu. Jak informuje TVN24, chodzi o byłego kierownika Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Andrzeja Golca, związanego ze skupiającym współpracowników Zbigniewa Ziobry stowarzyszeniem Ad Vocem.
Prokurator się tłumaczy: Po prostu pomyliłem drzwi
– To nie było wtargnięcie. Pomyliłem drzwi do mieszkania. Nie wchodziłem siłowo, drzwi wejściowe były uchylone. Lokator bardzo się zdenerwował, zawiadomił ochronę budynku, policję. W pełni go rozumiem i chciałbym bardzo mocno tego pana przeprosić – powiedział prokurator Andrzej Golec w rozmowie ze stacją.
Zdaniem prokuratora „nie ma podstaw do postępowania w sprawie naruszenia miru domowego”. – Nie wchodziłem do mieszkania tego pana siłowo, nie wtargnąłem, nie zachowywałem się agresywnie. Złożyłem zeznania w postępowaniu. Po prostu pomyliłem drzwi, które były otwarte. Jeszcze raz pragnę przeprosić lokatora tego mieszkania oraz opinię publiczną – dodał.
O przebiegu czynności funkcjonariusze informowali na bieżąco dyżurnego prokuratora z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. Wydał on dyspozycję formalnego przyjęcia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Pokrzywdzony ma przekazać śledczym nagrania z kamer zamontowanych wewnątrz mieszkania.
Może zainteresuje Cię również: