Jednym z działań podjętych przez Rafała Trzaskowskiego po wybuchu tzw. afery szpitalnej była zapowiedź odpolitycznienia miejskich spółek. Kilka tygodni temu prezydent Warszawy tłumaczył, że jest wielu zdolnych polityków, ale trzeba wprowadzić najwyższy możliwy standard w mieście. Ten najwyższy możliwy standard sprowadzał się do tego, że albo ktoś robi karierę partyjną, albo jest menedżerem zarządzającym miejskim majątkiem.
I jeśli ktokolwiek z Was myślał, że w ten sposób wymienione zostaną zarządy spółek, to był w błędzie. Otóż politycy Koalicji Obywatelskiej złożyli legitymacje partyjne, by pozostać w zarządach. Teraz są więc niezależnymi menedżerami, niemającymi żadnych politycznych powiązań.
Pieniądze ważniejsze od legitymacji
Rafał Trzaskowski wskazał, że w zarządach spółek było 14 osób, które należały do partii. Wszystkie zrezygnowały z legitymacji partyjnej, w efekcie czego zachowały swoje dotychczasowe stanowiska.
W radach nadzorczych jest trochę inaczej. Było 27 członków rad nadzorczych miejskich spółek należących do partii. Dwudziestka wybrała przynależność polityczną, zamiast spółkowych fruktów.
Ktoś mógłby spytać: skąd ta różnica w podejściu? Odpowiadam więc: w wynagrodzeniu.
Wynagrodzenie członka rady nadzorczej to zazwyczaj ok. trzech tys. zł miesięcznie. Na tych stanowiskach znajduje się wielu prominentnych działaczy warszawskiej Koalicji Obywatelskiej. Przykładowo są wśród nich obecny wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina, była już wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska czy przewodniczący mazowieckiego sejmiku Ludwik Rakowski. Ciężko sobie wyobrazić, by ta polityczna śmietanka, crème de la crème warszawskiej Koalicji Obywatelskiej, wybrała radę nadzorczą zamiast przynależności partyjnej.
Ale z zarządami sprawa ma się inaczej. Przykładowo prezes Miejskich Zakładów Autobusowych w 2025 r. zarobił ponad 650 tys. zł (w tej kwocie znajduje się też wynagrodzenie za zasiadanie w dwóch radach nadzorczych). Członek zarządu Tramwajów Warszawskich „wyjeździł” sobie w 2025 r. 530 tys. zł.
Pan, który jest w zarządzie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodnego i Kanalizacyjnego oraz w radzie nadzorczej Metra Warszawskiego, wyciągnął w ubiegłym roku 550 tys. zł. A pan odpowiedzialny za budownictwo społeczne na Pradze Południe – 465 tys. zł.
Mówiąc najkrócej – legitymacja partyjna jest dla nich ważna, ale nie jest warta pół mln zł rocznie.
Błędne koło w Warszawie
Menedżerowie miejskich spółek ośmieszyli pomysł Rafała Trzaskowskiego. Bądźmy bowiem szczerzy: czy jest ktokolwiek, kto uważa, że po złożeniu legitymacji partyjnych, staną się oni zupełnie apolitycznymi fachowcami, niezwiązanymi już w żaden sposób z rządzącą w Warszawie Koalicją Obywatelską? Czy jest ktokolwiek, kto uważa, że ich stanowiska nie zależą od widzimisię stołecznych polityków KO? Wreszcie, czy znajdziemy choć jedną osobę, która szczerze uzna, że dokonało się właśnie odpolitycznienie miejskich spółek?
Czytaj też: Tusk o Giertychu: „Nie jest świętą krową”
Wielokrotnie widziałem wypowiedzi działaczy KO, sympatyków tej partii, a także niektórych dziennikarzy, że prezesi i członkowie zarządów warszawskich spółek to świetni fachowcy i fakt związków z rządzącą partią nie ma żadnego związku. Nie żartujmy. Tak jak nie odmawiam tym ludziom wiedzy i doświadczenia (a nie odmawiam go przede wszystkim dlatego, że sam nie mam kompetencji, by ocenić, czy ktoś dobrze zarządza wodociągami albo przedsiębiorstwem oczyszczania miasta), to oczywiste jest, że stanowiska są pokłosiem związków politycznych.
Jeśli Rafał Trzaskowski naprawdę chciałby odpolitycznić, to podziękowałby wszystkim związanym z KO menedżerom za dotychczasową pracę. Na ich stanowiska zatrudnić by można naprawdę niezależnych menedżerów. A zwolnionym politykom przecież nie stałaby się żadna krzywda, bo jeśli tylko są takimi fachurami, to bez trudu znaleźliby zatrudnienie w sektorze prywatnym.
Wybrano jednak wariant PR-owy. Zamieszano herbatę, nie wsypując do niej cukru. Oczywiste więc, że nie stanie się słodsza. A za miesiąc, kwartał, rok pojawi się kolejna afera w kolejnej miejskiej spółce (Szpital Południowy działał jako spółka). I wtedy znów będziemy zastanawiać się, jak do tego mogło dojść.


