- Pragmata to jedna z najpopularniejszych gier 2026 r., która już w dwa dni od premiery rozeszła się w liczbie ponad miliona sprzedanych kopii.
- Pragmata to bardzo dobra graficznie, dopracowana gra z wieloma nietypowymi mechanikami i ciekawie przedstawionym światem.
- Walka, choć jest ważnym elementem gry i oferującym niespotykane dotąd elementy, potrafi być nużąca i schematyczna.
Zacznijmy od początku, czyli tego, o co w tej grze chodzi. Zabawę zaczynamy od lądowania na Księżycu. Wraz z towarzyszami przybywamy z misją do kolonii wybudowanej na naszym naturalnym satelicie. Gra nie rozwodzi się przydługim wstępem i funduje nam dosyć oklepany scenariusz – załoga stacji nie daje oznak życia, w środku panuje bałagan, a wszystkim zarządza zbuntowana sztuczna inteligencja.
Nie brzmi to zbyt zachęcająco? Spokojnie, to wcale nie wygląda tak źle.
Kim jest Diana? Diana jest Pragmatą. Tylko... czym jest Pragmata?
Jak łatwo się domyślić, nasi towarzysze nie przeżywają na Księżycu dłużej niż 10-15 minut, a my bardzo szybko spotykamy naszą kompankę, czyli robota D-I-0336-7. Nazwa trudna do wymówienia, nie mówiąc o zapamiętaniu, więc Hugh, nasz główny bohater, nazywa ją Diana. Imię szybko przypada do gustu dziewczynce... robotowi... no właśnie, kim albo czym jest Diana?

Pragmata (fot. Zero.pl)
Blondwłosa dziewczynka jest robotem nazwanym Pragmata. Pragmaty to zaawansowana forma sztucznej inteligencji powstałej z księżycowego surowca Lunam (o nim za moment), która w grze uczy się emocji i relacji. Ogólnie rzecz biorąc jest tworem pozytywnym i jest przeciwieństwem tej złej AI, która doprowadziła do wymarcia całej stacji.

Pragmata (fot. Zero.pl)
Diana jest jednocześnie bardzo zaawansowanym robotem i z czasem poznajemy jej kolejne umiejętności, ale dzieje się to stopniowo. W miarę rozgrywki nie wiemy do końca, co jeszcze dziewczynka potrafi i jakimi sztuczkami nas zaskoczy. A nie raz też uratuje. Momentami można odnieść wrażenie, że Diana umie bardzo dużo, ale o tym zapomina. Dosłownie jakbyśmy mieli do czynienia z dziekciem.
Księżycowa stacja jest zaskakująco zróżnicowana. Geneza jej powstania to mocny element gry
Wspomniany wcześniej Lunam to surowiec wydobywany na Księżycu. Jest to materiał bardzo plastyczny, z którego można zrobić praktycznie wszystko. Twórcy gry podeszli do tego w ciekawy sposób. Otóż cała baza na Księżycu i wszystko, co się w niej znajduje, jest wydrukowana za pomocą ogromnych drukarek 3D wykorzystujących Lunam. To świetny pomysł i coś, czego w świecie przedstawionym w grach jeszcze nie widzieliśmy.

Pragmata (fot. Zero.pl)
Dzięki temu, że Lunamu można zrobić dosłownie cokolwiek, księżycowa baza jest zróżnicowana i nie składa się tylko z szarych, zimnych korytarzy. Już w drugim etapie gry trafiamy do... Nowego Jorku. A bardziej jego fragmentu. Na stacji nie tylko wydobywano surowiec, ale testowano jego wykorzystanie. Jednym z testów było sprawdzenie, czy uda się wydrukować miasta, tak aby w kosmosie stworzyć odpowiedniki tych, które znamy z Ziemi. Eksperymentowano też m.in. ze znacznie przyśpieszonym wzrostem roślin. Dzięki temu kolejne etapy gry są zróżnicowane i nie męczą powtarzalnym wyglądem.
Czym jest Pragmata? Nie nazwałbym jej dynamiczną strzelanką

Pragmata (fot. Zero.pl)
Ale jak to? Przecież wystarczy włączyć dowolny gameplay, żeby zobaczyć co innego! Nie do końca się z tym zgodzę.
Ważnym elementem gry Pragmata jest walka. Co faktycznie na krótkich urywkach może wyglądać na to, że rozgrywka jest pełna dynamicznych potyczek, a w praktyce to tak nie wygląda. Jeśli ktoś spodziewa się choćby czegoś zbliżonego Gears of War, może się srogo rozczarować.
Świat gry jest pełny przeciwników, którzy są mocno zróżnicowani. Mają różne słabe punkty, unikatowe ataki i sposoby poruszania się. Tutaj nie można narzekać na nudę, teoretycznie. Walki zazwyczaj są od siebie mocno oddalone. Nie walczymy tu z hordami przeciwników za każdym rogiem, a co najwyżej z małymi grupami i to co pewien czas. Czasem między walkami czeka nas dłuższa eksploracja. W trakcie której możemy poznać szczegóły wydarzeń sprzed naszego przybycia na stację. Co jest bardzo ciekawe, bo z odnajdywanych fragmentów maili przebijają się emocje dotyczące choćby tego, że AI zabiera ludziom zajęcia. Brzmi znajomo?

Pragmata (fot. Zero.pl)
Same walki składają się z dwóch części. Do przeciwników strzelamy za pomocą różnego rodzaju broni. O mniejszej lub większej sile rażenia, obszarowej, ale też nie zawsze ofensywnej. Przeciwników możemy np. związać w konkretnym miejscu lub stworzyć naszego klona, którego zaczną atakować. Ale jeśli będziemy tylko strzelać, walki będą się wlecz w nieskończoność, bo zadajemy stosunkowo małe obrażenia.
Przeciwników musimy odpowiednio „zmiękczyć” i tu do gry wchodzi Diana. Z prawej strony ekranu pojawia nam się plansza, na której musimy przejść wirtualną ścieżkę i zebrać elementy wirtualnego kodu. Zazwyczaj im więcej ich zbierzemy, tym większe obrażenia zadamy samym hakowaniem, dodatkowo „otworzymy” przeciwnika na zadawanie mu większych obrażeń za pomocą broni.
Test realme 16 Pro+ – smartfon, który nie zgadza się ze swoją specyfikacją
Z czasem opcji hakowania jest coraz więcej. Na planszy pojawiają się dodatkowe pola, które jeszcze bardziej osłabiają przeciwników lub np. pozwalają rozszerzyć hakowanie na kilku oponentów.

Pragmata (fot. Zero.pl)
Jeśli mamy kilku przeciwników, musimy jednocześnie unikać ich ataków i przeszkód terenowych (np. obracających się laserów) oraz hakować. Naszą ścieżkę na planszy hakowania budujemy przyciskami z prawej strony pada odpowiadającymi kierunkom góra-dół lewo-prawo. To wszystko powoduje, że na ekranie dzieje się bardzo dużo, a i tak potyczki mnie rozczarowały i momentami nudziły.
Nasze bronie mają bardzo ograniczoną amunicję. Nie możemy z nich strzelać bez końca. Są typy broni, w której amunicja odnawia się automatycznie, ale dzieje się to wolno. Więc koniec końców walka wygląda tak, że robimy uniki i jednocześnie hakujemy, oddajemy kilka strzałów, ponownie hakujemy, oddajemy kilka strzałów i... w przypadku bossów, ale i nawet bardziej odpornych zwykłych przeciwników robi się monotonnie.
Pragmata na monitorze 32:9 – tu miałem pewne obawy

Pragmata (fot. Zero.pl)
Pierwszy raz Pragmatę uruchomiłem na telewizorze, więc miałem klasyczne proporcje 16:9. Na ekranie dzieje się sporo, trzeba praktycznie patrzeć w dwa miejsca jednocześnie, więc pojawiła mi się myśl, że na ekranie panoramicznym o proporcjach 32:9 Pragmata będzie niegrywalna.
Twórcy gry chyba to przewidzieli i interfejs nie jest rozciągany na całej szerokości ekranu. Czyli okno hakowania nie jest przesunięte do prawej krawędzi, a znajduje się praktycznie tam, gdzie na ekranie 16:9, ale samo pole widzenia jest zwyczajnie szersze. To bardzo mały szczegół, ale dobrze rozwiązany. Inaczej po godzinie rozgrywki można by się nabawić solidnego zeza rozbieżnego.
Oppo Find X9 Ultra – wiem ile kosztuje i zrobiłem nim pierwsze zdjęcia
Akcja akcją, Pragmata ma też proste elementy RPG

Pragmata (fot. Zero.pl)
Ważną częścią rozgrywki jest nasza baza. Za pomocą specjalnej kolejki wyruszamy do kolejnych odblokowanych obszarów stacji, ulepszamy siebie i Dianę oraz wchodzimy z nią w interakcje.
W grze zbieramy różne rodzaje przedmiotów, w tym przede wszystkim Lunam i następnie wymieniamy je na nowe umiejętności, ich rozbudowę lub ogólny rozwój obrony, ataku oraz zdolności hakowania Diany. Nie jest tego dużo, ale dzięki temu czujemy, że stale się rozwijamy. Dodatkowo odblokowujemy bronie oraz dodatkowe atuty, które możemy przydzielić Hugh przed startem kolejnego etapu.

Pragmata (fot. Zero.pl)
Do bazy możemy wrócić w trakcie etapów, po odnalezieniu odpowiednich „teleportów”, które służą też za checkpointy. Jeśli zginiemy, możemy do nich wrócić, żeby nie przechodzić etapu od początku, ale za każdym razem przeciwnicy się odradają. Jednocześnie, jeśli jakiś przeciwnik okaże się zbyt trudny, możemy dobrać pod niego inny zestaw umiejętności. Choć to raczej nie jest mocno potrzebne, bo choć walki są dynamiczne, to Pragmata jest stosunkowo prostą grą i wetereni Dark Souls poczują się jak w przedszkolu.

Pragmata (fot. Zero.pl)
Jak w przedszkolu można też poczuć się z Dianą. Robot zachowuje się jak dziecko. Bawi się, jest ciekawy świata, zadaje dużo pytań. Przerywniki pomiędzy kolejnymi etapami rozgrywki można też urozmaicić poprzez dawanie Dianie prezentów. W świecie gry znajdujemy specjalne przedmioty, z których możemy zrobić w bazie np. zjeżdżalnię, balony z helem czy telewizor z bajkami. Nasza towarzyszka może się nimi bawić, a w zamian dać nam prezenty, jak np. obrazek namalowany otrzymanymi kredkami.
Test Motorola Signature – najlepsza Motorola w historii. Tylko kto ją kupi?
Pragmata to typowo konsolowa gra z bardzo ładnym światem

Pragmata (fot. Zero.pl)
Gry tworzone z myślą o konsolach mają w sobie to... coś, co odróżnia je od gier typowo komputerowych. To nieco inny, prostszy interfejs, inne poruszanie się postaci, bardziej dynamiczne. To wszystko tutaj jest i działa zdecydowanie na plus.
Sterowanie Hugh jest bardzo precyzyjne. Nasz bohater nie wydaje się ospały, precyzyjnie reaguje na komendy i czujemy, że faktycznie nim sterujemy, a nie wydajemy polecenia wielkiemu okrętowi na morzu. Hugh biega sprawnie lub sprawniej kiedy korzystamy ze sprintu. Może skakać lub zawisnąć w powietrzu, dzięki możliwościom swojego skafandra oraz potrafi wylądować bez uszczerbku z praktycznie każdej wysokości. Co potrafi ułatwić eksploracje.

Pragmata (fot. Zero.pl)
Pragmata to bardzo ładna gra. Dopracowana graficznie, bardzo cieszy oko bez względu na to, czy aktualnie mamy nudny, szary korytarz, czy bardziej rozbudowaną scenerię. Wszystkiemu towarzyszy dynamiczna, dobrze dobrana muzyka. Dobrze się na to patrzy, dobrze się tego słucha, bardzo dobrze się tym steruje.
Test Huawei Watch GT Runner 2. To nie jest tylko zegarek do biegania
Pragmata może wciągać, ale może też rozczarować

Pragmata, prawie jak w Mario (fot. Zero.pl)
Osobiście należę do tej drugiej grupy i wydaje mi się, że w dużym stopniu dlatego, że trochę źle podszedłem do tego tytułu. Spodziewałem się dynamicznej strzelanki, a dostałem strzelankę z dynamicznymi walkami, ale jednocześnie bardzo niedynamicznym strzelaniem i choć innowacyjnymi, to dosyć schematycznymi potyczkami.
W Pragmatę zagrałem też w dużym stopniu z ciekawości. Interesowało mnie to, jak została przedstawiona relacja Hugh z Dianą. W sieci trafiłem na skrajne opinie, że postać dziewczynki jest za mocno seksualizowana i mogę tylko powiedzieć, że jeśli ktoś doszukuje się tego, że ktoś inny może tu dostrzec niestosowne treści, to powinien poszukać specjalisty.
Relacja bohaterów gry jest bardzo „zdrowa” i „normalna”. Diana jest przedstawiona jako pozytywnie upierdliwy dzieciak i naprawdę trudno jej nie polubić. Chociaż zew ojcostwa mnie zdecydowanie nie nawiedził.
Pragmata to udana gra. Ładna graficznie, dobra technicznie, z nieco oklepaną w założeniu, ale wciągająca historią i bardzo udanie zaprojektowanym światem oraz bardzo dobrym pomysłem na sam świat. Jednocześnie to zdecydowania nie jest gra dla każdego i podejście do niej z oczekiwaniem zwyczajnej, dynamicznej strzelanki, może prowadzić do sporego rozczarowania.

