Reklama
Reklama
Reklama

Protest głodowy w sanockim szpitalu. Jedna osoba trafiła na SOR

Szpital w Sanoku
Szpital w Sanoku (fot. Szpital w Sanoku)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Ponad 200 mln zł długu, blisko 50 pracowników prowadzących strajk głodowy i widmo fali zwolnień – to rzeczywistość szpitala w Sanoku. Trwa spór związków zawodowych z dyrektorką placówki. Jedna z protestujących osób trafiła na SOR.

  • Trwa protest głodowy w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Sanoku.
  • Uczestniczy w nim już ponad 50 osób. Jedna z nich trafiła na SOR.
  • Powodem jest trudna sytuacja finansowa placówki.

Dług szpitala to ponad 200 mln zł. Na miejsce kilka dni temu udali się Michał Bebło i ekipa Interwencji Zero.

Pracownicy placówki dostają obecnie 70 proc. pensji. Obawiają się także fali zwolnień. Dyrektorce zarzucają brak dialogu.

Szefowa szpitala Wioletta Kacperska tłumaczy, że już teraz niemal cały budżet przeznaczany jest na wynagrodzenia. Koszty samego leczenia powiększają zaś dług. 

Reklama
Reklama

Interwencja Zero. Centrum danych powstaje w środku miasta. „Nikt nie chce mieszkać obok”

– Pani dyrektor zachowuje się i działa w ten sposób, że to są działania autorytarne. Pani czuje się tutaj Bogiem i władcą. Nie ma dialogu społecznego i na to zgody naszej nie będzie. Związek zawodowy jest od obrony praw pracowniczych i pilnujemy respektowania kodeksu pracy – zapowiadała Ewelina Machnica, przewodnicząca Zarządu Regionu OZZPiP.

Dyrektorka nie zgadzała się z tymi zarzutami. – Wszystkie konsultacje są robione zgodnie z przepisami, które mnie obowiązują – powiedziała i dodała, że stawiła się już na jedno spotkanie ze związkami zawodowymi w tej sprawie.

Trwa protest głodowy

Od 8 października w placówce trwa protest głodowy. Jak informuje portal Radia Bieszczady, w akcji bierze udział już ponad 50 osób. 

Reklama
Reklama

Niektórzy uczestnicy protestu wymagali opieki medycznej. Jeden z nich został przetransportowany na Szpitalny Oddział Ratunkowy.

„Brak dowodów” czy nikt ich nie szukał? Tak wygląda odpowiedzialność zawodowa lekarzy

Podczas protestu pracownicy nadal jednak opiekują się pacjentami szpitala.  Część z nich opuszcza miejsce głodówki na czas dyżuru, a po jego zakończeniu wraca do protestujących.

Cały materiał Interwencji Zero:

Reklama
Reklama