Reprezentuję poszkodowanych pacjentów, ale nie każdą skargę uważam za zasadną i nie mam wątpliwości co do tego, że skuteczności systemu nie zmierzymy liczbą ukaranych lekarzy. Pacjent zgłaszający nieprawidłowości powinien jednak otrzymać coś więcej niż formalną odpowiedź. Ma prawo liczyć na rzetelne zbadanie sprawy i zrozumiałe wyjaśnienie rozstrzygnięcia.
W dyskusji o odpowiedzialności zawodowej warto oddzielić trzy kwestie: co pokazują statystyki, jak skonstruowane jest postępowanie i czego rzeczywiście może oczekiwać od niego pacjent.
Afera w Szpitalu Południowym. Dawid K. w prokuraturze
Co wynika z liczb, a czego z nich nie wiemy
W opublikowanym przeze mnie zestawieniu za 2024 r. na blogu pomylkalekarza.pl odnotowano 4015 skarg i wniosków dotyczących odpowiedzialności zawodowej lekarzy oraz 414 orzeczeń o ukaraniu i 66 o uniewinnieniu. Zestawienie nie we wszystkich częściach obejmuje komplet odpowiedzi izb.
Proste porównanie liczby ukarań z liczbą skarg daje około 10 proc. Nie należy jednak przedstawiać tej relacji jako ustalonego odsetka skarg, które ostatecznie zakończyły się karą. Orzeczenia wydane w danym roku mogą dotyczyć spraw rozpoczętych wcześniej, a część nowych skarg nadal czekać na rozpoznanie. Tak zestawione roczne wielkości nie umożliwiają prześledzenia losów tej samej grupy spraw.
Z perspektywy pacjenta szczególnie istotna jest jednak jeszcze inna statystyka: ile spraw rzecznik kieruje do sądu lekarskiego. W tym samym zestawieniu za 2024 r. odnotowano 1711 wszczętych postępowań wyjaśniających oraz 580 wniosków o ukaranie. Liczba wniosków o ukaranie odpowiada więc około 14,4 proc. liczby skarg. To również porównanie rocznych wielkości, a nie wynik śledzenia każdej skargi. Nie pozwala samo w sobie ustalić, ile zgłoszeń zakończyło się odmową wszczęcia lub umorzeniem – trzeba uwzględnić także sprawy pozostające w toku i niekompletność danych. Nie przekreśla to jednak znaczenia tej statystyki. Niewielka liczba wniosków o ukaranie w relacji do liczby skarg uzasadnia skoncentrowanie uwagi na tym, co dzieje się ze sprawami przed rzecznikiem.
Inny obraz otrzymamy, porównując wyłącznie odnotowane orzeczenia o ukaraniu i uniewinnieniu. W takim ujęciu ukarania stanowiły w 2024 r. około 86 proc. Nie jest to jednak odsetek wszystkich sposobów zakończenia postępowań, ponieważ takie porównanie nie obejmuje choćby umorzeń.
Wysoki udział ukarań w tej grupie nie potwierdza jednak prawidłowości wcześniejszego zakończenia innych spraw. Rzecznik może kierować do sądu zasadne, dobrze udokumentowane wnioski, a jednocześnie zbyt wcześnie kończyć część postępowań, w których dowody dopiero należało zebrać. Same liczby nie dowodzą, że tak się dzieje, ale też nie pozwalają tego wykluczyć.
Trafność kierowania wniosków o ukaranie i trafność decyzji o niewnoszeniu takich wniosków to dwa odrębne zagadnienia. Żadna z przytoczonych proporcji nie odpowiada więc z dostateczną precyzją na najważniejsze pytanie: czy każda sprawa została wyjaśniona wystarczająco dokładnie, tak jak wymagały tego jej okoliczności.
Starosta, radna i lokalny działacz partii. Zaglądamy do zachodniopomorskich szpitali
Etap rzecznika
Pacjent kieruje skargę do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. To rzecznik bada, czy istnieją podstawy do dalszego prowadzenia sprawy i skierowania jej do sądu lekarskiego, przed którym pełni funkcję oskarżyciela.
W mojej ocenie właśnie ten etap zasługuje na szczególnie uważną analizę. Chciałabym wiedzieć nie tylko, ile postępowań zakończono, ale również dlaczego. Czy zarzut rzeczywiście nie znalazł potwierdzenia? Czy zabezpieczono dostępną dokumentację? Czy wyjaśniono istotne sprzeczności? Czy brak dowodów stwierdzono po ich rzetelnym poszukiwaniu, czy zanim wykorzystano dostępne możliwości?
Pacjent nie powinien tracić szansy na wyjaśnienie sprawy dlatego, że nie zna terminologii medycznej albo nie potrafi sformułować zarzutów językiem prawnika. Zadaniem rzecznika jest wyjaśnienie okoliczności sprawy i zebranie dowodów. Postępowanie nie opiera się wyłącznie na materiale przedstawionym przez skarżącego. Pokrzywdzony jest jego stroną, a nie tylko osobą przekazującą informację organowi.
Kolejny cyberatak na ochronę zdrowia. Mogły wyciec dane pacjentów
Postępowanie wyjaśniające nie służy zatem jedynie sprawdzeniu, czy pacjent dostarczył gotowy materiał wystarczający do ukarania lekarza. Brak prywatnej opinii zamówionej przez pacjenta nie zwalnia rzecznika z oceny, czy potrzebną opinię należy uzyskać w toku postępowania. Gdy rozstrzygnięcie istotnej kwestii rzeczywiście wymaga takiej opinii, nie należy zastępować właściwego postępowania dowodowego oceną dokonaną arbitralnie przez rzecznika „na wejściu”. To kluczowy aspekt przy analizie przedwczesnych odmów wszczęcia.
Nie oznacza to oczywiście obowiązku kierowania każdej skargi do sądu, ale zarzuty powinny być zbadane w taki sposób, aby decyzja o zakończeniu sprawy była wynikiem ustaleń, a nie trudności pacjenta w poruszaniu się po procedurze i uproszczonej oceny dokonanej przez rzecznika.
Brak dowodów czy brak ich poszukiwania?
Dla oceny rzetelności postępowania zasadnicza jest różnica między sytuacją, w której po zbadaniu istotnych okoliczności nie znaleziono podstaw do przypisania lekarzowi przewinienia, a sytuacją, w której takich podstaw nie znaleziono, ponieważ istotnych okoliczności nie sprawdzono.
500 tys. zł Dawida Kacprzyka. Szpital chce wyjaśnień w sprawie faktur
W obu przypadkach uzasadnienie może odwoływać się do braku wystarczających dowodów. Nie oznacza to jednak, że oba postępowania przeprowadzono równie rzetelnie.
Również zasada rozstrzygania niedających się usunąć wątpliwości na korzyść obwinionego nie zwalnia z obowiązku rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Dotyczy wątpliwości, których usunąć się nie da, a nie takich, których nie próbowano wyjaśnić.
Samorządowy sąd: z definicji stronniczy?
Rzecznicy i sądy lekarskie należą do samorządu zawodowego. Udział przedstawicieli danego zawodu w ocenie jego członków nie jest jednak rozwiązaniem wyjątkowym. Podobny model funkcjonuje choćby w odpowiedzialności dyscyplinarnej radców prawnych – zawodu, który wykonuję.
Ile zarabiają lekarze-radni? Programiści chcą to ustalić. Ruszyła akcja „Pokaż lekarzu”
Sama – często powielana – teza, że lekarze oceniają lekarzy, nie jest więc wystarczającym argumentem przeciwko temu systemowi. Wiedza o realiach wykonywania zawodu jest potrzebna. Przynależność do tej samej profesji nie przesądza ani o stronniczości, ani o bezstronności konkretnej osoby. Samorząd ma przy tym nie tylko reprezentować swoich członków. Ustawa nakazuje mu sprawować pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu w interesie publicznym i dla jego ochrony.
Nie jest to również system całkowicie pozbawiony kontroli spoza środowiska lekarskiego. W sprawach rozpoznawanych na podstawie wniosku o ukaranie od orzeczenia okręgowego sądu lekarskiego przysługuje odwołanie do Naczelnego Sądu Lekarskiego, a od jego prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie ustawa przewiduje możliwość wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego. Nie jest to jednak droga kontroli każdej decyzji kończącej sprawę: kasacja ta nie przysługuje od postanowienia okręgowego sądu lekarskiego utrzymującego w mocy odmowę wszczęcia lub umorzenie przez rzecznika.
Istota zagadnienia sprowadza się więc nie tylko do tego, kto orzeka, lecz przede wszystkim – jak. Właściwe pytanie dotyczy zatem jakości działania tych gwarancji: bezstronności w konkretnej sprawie, rzetelności postępowania dowodowego, uzasadniania decyzji i skuteczności ich kontroli. Takie same wymagania należy stawiać organom odpowiedzialności zawodowej zawodów prawniczych.
Profesjonalizacja
Warto rozmawiać o dalszym wzmacnianiu kompetencji proceduralnych rzeczników i członków sądów lekarskich. Szkolenia są prowadzone – informacje o nich publikuje samorząd. Przedmiotem oceny powinno być w szczególności to, czy prowadzone szkolenia zapewniają odpowiednie przygotowanie do prowadzenia złożonych postępowań.
Do rozważenia pozostają różne rozwiązania: lepsze wsparcie prawne organów, standardy uzasadniania rozstrzygnięć, sprawniejsza organizacja pracy, a także ewentualny udział prawników w składach orzekających. Ten ostatni pomysł wymagałby zmiany modelu ustawowego i nie powinien być przedstawiany jako automatyczne lekarstwo na wszystkie problemy.
Prawnik w składzie nie gwarantuje sam przez się bezstronności, tak jak lekarz w składzie nie oznacza jej braku. Oceniać trzeba jednak przede wszystkim sposób prowadzenia postępowań, a ten budzi często uzasadnione zastrzeżenia, jak na przykład w sprawie śmierci w 2021 r. 30-letniej Izabeli z Pszczyny, w której Naczelny Sąd Lekarski uchylił orzeczenie Okręgowego Sądu Lekarskiego w Katowicach i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Sprawa jest nadal w toku.
Jawność we fragmentach
Naczelna Izba Lekarska udostępnia portal zanonimizowanych prawomocnych orzeczeń. To ważne narzędzie, którego nie należy pomijać, formułując postulaty większej przejrzystości.
Sama publikacja orzeczeń nie odpowiada jednak na wszystkie pytania. Potrzebne są także porównywalne dane pozwalające prześledzić drogę od zgłoszenia skargi do prawomocnego zakończenia sprawy. Powinny obejmować przyczyny odmów i umorzeń, czas trwania poszczególnych etapów oraz wyniki kontroli rozstrzygnięć. Szczególnie istotne byłoby ustalenie, ile zażaleń na decyzje rzeczników uwzględniono, jakie uchybienia stwierdzono i czy po uchyleniu decyzji wykonano wskazane czynności.
Po zakończeniu sprawy – wnioski
Z informacji Ministerstwa Zdrowia przedstawionych w moim zestawieniu wynika, że w latach 2020–2025 dotacje na prowadzenie postępowań dotyczących odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów wyniosły łącznie około 15,8 mln zł. Resort wskazał zarazem, że nie przekazuje dotacji ani na działalność prewencyjną w tym zakresie, ani na prowadzenie rejestru ukaranych. Nie uprawnia to jednak do twierdzenia, że państwo lub samorząd w ogóle nie finansują działań zapobiegawczych, ponieważ dane dotyczą określonej kategorii finansowania.
Warto natomiast postawić praktyczny postulat: doświadczenia z postępowań powinny być systematycznie wykorzystywane do poprawy bezpieczeństwa pacjentów. Potrzebne są analizy powtarzających się problemów, wnioski dla szkoleń i organizacji pracy oraz sprawdzanie, czy wprowadzane zmiany przynoszą rezultat.
W takim podejściu jest miejsce zarówno na odpowiedzialność konkretnego lekarza, jak i na rozpoznanie okoliczności organizacyjnych, które sprzyjały nieprawidłowościom. Jedno nie powinno służyć do pomijania drugiego.
Lekarz kazał jej wrócić za pół roku. Kolejny powiedział: „Musimy działać natychmiast”
Czego pacjent może oczekiwać
Odpowiedzialność zawodowa dotyczy naruszeń zasad etyki i przepisów związanych z wykonywaniem zawodu. Nie ogranicza się wyłącznie do błędów, które spowodowały uszkodzenie zdrowia. Skarga może służyć ocenie zachowania lekarza z punktu widzenia Kodeksu Etyki Lekarskiej, ale postępowanie przed izbą nie zastępuje dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia. Pacjentom trzeba wyjaśniać te różnice, ponieważ wielu z nich nie rozumie zasad odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Tym ważniejsze jest, aby wiedzieli nie tylko, jaki może być wynik postępowania, ale również jakie prawa przysługują im w jego toku. Trzeba też oddzielić pytanie o przewinienie lekarza od pytania o prawidłowość zbadania skargi.
Lekarka nie rozpoznała zawału na EKG. Pacjentka zmarła, sąd lekarski wymierzył naganę
Sprawiedliwy system powinien umieć zarówno stwierdzić przewinienie i właściwie na nie zareagować, jak i ochronić lekarza przed nieuzasadnionym zarzutem. W obu przypadkach musi jednak potrafić przekonująco wyjaśnić swoje rozstrzygnięcie pacjentowi. Tylko wówczas organy odpowiedzialności zawodowej lekarzy mogą liczyć na kredyt zaufania społeczeństwa.


