Reklama
Reklama
Reklama

Wyrok w sprawie Sebastiana M. Dlaczego grozi mu maksymalnie 8 lat więzienia?

Sebastian M., Katarzyna Hebda
Oskarżony Sebastian M. oraz jego pełnomocnik, mec. Katarzyna Hebda. (fot. Marian Zubrzycki / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

W środę, 21 października, sąd ma ogłosić wyrok w sprawie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1. Prokuratura domaga się ośmiu lat więzienia – najwyższej kary przewidzianej za zarzucany mu czyn. Dlaczego, mimo śmierci trzyosobowej rodziny i prędkości BMW sięgającej według biegłych 329 km/h, oskarżonemu nie grozi wyższa kara?

  • Wyrok w sprawie Sebastiana M. ma zapaść 21 października o godz. 12. Prokuratura domaga się ośmiu lat więzienia i 15-letniego zakazu prowadzenia pojazdów.
  • W wypadku na A1 we wrześniu 2023 r. zginęła trzyosobowa rodzina.
    Biegli oszacowali prędkość BMW przed zderzeniem na 315–329 km/h.
  • Ośmioletnia górna granica wynika z art. 177 § 2 Kodeksu karnego, dotyczącego wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Wyrok przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim ma zostać ogłoszony o godz. 12. Prokuratura chce dla Sebastiana M. ośmiu lat pozbawienia wolności, 15-letniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz zadośćuczynienia dla bliskich ofiar w łącznej wysokości 2,2 mln zł. Obrona wnosi o uniewinnienie. 

Trzy ofiary i BMW jadące ponad 300 km/h

Do tragedii doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. BMW M850i prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w tył Kii Proceed, którą podróżowała trzyosobowa rodzina z Myszkowa. Samochód uderzył w bariery i stanął w płomieniach. Zginęli Patryk i Martyna Biali oraz ich pięcioletni syn Oliwier. 

Jednym z najważniejszych elementów procesu były opinie biegłych dotyczące prędkości i przebiegu wypadku. Eksperci oszacowali, że BMW poruszało się przed zderzeniem z prędkością od 315 do 329 km/h. Według ich ustaleń Kia jechała około 140 km/h i nie zmieniała toru jazdy przed uderzeniem.

Reklama
Reklama

Tragedia na A1. Sebastian M. chce uniewinnienia

Sebastian M. i jego obrońcy kwestionowali ustalenia ekspertów. Obrona przedstawiała własną opinię, jednak sąd odrzucił ją w całości. Oskarżony nie przyznał się do winy i przekonywał, że materiał dowodowy nie potwierdza wniosków biegłych. 

Dlaczego Sebastianowi Majtczakowi grozi maksymalnie 8 lat?

Kluczowa jest kwalifikacja prawna czynu. Sebastian M. został oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zgodnie z art. 177 § 2 Kodeksu karnego za taki czyn grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. To właśnie ten przepis wyznacza górną granicę kary w tej sprawie. 

Dlatego bliscy ofiar i ich pełnomocnik zabiegali o rozważenie surowszej kwalifikacji – zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W takim przypadku należałoby wykazać, że sprawca przewidywał możliwość śmierci człowieka i godził się na nią. Prokuratura nie przyjęła jednak takiego zarzutu, a sprawa przed sądem toczy się w ramach kwalifikacji dotyczącej wypadku drogowego.

Prokuratura chce najwyższej możliwej kary

Podczas mowy końcowej prokurator Aleksander Duda zażądał dla Sebastiana M. ośmiu lat pozbawienia wolności. To maksymalna kara, jaką można orzec za czyn objęty aktem oskarżenia. Prokuratura wniosła również o 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów i zadośćuczynienie dla bliskich ofiar.

Reklama
Reklama

Sebastian M. zostaje w areszcie. Biegły obalił wersję obrony

Obrona przedstawiła odmienne stanowisko. Adwokat Katarzyna Hebda podważała wnioski biegłych i przekonywała, że materiał dowodowy nie daje podstaw do przypisania oskarżonemu odpowiedzialności w kształcie przedstawionym przez prokuraturę. Wniosła o uniewinnienie.

Sam Sebastian M. również poprosił sąd o uniewinnienie. Przekazał bliskim ofiar wyrazy współczucia, ale podtrzymał stanowisko, że ustalenia biegłych są sprzeczne z materiałem dowodowym. 

Ucieczka z Polski i ekstradycja

Sprawa wywołała ogromne zainteresowanie także z powodu wydarzeń po wypadku. Sebastian M. opuścił Polskę, a następnie przebywał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Do kraju został sprowadzony w maju 2025 r. po procedurze ekstradycyjnej. Od tego czasu pozostawał w areszcie.

Proces przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się jesienią 2025 r. W sprawie przesłuchano świadków, policjantów, strażaków i pasażerów BMW. Zgromadzono także opinie ekspertów dotyczące przebiegu wypadku i prędkości pojazdów. 

Bliscy Patryka, Martyny i Oliwiera uczestniczyli w procesie jako oskarżyciele posiłkowi. Domagali się surowej kary dla Sebastiana M. Jego przeprosiny, wygłoszone pod koniec procesu, nie przekonały wszystkich członków rodzin.

Reklama
Reklama

Może Cię zainteresować:

 

 

Reklama
Reklama