Reklama
Reklama
Reklama

Sebastian M. zostaje w areszcie. Biegły obalił wersję obrony

Sebastian M. pozostanie w areszcie do 1 października 2026 r. Sąd odrzucił wniosek obrony o uchylenie środka zapobiegawczego dla 35-latka oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. Podczas wtorkowej rozprawy przesłuchano również biegłego z zakresu odczytu czarnych skrzynek, którego zeznania podważyły dotychczasową linię obrony oskarżonego.

Sebastian M., Katarzyna Hebda
Oskarżony Sebastian M. oraz jego pełnomocniczka mec. Katarzyna Hebda podczas rozprawy w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim (fot. Marian Zubrzycki / PAP)
  • Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim przedłużył areszt dla Sebastiana M. do 1 października 2026 r. Sędzia uznała, że obawa ucieczki oskarżonego przed wymiarem sprawiedliwości jest wciąż bardzo wysoka.
  • Biegły Michał Krzemiński wykluczył gwałtowny manewr Kii w ciągu pięciu sekund przed zderzeniem. Auto ofiar jechało na wprost z prędkością około 130 km/h.
  • Sąd nie uwzględnił dokumentów przygotowanych na zlecenie obrony. Sędzia zaznaczyła, że prywatne opinie nie stanowią dowodu w sprawie.

Obrona Sebastiana M. wnosiła o uchylenie tymczasowego aresztowania, argumentując, że oskarżony przebywa w izolacji ponad rok i powinien odpowiadać z wolnej stopy. Przeciwko temu protestował prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach oraz pełnomocnik rodziny ofiar mecenas Łukasz Kowalski. Sąd w pełni podzielił stanowisko prokuratury i oskarżycieli posiłkowych. 

Kluczowym elementem wtorkowego posiedzenia było przesłuchanie Michała Krzemińskiego, biegłego z listy Sądu Okręgowego w Warszawie, który odczytał dane z modułów EDR – czyli tzw. czarnych skrzynek – obu aut. Zapisy jednoznacznie uderzają w wersję obrony, jakoby kierowca Kii miał nagle zjechać na pas BMW.

– Z danych, które uzyskałem z rejestratorów pojazdów wynika, że w ciągu 5 sekund przed zdarzeniem Kia poruszała się torem praktycznie prostoliniowym – tłumaczył przed sądem Michał Krzemiński. Biegły wyjaśnił, że prędkości obrotowe poszczególnych kół Kii były jednakowe, co wyklucza również tezę prywatnego eksperta obrony, Łukasza Gila, o rzekomej jeździe na kole dojazdowym lub awarii ogumienia. Czarna skrzynka nie zarejestrowała także aktywacji systemu ESP.

Reklama
Reklama

Czytaj także: No dawaj Sebastian, powiedz to. Lewy pas to nie kółko różańcowe

Z zapisów EDR pojazdu BMW wynika natomiast, że w momencie zderzenia auto rejestrowało prędkość 253 km/h, co stanowi maksymalną wartość pomiarową tego modułu. Z wcześniejszych szacunków biegłych wynika, że prędkość mogła wynosić nawet ponad 300 km/h lub ponad 320 km/h. Ekspert wykluczył także, aby tuning i modyfikacje BMW mogły zniekształcić zapisy w module EDR.

Sędzia Renata Folkman zdecydowanie odrzuciła wniosek obrony o załączenie do akt prywatnej ekspertyzy Łukasza Gila. – Treść znana jest wyłącznie obrońcy i zleceniobiorcy, nie musi być zgodna z celem tego postępowania, czyli wyjaśniania w sposób obiektywny wszystkich wątpliwości dotyczących tej sprawy – zaznaczyła sędzia.

Sąd odrzucił również próbę podważenia wiarygodności biegłego za pomocą opinii wydanej przez niego w innej sprawie w 2018 r.

Następna rozprawa przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbędzie się 17 września, dzień po trzeciej rocznicy tragedii na autostradzie A1.

Tragedia na autostradzie A1

Tragiczne zdarzenie miało miejsce 16 września 2023 r. Z ustaleń prokuratury wynika, że prowadzone przez Sebastiana M. BMW uderzyło w jadący prawidłowo samochód marki Kia. W wyniku zderzenia pojazd ofiar stanął w płomieniach. Na miejscu spłonęła trzyosobowa rodzina: rodzice oraz ich niespełna pięcioletnie dziecko.

Reklama
Reklama

Po wypadku M. wyjechał z Polski – przez Niemcy i Turcję udał się do Dubaju. Do kraju sprowadzono go w maju 2025 r. po skomplikowanej procedurze ekstradycyjnej. Proces przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim toczy się od września 2025 r., a oskarżonemu grozi karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Źródła: Zero.pl, brd24.pl
Reklama
Reklama