Reklama
Reklama
Reklama

Sekstaśmy Kołodziejczaka. ABW podjęło decyzję

Michał Kołodziejczak, Krzysztof Rutkowski
Sekstaśmy Kołodziejczaka. ABW podjęło decyzję (fot. Marian Zubrzycki / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Zawiadomienie złożone przez posła Michała Kołodziejczaka trafiło do Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego uznała, że sprawa nie leży w jej kompetencjach i przekazała sprawę do prokuratury. Polityka w działaniach wspiera detektyw celebryta Krzysztof Rutkowski.

  • ABW uznała, że zawiadomienie Michała Kołodziejczaka nie mieści się w jej kompetencjach i przekazała je prokuraturze w Łodzi.
  • Sprawa wybuchła po publikacji Moniki Krześniak z Kanału Zero, w której byłe współpracownice oskarżyły posła o agresywne zachowania i podawanie narkotyków. Kołodziejczak zaprzecza i mówi o pomówieniach.
  • Poseł jest zawieszony w prawach członka klubu KO na trzy miesiące, a rzecznik rządu Adam Szłapka zapowiada, że bez wyjaśnień grozi mu wyrzucenie z klubu.

Kontrola w Ministerstwie Rolnictwa. Posłowie chcą wyjaśnień ws. Kołodziejczaka

Zawiadomienie złożone przez Michała Kołodziejczaka zostało przekazane z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego do Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Poinformował o tym „Fakt” zespół prasowy ABW. Funkcjonariusze stwierdzili, że sprawa nie mieści się w zakresie kompetencji tej służby specjalnej.

Dokument dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa na szkodę posła. Kołodziejczak złożył go w niedzielę w łódzkiej delegaturze ABW. W sprawie prowadzone jest postępowanie sprawdzające.

Reklama
Reklama

O przekazaniu materiałów poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Paweł Jasiak. Jak powiedział PAP, dokumenty trafiły do prokuratury we wtorek.

„Bardzo obszerne materiały”

– Obecnie w ramach postępowania sprawdzającego trwa analiza i weryfikacja zawartych w zawiadomieniu treści. Są to bardzo obszerne materiały, podano w nich wiele faktów, które będą wymagały sprawdzenia – powiedział prok. Jasiak.

Poseł nie ujawnił szczegółów swojego doniesienia. Tłumaczył, że chce, by w pierwszej kolejności zajęły się nim uprawnione instytucje, a nie media. Dodał, że nigdy nie spodziewał się „takich pomówień”.

– Ja sprawę bardzo przeżywam, bo mnie bardzo uderzyła, bardzo mnie dotknęła, mimo mojej dużej odporności psychicznej bardzo mocno to wszystko przeżywam – zaznaczył Kołodziejczak.

Od publikacji Kanału Zero do zawieszenia w klubie

W miniony piątek Kanał Zero podał, że byłe współpracownice oskarżają byłego wiceszefa resortu rolnictwa o przemocowe i agresywne zachowania. Mają go też obwiniać o nakłanianie do zażywania substancji, którą przedstawiał jako kokainę. Portal dodał, że poseł zaprzecza tym zarzutom i twierdzi, że są pomówieniami.

Tego samego dnia szef klubu KO Zbigniew Konwiński poinformował na portalu X o zawieszeniu Kołodziejczaka w prawach członka klubu Koalicji Obywatelskiej, ze skutkiem natychmiastowym. Dodał, że KO oczekuje weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby.

Reklama
Reklama

Wiceprzewodniczący i rzecznik dyscypliny i etyki klubu KO Tomasz Piotr Nowak przekazał PAP, że zawieszenie obowiązuje przez trzy miesiące.

– Oczekujemy na informację ze strony odpowiednich służb – dodał.

Czynności prokuratury i słowa posła

W poniedziałek warszawska prokuratura okręgowa poinformowała, że w sprawie dotyczącej Kołodziejczaka z urzędu zarejestrowano materiały i wszczęto czynności sprawdzające. Obejmują one zmuszanie do określonego zachowania oraz udzielanie środków odurzających.

W niedzielę, po złożeniu zawiadomienia w ABW, poseł powiedział, że dla niego „ta sprawa jest priorytetowa”. Towarzyszył mu m.in. detektyw Krzysztof Rutkowski.

– Żyjemy w państwie prawa, w państwie gdzie odpowiednie urzędy, instytucje o tym prawie mówią, a nie media czy ludzie, którzy chcieliby zrobić lincz na podstawie jakichś informacji, które gdzieś się ukazały – podkreślił.

Reklama
Reklama

Szłapka: „nie będzie zmiłuj”

Do sprawy odniósł się we wtorek w Polsat News Adam Szłapka, rzecznik rządu i członek klubu KO. Podkreślił, że Kołodziejczak został zawieszony „natychmiast” po doniesieniach, a prokuratura z urzędu podjęła czynności sprawdzające.

Zapytany, czy poseł powinien zostać wyrzucony z klubu, wyjaśnił, że po zawieszeniu daje się mu „chwilę czasu” na wyjaśnienia.

– Jeżeli jakiekolwiek wyjaśnienia wpłyną, to można na ten temat rozmawiać i prezydium klubu będzie o tym dyskutować. Jeżeli nie, to będzie wyrzucony i tutaj nie będzie zmiłuj – powiedział.

Szłapka skomentował też obecność Krzysztofa Rutkowskiego przy składaniu zawiadomienia.

– To jest kompromitujące, szczerze mówiąc – ocenił.

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama