Reklama
Reklama
Reklama

Kobiety oskarżają Michała Kołodziejczaka. „Wyzywał, wpadał w szał, groził”

Michał Kołodziejczak
Kobiety oskarżają Michała Kołodziejczaka. „Wyzywał, wpadał w szał, groził” (fot. Kanał Zero)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Przemoc, agresja, narkotyki – to oskarżenia, które pod adresem Michała Kołodziejczaka kierują byłe współpracownice. Kobiety w rozmowie z Moniką Krześniak mówią, jak były wiceminister rolnictwa miał je wykorzystywać i poniżać. Polityk zaprzecza twierdząc, że to pomówienia.

  • Dwie kobiety oskarżają Michała Kołodziejczaka o przemoc i agresję.
  • – Wstał i rzucił obok mnie puszką – mówi jedna z byłych współpracowniczek polityka.
  • Poseł zaprzecza oskarżeniom i nazywa je „pomówieniami”.

Michał Kołodziejczak przez lata budował swoją rozpoznawalność jako lider protestów rolniczych, współzałożyciel Agrounii, a następnie poseł i wiceminister rolnictwa. Obecnie polityk robi karierę na Tiktoku, wstawiając na platformę filmiki pokazujące, jak cieszy się życiem w swoim gospodarstwie.

W rozmowie z Moniką Krześniak dwie kobiety, które współpracowały z Kołodziejczakiem, opisują sytuacje, w których polityk miał wpadać w furię, wyzywać je, grozić im, a także stosować przemoc fizyczną. Jedna z kobiet twierdzi również, że Kołodziejczak nakłaniał ją do zażywania substancji, którą przedstawiał jako kokainę.

„Leżałam na podłodze i myślałam, że umieram”

Jedna z kobiet, które zdecydowały się na rozmowę z dziennikarką Kanału Zero, opowiada, jak znajomość z politykiem przerodziła się w intymną relację.  Jak przekonuje, początkowo polityk miał być wobec niej miły i troskliwy – mówić o wspólnej przyszłości i dzieciach. Z czasem zachowanie Kołodziejczaka miało się zmienić. Kobieta opisuje wybuchy agresji, wyzwiska i sytuacje, w których miała czuć się zagrożona.

Reklama
Reklama

Rozmówczyni Krześniak twierdzi, że podczas jednego ze spotkań polityk wyjął substancję, którą nazwał kokainą.

– Wyjął narkotyki. Mówił, że to jest kokaina. Z perspektywy czasu nie wiem, co to było. Wziął przy mnie bardzo dużą ilość i mówił: weź też, weź też, weź też – wspomina kobieta.

Jak opowiada, początkowo kilkukrotnie odmówiła, jednak ostatecznie zgodziła się zażyć sustancję. Dziś mówi, że bardzo tego żałuje. Według jej relacji po zażyciu środka poczuła się bardzo źle. Obawiała się o własne życie.

– Ja, leżąc na podłodze, myślałam, że umieram. Mówię: Michał, ja umieram – wspomina.

W odpowiedzi miała usłyszeć od Kołodziejczaka, że nic jej nie będzie i powinna wymiotować. Kobieta opowiada, że podobna sytuacja miała powtórzyć się kilka tygodni później.

Nie wiadomo, jaka substancja została wówczas zażyta. Sama rozmówczyni zaznacza, że nie jest w stanie potwierdzić, czy rzeczywiście była to kokaina.

O narkotykach mówi także druga z kobiet, z którymi rozmawiała Monika Krześniak. Twierdzi, że widziała Kołodziejczaka podczas ich zażywania. Według jej relacji miało to być jednym z powodów, dla których zdecydowała się odejść z Agrounii.

Uderzenie, rzucona puszka i groźba z nożem

Kobiety przedstawiają również oskarżenia dotyczące agresywnego zachowania posła. Jedna z nich twierdzi, że Kołodziejczak ją uderzył, a następnie przekonywał, że zrobił to przypadkowo.

Reklama
Reklama

– Twierdził, że przypadkowo mnie uderzył, że nie było to celowe – relacjonuje. Jak dodaje, polityk miał tłumaczyć swoje zachowanie „psychozą”.

– Co to znaczy? Nie wiem – przyznaje kobieta.

Także wobec drugiej z rozmówczyń poseł miał stosować przemoc.

– Była sytuacja, że wstał i rzucił obok mnie puszką. Powiedziałam mu, żeby we mnie nie rzucał, bo to jakaś patologia. On wziął nóż i powiedział: „gdybym chciał, to bym trafił” – opowiada rozmówczyni dziennikarki Kanału Zero.

Była współpracownica Kołodziejczaka z czasów Agrounii wspomina też, że polityk miał ją regularnie poniżać, wyzywać i wykorzystywać swoją przewagę wynikającą z relacji zawodowej.

– Kiedyś powiedział mi, że jestem jak niewolnik. Dlatego, że płaci mi tyle, żebym miała na miesiąc życia, ale żebym nie mogła zostawić tej pracy – relacjonuje.

Według jej słów Kołodziejczak miał również nazywać ją „kur…”. Opisuje atmosferę ciągłego napięcia, nieprzewidywalnych reakcji i wybuchów złości. Przywołuje sytuacje, w których polityk miał telefonować do niej z żądaniem usunięcia wpisów opublikowanych w mediach społecznościowych w imieniu organizacji, czy żądanie pracy w Wigilię.

Jak przekonuje, pod koniec współpracy znajdowała się w bardzo złym stanie psychicznym. Kiedy zaczęła opowiadać innym o swoich doświadczeniach, miała spotkać się z niedowierzaniem.

Reklama
Reklama

– Mówił wielokrotnie, że mnie zabije – mówi kobieta.

Dlaczego kobiety zdecydowały się opowiedzieć swoje historie?

Była współpracownica Kołodziejczaka twierdzi, że agresja miała spotkać ją również ze strony jednej z osób z otoczenia polityka. Według jej relacji jeden ze współpracowników posła groził jej śmiercią. Kobieta przekonuje, że sprawa zakończyła się skazaniem mężczyzny na karę grzywny.

Kobieta przyznaje, że szczególnie trudne było dla niej późniejsze obserwowanie publicznych wystąpień polityka.

– To była dla mnie kompletna trauma widzieć go w telewizji, jak jakiegoś śmieszka, a z drugiej strony pamiętając, jak potrafiły mu puścić nerwy – mówi.

Obie rozmówczynie Moniki Krześniak deklarują, że zdecydowały się publicznie przedstawić swoje doświadczenia, aby ostrzec inne osoby przed zachowaniami, które przypisują Kołodziejczakowi.

Ich opowieści dotyczą różnych relacji z politykiem, prywatnej i zawodowej, ale pojawiają się w nich podobne zarzuty: agresja, wyzwiska, poniżanie i zastraszanie.

Michał Kołodziejczak zaprzecza. „To pomówienia”

Monika Krześniak próbowała skonfrontować zarzuty obu kobiet z Michałem Kołodziejczakiem. Dziennikarka Kanału Zero spotkała posła w Sejmie, jednak polityk nie zdecydował się na rozmowę dotyczącą szczegółów przedstawionych oskarżeń.

Reklama
Reklama

Kołodziejczak odrzucił zarzuty, określając je jako pomówienia.

Pełny reportaż Moniki Krześniak, zawierający relacje obu kobiet i próbę uzyskania odpowiedzi Michała Kołodziejczaka, można obejrzeć na Kanale Zero.

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama