Reklama
Kraj

Polska się bogaci, a coraz mniej dzieci dostaje zasiłek rodzinny

To miał być prosty mechanizm: gdy kraj się bogaci, bieda powinna maleć. Najnowsze dane pokazują jednak, że to nie dzieje się samo. Mimo wzrostu dochodów i miliardów wydawanych na świadczenia skrajne ubóstwo nie spada, a zasiłek rodzinny, pomyślany dla najbiedniejszych rodzin, obejmuje coraz mniej dzieci.

Ryszard Szarfenberg
Opinia autorstwa: Ryszard Szarfenberg
Dzisiaj 11:43
5 min
Zasiłek rodzinny obejmuje coraz mniej dzieci, bo próg dochodowy uprawniający do świadczenia nie zmienił się od 2015 roku (fot. East News)
TYLKO NA

W 2025 r. PKB Polski wzrósł realnie o 3,8 proc., a przeciętne dochody gospodarstw domowych realnie o 6,7 proc. Skrajnego ubóstwa jednak nie ubyło: dotyczyło 5,3 proc. osób, czyli około 2 mln (rok wcześniej 5,2 proc.). Na wsi w skrajnej biedzie żyło 9,5 proc. mieszkańców, w miastach 2,5 proc. Wzrost gospodarczy nie podnosi automatycznie tych, którzy są najubożsi. Taki jest główny wniosek Poverty Watch 2026.

Poniżej minimum socjalnego żyją dwie na pięć osób (40,3 proc.). Minimum socjalne to koszyk skromnego, ale normalnego życia: obejmuje też dojazd do pracy, naukę, kontakty z bliskimi i odrobinę kultury. Według IPiSS to dziś około 2050 zł miesięcznie dla osoby samotnej i 6520 zł dla rodziców z dwojgiem dzieci. Życie poniżej tego poziomu to niedostatek. Skrajna bieda to jego dolna część: wydatki tak niskie, że zagrożone są zdrowie i rozwój. Obie liczby są ważne, ale opisują co innego.

Więcej na ten temat: Alarmujące dane dotyczące ubóstwa. Prawie połowa kraju poniżej minimum socjalnego

Rodziny tracą zasiłki i dodatki

Dlaczego wzrost nie dociera do najbiedniejszych? Weźmy zasiłek rodzinny. Wynosi od 95 do 135 zł miesięcznie na dziecko, zależnie od wieku, i nie zmienił się od listopada 2016 r. Gdyby rósł razem z cenami, najniższa kwota wynosiłaby w 2025 r. około 150 zł. Próg dochodowy, wynoszący 674 zł na osobę, stoi w miejscu od 2015 r. Ustawa każe co trzy lata weryfikować go z uwzględnieniem progu wsparcia dochodowego rodzin, który wylicza Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. Z szacunków opartych na danych IPiSS wynika, że w 2023 r. dla rodziny z dwojgiem dzieci próg ten wynosił około 1150 zł na osobę, o ponad 70 proc. więcej. Mimo to w 2024 r. rząd znów pozostawił 674 zł, powołując się m.in. na 800+.

Reklama
Reklama

Skutki widać w najnowszych danych GUS. W 2025 r. zasiłek rodzinny pobierało przeciętnie 263 tys. rodzin, o 23 proc. mniej niż rok wcześniej. Dostaje go już tylko 8,7 proc. dzieci, rok wcześniej 10,9 proc. GUS jako jedną z przyczyn wskazuje wzrost płac przy niezmienionych progach. Rodzina, która wypada z systemu zasiłków, traci też dodatki do niego, m.in. na samotne wychowywanie dziecka, na rozpoczęcie roku szkolnego oraz na trzecie i kolejne dziecko.

W tej sytuacji trzeba złożyć nowy wniosek o 800 plus. ZUS przypomina o ważnej zasadzie

Jest 800+ i to ważne świadczenie, ale dostaje je każde dziecko, niezależnie od dochodu rodziny. Nie wyrównuje więc różnicy między rodziną zamożną a tą, której brakuje na podstawowe potrzeby. Do tego służy zasiłek rodzinny, a on obejmuje coraz mniej rodzin. Samo 800+ też nie jest waloryzowane, a w latach 2024 i 2025 ceny rosły przeciętnie o 3,6 proc. rocznie. W relacji do płacy minimalnej netto jest dziś wyraźnie niższe niż 500+ w 2016 r. (22 proc. wobec 37 proc.).

Weźmy pracującą rodzinę: jedno z rodziców zarabia płacę minimalną, 3606 zł na rękę, drugie zajmuje się dwójką dzieci. Z 800+ i ulgą podatkową na dzieci mają około 5390 zł, ponad 1100 zł mniej niż minimum socjalne dla takiej rodziny. A jednak nie dostaną ani zasiłku rodzinnego, ani pomocy społecznej, bo ich dochód, blisko 900 zł na osobę, przekracza oba progi: 674 i 823 zł. Przy progu zbliżonym do wyliczeń IPiSS dostawaliby zasiłek z dodatkami.

Reklama
Reklama

I jeszcze jedna liczba: mimo 800+ w skrajnym ubóstwie żyło w 2025 r. 6,6 proc. dzieci, około 435 tys. Rok wcześniej oszacowano ten odsetek na 5,4 proc. To jeszcze nie dowód wzrostu, ale sygnał, którego nie wolno zlekceważyć.

Co proponujemy

Nie kolejny program, tylko porządek, który państwo stosuje wobec emerytur. Najpierw trzeba nadrobić zaległość, opierając się na wyliczeniach IPiSS, a potem co roku automatycznie waloryzować kwoty i progi dla zasiłków rodzinnych i pomocy społecznej. Mówimy o niewielkiej części wydatków na rodziny: na zasiłki rodzinne z dodatkami wydano w 2025 r. 833 mln zł, a na 800+ prawie 65 mld zł.

Podobny problem dotyczy pomocy społecznej. Jej kryteria są weryfikowane tylko co trzy lata, a w 2026 r. Ministerstwo Finansów zablokowało propozycję corocznej waloryzacji. Dlatego progi rosną skokowo. Stąd wzrost tzw. ubóstwa ustawowego z 2,6 proc. do 8,1 proc. w 2025 r.: ludziom nie zrobiło się nagle gorzej, tylko po trzech latach podniesiono progi pomocy społecznej. Nie spowodowało to też masowego napływu do pomocy: zasiłek stały dostało w 2025 r. o 0,9 proc. więcej osób, a okresowy o 4,1 proc. więcej.

Likwidacja 800 plus. Sejm zdecydował w sprawie petycji

Stawką są przede wszystkim dzieci. Polska zobowiązała się, że do 2030 r. liczba dzieci zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem spadnie o 300 tys. względem 2019 r. Według danych z 2025 r. ten cel zrealizowano w 22 proc., a cel dla całej ludności w 79 proc.

Reklama
Reklama

W raporcie są też historie konkretnych ludzi, bo za każdą z tych liczb stoi ktoś, komu pomoc formalnie się należy, a w praktyce nie dociera lub, jeśli już dociera, jest niedostateczna

Źródło: Zero.pl
Ryszard Szarfenberg
Ryszard SzarfenbergProfesor Uniwersytetu Warszawskiego, Katedra Metodologii Badań nad Polityką na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, przewodniczący Rady Wykonawczej Polskiego Komitetu Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu, członek Zespołu ds. reformy pomocy społecznej przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ekspert krajowy w sieci ESPAN przy Komisji Europejskiej - autor zewnętrzny
Reklama
Reklama