W czwartkowy poranek mieszkańców Lublina i okolic obudziły wyjące syreny i huk eksplozji rosyjskiej rakiety w Tarnawie-Kolonii. W internecie błyskawicznie zaroiło się od komentarzy obwiniających za to zdarzenie Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Ukrainę i Wołodymyra Zełenskiego. Najmniej mówiono o Rosji i Władimirze Putinie.
To do walki propagandowej poderwali się, tak jak myśliwiec F-16, a później śmigłowiec Mi-24, komentatorzy z każdej strony sceny politycznej.
Mariusz Błaszczak kilka minut przed godziną ósmą zażądał w mediach społecznościowych „natychmiastowego komunikatu rządu” – przecież „Polacy mają prawo do rzetelnej informacji”. Po jedenastej opublikował materiał do części elektoratu preferującego materiały wideo.
– Dlaczego ten obiekt nie został zestrzelony? Dlaczego? – pytał Kosiniaka-Kamysza.
Szkoda, że Polacy nie mieli prawa do rzetelnej informacji w grudniu 2022 r., kiedy to w lesie pod Bydgoszczą rozbiła się rosyjska rakieta. Gdyby nie przypadkowy spacerowicz w lesie, do dzisiaj nie wiedzielibyśmy, że cokolwiek wleciało w polską przestrzeń powietrzną, a rosyjska rakieta interesowałaby jedynie podbydgoskich złomiarzy. Hipokryzji Błaszczaka nie zapomnieli wytknąć mu jego polityczni oponenci.
Tomasz Sakiewicz, przedsiębiorca m.in. z branży telekomunikacyjnej i zegarkowej (w jego sklepie można kupić zegarek z limitowanej serii NOWROCKY z okazji pierwszej rocznicy prezydentury Karola Nawrockiego), podzielił się z internautami swoimi przemyśleniami.
„Co mieli zrobić mieszkańcy Lublina, słysząc alarm przeciwlotniczy? Zamknąć okno? Przeżegnać? Czy po prostu siedzieć i bać się? Nikt im nie powiedział ani w żaden sposób nie poinformował, jak mają się zachować” – napisał na X.
Czyżby redaktor Sakiewicz nie szanował budżetu państwa i nie przeczytał przygotowanego w pocie czoła przez ministerstwa „Poradnika bezpieczeństwa”? A może podobnie jak inni zwolennicy obecnej opozycji palił nim w kominku?
Wystarczy otworzyć „Poradnik bezpieczeństwa” na 24. stronie, aby przeczytać: „Jeśli usłyszysz sygnał alarmowy, włącz radio lub telewizor i stosuj się do komunikatów”. Jak donoszą internauci – wystarczyło włączyć lokalne lubelskie radio, aby po wysłuchaniu syreny alarmowej posłuchać jednego z hitów kolumbijskiej gwiazdy Shakiry.
Na kolejnej stronie rządowej publikacji czytamy: „Informacje będziesz dostawać na bieżąco ze stron rządowych, Alertów RCB, RSO i mediów”. Żadnych bieżących komunikatów nie było przez kilka godzin. Mieszkańcy Lubelszczyzny nie dostali alertów RCB, a w mediach była cisza, poza hitami latynoamerykańskimi.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński na konferencji prasowej zapewnił, że systemy ostrzegania i procedury „zadziałały tak, jak powinny zadziałać”.
Wystarczyło więc przymknąć okno i iść dalej spać.


