Reklama
Reklama
Reklama

Układ sił w Ameryce Łacińskiej może się zmienić. Brazylia wybiera prezydenta

Brazilians vote in presidential runoff election
Brazylia wybiera prezydenta. Trwa starcie dwóch odmiennych wizji państwa (fot. Andre Coelho / PAP / EPA)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

W niedzielę w Brazylii rozpoczęła się druga tura wyborów prezydenckich. W decydującym starciu mierzą się urzędujący lewicowy prezydent Luiz Inacio Lula da Silva oraz prawicowy senator Flavio Bolsonaro, syn byłego przywódcy kraju Jaira Bolsonaro. Głosowanie w największym państwie Ameryki Łacińskiej zadecyduje o kierunku polityki gospodarczej całego regionu, przyszłości Puszczy Amazońskiej oraz sojuszach z największymi gospodarkami globu.

  • Trwa druga tura wyborów prezydenckich w Brazylii. O urząd walczą urzędujący prezydent Luiz Inacio Lula da Silva oraz senator Flavio Bolsonaro,.
  • Do udziału w głosowaniu uprawnionych jest ponad 158 mln osób. W pierwszej turze różnica między kandydatami wyniosła zaledwie 2 pkt proc..
  • Lokale wyborcze w kraju działają w godzinach od 8 do 17. Zliczenie głosów odbędzie się za pomocą maszyn elektronicznych.

Uprawnionych do głosowania jest ponad 158 mln obywateli. W tej grupie znajduje się blisko milion Brazylijczyków zarejestrowanych poza granicami ojczyzny. Zgodnie z brazylijskim prawem udział w elekcji jest obligatoryjny dla wszystkich piśmiennych obywateli w wieku od 18 do 70 lat. Lokale wyborcze zostały otwarte o godz. 8 i pozostaną dostępne do godz. 17 czasu stołecznego, co odpowiada godzinom 12–21 w Polsce.

Głosowanie obejmuje zarówno zurbanizowane metropolie na południu, jak i odizolowane osady rdzennych społeczności w dorzeczu Amazonki. W wielu trudno dostępnych rejonach elektroniczne maszyny do rejestrowania głosów transportowano drogą wodną na pokładach łodzi. Dzięki pełnej automatyzacji procesu podliczanie głosów ruszy niezwłocznie po zamknięciu lokali. Podczas pierwszej tury oficjalne rozstrzygnięcie opublikowano w sieci już po czterech godzinach.

Czytaj też: Między Lulą a Bolsonaro. Brazylia przed II turą wyborów jest niebywale spolaryzowana

Reklama
Reklama

W pierwszej turze wyborów Flavio Bolsonaro zdobył 47 proc. głosów, wyprzedzając urzędującego prezydenta, na którego zagłosowało 45 proc. wyborców. Do urn nie poszło wówczas około 21 proc. uprawnionych, co oznacza, że 33 mln osób zrezygnowało z udziału w głosowaniu. Przed drugą turą sondaże wskazują na niewielką przewagę senatora, jednak różnica stopniała do niespełna 2 pkt proc. i mieści się w granicach błędu statystycznego.

Dwie odmienne wizje Brazylii. Lulu kontra Bolsonaro

Badania opinii publicznej wskazują, że kluczowym problemem dla obywateli jest wysoki poziom brutalnej przestępczości oraz kwestia bezpieczeństwa powszechnego. Równie istotnymi tematami kampanii stały się rosnące koszty utrzymania, stan publicznej ochrony zdrowia, zjawisko korupcji oraz niedostatki w systemie powszechnej edukacji.

Reklama
Reklama

Ubiegający się o reelekcję 80-letni Luiz Inacio Lula da Silva buduje swój program na obronie dotychczasowych osiągnięć socjalnych państwa. Rządzącej lewicy udało się doprowadzić do spadku bezrobocia, zmniejszenia nierówności majątkowych oraz ograniczenia tempa wylesiania Puszczy Amazońskiej. Równolegle prezydent wspiera jednak rozwój przemysłu naftowego, a w polityce międzynarodowej stawia na balansowanie między wpływami Waszyngtonu i Pekinu, rozwijając relacje w ramach bloku BRICS.

Z kolei 45-letni Flavio Bolsonaro prezentuje program wolnorynkowy, deklarując cięcia podatkowe, redukcję administracji oraz zacieśnienie partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi. Polityk otwarcie deklaruje bliskie więzi ideologiczne z Donaldem Trumpem. W kwestiach bezpieczeństwa zapowiada bezwzględną walkę ze zorganizowaną przestępczością.

W sferze ustrojowej polityk zapowiada zmiany w konstytucji mające „ponownie zdemokratyzować” państwo, usunięcie niewygodnych sędziów Sądu Najwyższego oraz doprowadzenie do zwolnienia z aresztu domowego swojego ojca, skazanego na 27 lat pozbawienia wolności za próbę zamachu stanu po wyborach z 2022 r. Ewentualna wygrana prawicy oznaczałaby głęboki zwrot geopolityczny w Ameryce Południowej.

Reklama
Reklama

Może zainteresuje Cię również:

Reklama
Reklama