
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział powrót do współpracy gospodarczej z Rosją i Ukrainą po zakończeniu wojny. W tle toczą się dyskusje o rosyjskich inwestycjach w amerykański sektor energetyczny.
- Donald Trump chce wrócić do interesów z Rosją i Ukrainą. Warunkiem jest zakończenie wojny.
- „The New York Times” sugeruje powiązania amerykańskiej firmy Polar LNG z rosyjskim Novatekiem. Koncern miał starać się o udziały w amerykańskiej spółce.
- Melania Trump potwierdziła rozmowy z liderami Ukrainy i Rosji ws. porozumienia o lokalnym rozejmie w Ołeszkach. Ewakuacja mieszkańców miejscowości ruszy 29 października.
Donald Trump podczas sobotniej rozmowy z dziennikarzami na Florydzie zadeklarował chęć powrotu do współpracy gospodarczej z Rosją oraz Ukrainą. Były prezydent USA zaznaczył jednak, że wznowienie relacji biznesowych będzie możliwe dopiero po zakończeniu trwającego konfliktu zbrojnego.
Czytaj również: Miękkie podbrzusze Europy. Upada irlandzki mit „Zielonej Wyspy”
„New York Times” o rozmowach o inwestycji na Alasce
W trakcie spotkania, które odbyło się po oddaniu głosu w wyborach połówkowych, polityk przypomniał o istniejącym wcześniej porozumieniu surowcowym z Kijowem. Wypowiedź ta padła w kontekście pytań o potencjalne inwestycje rosyjskich firm w projekt gazowy na Alasce.
Trump odmówił odniesienia się do doniesień „New York Timesa”, według których amerykańska spółka Polar LNG korzystała z kapitału rosyjskiego koncernu Novatek. Według ustaleń gazety, środki te miały być maskowane jako inwestycje płynące ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a Rosjanie mieli również zabiegać o udziały w amerykańskim przedsiębiorstwie.
Melania Trump o rozmowach ws. Ołeszek
Niezależnie od dyskusji o wielkich inwestycjach, istotne wydarzenia rozegrały się na froncie humanitarnym. Melania Trump potwierdziła, że prowadziła rozmowy z przywódcami Rosji oraz Ukrainy, które zaowocowały zawarciem lokalnego rozejmu w okupowanej przez Rosjan miejscowości Ołeszki pod Chersoniem.
Porozumienie ma na celu umożliwienie ewakuacji około dwóch tysięcy mieszkańców, którzy przez ostatnie tygodnie byli odcięci od dostępu do żywności oraz podstawowych towarów.
Rozejm wejdzie w życie 29 października. W procesie mają uczestniczyć cywilni urzędnicy reprezentujący obie strony konfliktu. Towarzyszyć im będzie ekipa telewizji Newsmax, której zadaniem jest udokumentowanie przebiegu działań.
Starlink znowu działa w Ukrainie
Donald Trump przekazał w sobotę informację o rozmowie z Elonem Muskiem na temat funkcjonowania systemów Starlink i Starshield w Ukrainie. Prezydent USA, który jeszcze dzień wcześniej deklarował, że nie prowadził dialogu z miliarderem, zapowiedział wówczas, iż „wyprostuje” problem ograniczeń technicznych utrudniających działanie sieci. Mimo pytań dziennikarzy Trump odmówił ujawnienia szczegółów samej rozmowy.
Potwierdzenie zmian przekazał prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski. Zapewnił on, że system satelitarny pracuje obecnie bez ograniczeń, które w ostatnich tygodniach wpływały m.in. na zdolność ukraińskiej armii do przechwytywania rosyjskich dronów.
Czytaj również: „Rozmawiam z dwoma spidermanami”. Zapytaliśmy Francuzów, dlaczego wyszli na ulice
Sam Elon Musk w sobotnim wpisie w mediach społecznościowych po raz pierwszy otwarcie przyznał, że wprowadził ograniczenia szybkości internetu satelitarnego. „Ukraińskie wojsko naruszyło warunki świadczenia usług Starlinka i wykorzystało go do ofensywnych ataków dronów w celu zabijania ludzi. Ta luka została usunięta w zeszłym tygodniu”.
Wersję wydarzeń przedstawioną przez Muska zakwestionował Serhij Sternenko, wolontariusz i były doradca ministra obrony Ukrainy. Zwrócił on uwagę, że technicznie niemożliwe było wykorzystanie cywilnego Starlinka do celów wojskowych. „Innymi słowy, wykorzystanie cywilnego Starlinka do misji dronów było technicznie niemożliwe. Wszystkie misje dronów wymagające komunikacji satelitarnej mogły być realizowane wyłącznie za pomocą Starshield” – wyjaśnił Sternenko.
„Wall Street Journal”: Decyzję ws. Starlinków podjął Musk
Według doniesień „Wall Street Journal”, Musk samodzielnie zdecydował o wprowadzeniu ograniczeń, które m.in. zrywały połączenie dla obiektów poruszających się z prędkością powyżej 160 km/h, jednak prowadził w tej sprawie konsultacje z Białym Domem.
W swoich wpisach Musk podkreślił, że sieć jego firmy jest kluczowa dla obrony Ukrainy, zaznaczając, iż „gdyby Starlink został wyłączony, ukraińska linia frontu natychmiast by się załamała”.
Jednocześnie miliarder skrytykował „podżegaczy wojennych”, których oskarżył o przedłużanie konfliktu. W piątek odniósł się do nich w ostrych słowach: „Czuję jedynie całkowitą pogardę dla tych cnotliwych, złowrogich podżegaczy wojennych, którzy dążą do niekończącej się rzezi i nie oferują żadnego realistycznego rozwiązania konfliktu. Niech was piekło pochłonie”.
Może zainteresuje Cię również: