Reklama
Reklama
Reklama

Starcie o amerykański Senat. Obama i Trump włączają się do walki o kluczowy stan

Barack Obama i Donald Trump
Barack Obama i Donald Trump (fot. Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Syn egipskich imigrantów i były funkcjonariusz FBI – to oni mierzą się w starciu o kluczowy stan dla kształtu amerykańskiego Senatu. Abdul El-Sayed i Mike Rogers otrzymali wsparcie Baracka Obamy i Donalda Trumpa, którzy włączyli się do wyścigu.

  • W Michigan trwa zacięty wyścig o mandat w Senacie USA, od którego może zależeć układ sił w tej izbie Kongresu.
  • Na ostatniej prostej przed zaplanowanymi na 3 listopada wyborami kandydatów swoich partii wesprą w ten weekend prezydent Donald Trump i były przywódca Barack Obama. 

Walka o mandat senatorski w stanie Michigan jest wyrównana i budzi zainteresowanie w całym kraju. Mierzą się w niej Abdul El-Sayed – 41-latek reprezentujący progresywne skrzydło Partii Demokratycznej – i Mike Rogers, były funkcjonariusz FBI i były kongresmen z Partii Republikańskiej.

Od wyniku głosowania w tym kluczowym stanie w dużej mierze zależą szanse demokratów na przejęcie kontroli nad Senatem. 

Trump i Obama dołączają do wyścigu 

Na ostatniej prostej do kampanii włączą się Trump i Obama. W sobotę były demokratyczny prezydent wystąpi na wiecu razem z El-Sayedem w Detroit. Z kolei w niedzielę do Michigan ma przybyć Trump, który popiera Rogersa i ostro krytykuje 41-latka.

Reklama
Reklama

W minionym tygodniu kandydaci wystąpili na ostatniej debacie przedwyborczej, podczas której pytano ich m.in. o koszty życia, politykę celną Trumpa i wojnę z Iranem. 

– Uważam, że sytuacja jest złożona, ale powiem wam jedno: proces przenoszenia produkcji przemysłowej z powrotem do USA już trwa. W pełni to popieram — powiedział Rogers, komentując politykę celną Trumpa. Przyznał, że „być może kanadyjskie cła nie zostały dobrze przemyślane”, zwłaszcza jeśli chodzi o branżę motoryzacyjną w Michigan.

Pentagon uderza w organizacje powiązane z Chinami. Hegseth mówi o 80 strukturach

USA produkują samochody i podzespoły wspólnie z Kanadą, wobec której Trump zastosował taryfy. 

El-Sayed, który w czasie kampanii koncentruje się na kosztach życia, podkreślił, że taryfy zaszkodziły amerykańskim producentom i pracownikom. – I nie ma wątpliwości, że uderzyły w nasze portfele – dodał.

John Austin z Brookings Institution i Eisenhower Institute ocenił w rozmowie z PAP, że polityka gospodarcza prowadzona przez Trumpa wpływa negatywnie na sytuację w tym stanie graniczącym z Kanadą.

Dyskusja o wojnie w Iranie 

Kandydat Demokratów, pytany podczas debaty o wojnę z Iranem, zwrócił uwagę na jej konsekwencje gospodarcze i wyraził przekonanie, że jego kontrkandydat „od początku gorliwie popierał tę wojnę, ponieważ stoi ramię w ramię z Donaldem Trumpem”.

Reklama
Reklama

63-letni Rogers argumentował w czasie debaty, że Michigan „nie stać na politykę El-Sayeda i (stan) nie może ryzykować jego ideologii”. – Jeśli zastanowimy się, co jest stawką w tych wyborach, to okaże się, że nie chodzi już, tak naprawdę, o podział na lewicę i prawicę. Chodzi o serce i duszę naszego kraju, o to, kim jesteśmy jako Amerykanie, oraz o przyszłość, jaką chcemy zapewnić naszym dzieciom – powiedział kandydat.

El-Sayed urodził się w Michigan w rodzinie imigrantów z Egiptu. Ten stan zamieszkuje jedna z największych muzułmańskich społeczności w USA, licząca około 240 tys. osób. W przypadku wygranej zostałby pierwszym muzułmaninem zasiadającym w amerykańskim Senacie. 

Między Lulą a Bolsonaro. Brazylia przed II turą wyborów jest niebywale spolaryzowana

Rogers, podobnie jak inni przedstawiciele Republikanów, zarzuca konkurentowi, że ma powiązania z islamską organizacją Bractwo Muzułmańskie. 41-latek zaprzecza tym oskarżeniom.

El-Sayed, epidemiolog i były urzędnik odpowiadający za zdrowie publiczne, prowadzi kampanię pod hasłem wprowadzenia powszechnego systemu opieki zdrowotnej, reformy finansowania kampanii wyborczych i zakończenia amerykańskiej pomocy wojskowej dla Izraela.

Reklama
Reklama

El-Sayed przedstawia się jako kandydat spoza establishmentu i przekonuje, że Demokraci powinni odrzucić wpływy wielkich korporacji i przyjąć bardziej progresywny program. Poparli go czołowi politycy postępowego skrzydła Demokratów, m.in. senator Bernie Sanders oraz kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez.

Może Cię zainteresować:

Reklama
Reklama