Huawei od dłuższego czasu ma bardzo gęsty kalendarz premier zegarków. Nowe modele dostajemy nawet trzy-cztery razy w roku i technologia nie zawsze nadąża za częstymi premierami. Trudno jest zaskoczyć czymś nowym i wprowadzić funkcje, jakich jeszcze do tej pory nie było.
Jeszcze trudniej jest to opisać z perspektywy osoby, która używała każdego modelu serii Watch GT od 2020 r. Nie mogę przecież zostawić Was z kilkoma zdaniami w stylu – jest tu to samo co przed rokiem plus dwie-trzy nowe funkcje. Nie każdy wie, co ten zegarek potrafił przed rokiem. Spróbujmy jakoś się z tym uporać, bo w końcu Huawei Watch GT 7 Pro to kawałek bardzo udanej elektroniki, a seria GT nie bez powodu jest moją ulubioną.
Seria Oppo Find X10 debiutuje w Polsce. Robiłem już zdjęcia Pro Maxem
Zmiany wizualne w serii Watch GT 7 Pro są kosmetyczne. Tego paska im nie podaruję!

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
W serii Watch GT 7 Pro Huawei zrezygnował z genialnego paska, który był obecny w serii GT 6 Pro. W brązowym wariancie kolorystycznym był to pasek kompozytowy, który miał obramowanie z tworzywa sztucznego, a środek wykonany z materiału przypominającego elastyczną nić. Było to wygodne, świetnie wyglądało, bardzo retro, trochę jak fotele w starych Volkswagenach. Szkoda, że w nowej wersji tego zabrakło.
Seria Watch GT 7 Pro jest wyłącznie sportowa. Nie ma tu wariantu z bransoletą, ani paskiem skórzanym, ale bez problemu można je dokupić. Domyślnie każdy wariant ma pasek z hipoalergicznego fluoroelastomeru, który ma nowe zapięcie. Huawei nazywa to Easy Cross i po zapięciu wystająca część paska chowa się pod spodem. Dokładnie jak na zdjęciach. Nigdy za tym nie przepadałem, ale tu okazało się to zaskakująco wygodne.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Obudowa jest wykonana ze stopu tytanu i ma nanoceramiczny bezel. Jest odporna na kurz i można z zegarkiem nurkować na głębokości 40 m. Zmiany względem poprzednika, poza bezelem wykonanym z innego materiału, są kosmetyczne. To przede wszystkim inny układ gradientów wokół tarczy i nieco inaczej rozmieszczone, wygrawerowane liczby.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Smartwatch jest ładny, wygodny i trzeba oddać zegarkom Huawei, że wygląd to coś, co wyróżnia je na tle konkurencji. To dosłownie wygląda jak zegarek z ekranem i trudno jest wskazać podobne rozwiązania u konkurencji. O klasycznych kształtach, proporcjach i co też ważne, stosunkowo niskiej kopercie. Dzięki temu, choć mamy tu szerokość 46 mm, Watch GT 7 Pro nie wydaje się duży.
Test Dyson Spot+Scrub Ai. Ktoś nauczył się robić roboty sprzątające
Huawei Watch GT 7 Pro ma bardzo dobry ekran. Wyświetlacze w zegarkach to nudny temat

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Wydaje mi się, że ekrany w zegarkach sięgnęły sufitu już co najmniej trzy lata temu. Watch GT 7 Pro ma wyświetlacz AMOLED o średnicy 1,47 cala i rozdzielczości 466 x 466 pikseli. Teoretycznie osiąga jasność 3000 nitów w peaku i to jedyna rzecz, która minimalnie się poprawia w ostatnich czasach. Choć czytelność ekranów w słońcu jest bez zastrzeżeń od kilku generacji zegarków Huawei.
Pod względem jakości obrazu, kolorów, poziomu czerni, kontrastu – na rynku mamy stagnację, ale na wysokim poziomie. Chyba nie ma dzisiaj na rynku smartwatcha kosztującego więcej niż 700-800 zł, który miałby ekran słaby albo słabszy niż konkurencja. Bez względu na to, czy wybierzemy Amazfita, Apple, Samsunga czy sięgniemy po coś mniej popularnego w stylu Honora.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Ważne jest też to, co wyświetla się na ekranie i tu Huawei ma czym się pochwalić. Chyba żaden producent nie ma tak dużego wyboru tarcz. Mam wrażenie, że można je przeglądać bez końca i tu dosłownie każdy znajdzie coś dla siebie, nawet jeśli pozostaniemy przy wyborze tylko spośród darmowych wariantów. W ostateczności pozostaje opcja stworzenia własnej tarczy z wykorzystaniem np. dowolnego zdjęcia w tle. Albo postawienie na animację z fit-pandą.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Menu główne może być wyświetlane w formie siatki ikon lub listy. Możemy się po nim poruszać dotykowo lub za pomocą obracanej koronki, czemu towarzyszy satysfakcjonująca wibracja. Stosunkowo niedawno Huawei wprowadził opcję wyświetlania nazw pod ikonami, co mocno poprawia czytelność widoku siatki.
Jednocześnie producent już jakiś czas temu zrezygnował z motywów. Ikony są żywe, kolorowe, w barwach typowych dla urządzenia Huaweia. To zdecydowanie zbliża wizualnie Watcha GT 7 Pro do zegarków bardziej lifestyle'owych niż typowo sportowych Amazfitów czy Garminów, które mają nieco bardziej ponure interfejsy.
Test Razer Huntsman V3 HE Magnetic 8KHz. Szybka klawiatura, ale tylko dla graczy
Huawei Watch GT 7 Pro lepiej działa z iOS, ale więcej potrafi z Androidem

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Zegarek możemy sparować z dowolnym smartfonem z Androidem lub iOS i cały proces jest prostszy w drugim przypadku. Tu tylko instalujemy aplikację, parujemy urządzenia i przeprowadzamy konfigurację powiadomień czy automatycznych pomiarów.
Smartfony z Androidem bywają złośliwe i lubią uznać, że aplikacja Huawei Zdrowie zużywa za dużo energii i nie może działać w tle, więc trzeba ją automatycznie wyłączać. Co odcina nas od powiadomień. Szczególnie upierdliwe są pod tym względem smartfony Xiaomi. W trakcie konfiguracji aplikacja pokazuje, co i gdzie należy przełączyć, żeby wszystko działało prawidłowo.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Pod względem konfiguracji i stabilności iOS wypada więc lepiej, ale Android pozwala na nieco więcej. Przede wszystkim można w nim odpisywać na wiadomości z poziomu klawiatury zegarka. Poza tym Huawei Watch GT 7 Pro bez problemu synchronizuje powiadomienia, pokazuje wiadomości (w powiadomieniach tylko fragmenty, ale po kliknięciu w ekran również całą treść), ale nie wyświetla załączników. Tak jak robią to Pixel Watche czy zegarki Samsunga.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Mamy tu również możliwość prowadzenia rozmów za pomocą głośnika i mikrofonu, co działa jak klasyczny tryb głośnomówiący. Jakość jest bardzo przyzwoita. Są też płatności zbliżeniowe z wykorzystaniem aplikacji Curve Pay. Działa to jak wirtualny portfel, na który przesyłamy pieniądze i możemy płacić za ich pomocą. Można, to działa dobrze, ale czy każdemu będzie się chciało w to bawić?
Test Amazfit Cheetah 2 Ultra. Najbrzydszy zegarek, jaki mi się spodobał
Długa lista pomiarów aktywności, parametrów organizmu i bardzo dokładny GPS

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Główna nowość w serii Watch GT 7 Pro to ocena gotowości organizmu. To najnowszy trend, który pojawił się w tym roku w zegarkach wszystkich największych producentów. Tutaj jest to ocena liczbowa w zakresie 1-100, która łączy dane o śnie, tętnie, HRV, stresie i aktywności, aby ocenić przygotowanie do treningu i regenerację. To interpretacja wszystkich wyników wykonywanych pomiarów.
Zbierane wyniki pomiarów oraz aktywności są też przedstawiane w formie kilkuzdaniowego podsumowania przygotowanego przez AI. Nie są to tak finezyjne zdania jak w przypadku Pixel Watcha 5, ale na pewno wygląda to dużo lepiej niż suche liczby.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Huawei chwali się też nowym algorytmem analizy snu TruSleep 5.0, który ma lepiej monitorować strukturę i stabilność snu. Monitorowanie tego, jak śpimy wygląda dobrze. Nie ma tu wyraźnej różnicy względem poprzednika. Zegarek odpowiednio rozpoznaje godzinę zaśnięcia i obudzenia, sam przypomina, jeśli zapomnimy wyłączyć tryb uśpienia. Nie ma tu do czego się przyczepić.
Przy funkcjach sportowych mamy dwie główne różnice. Pierwsza to rozbudowany tryb narciarsko-snowboardowy. Z mapami offline ponad 3 tys. ośrodków narciarskich, rejestrowaniem zjazdów, prędkości, nachylenia stoku i... uwierzmy na słowo, że działa to dobrze, bo trudno to sprawdzić na przełomie września i października.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Działają za to nowe funkcje kolarskie. Jak planowanie podjazdów, alerty o przewyższeniach czy ostrzeganie przed ostrymi zakrętami podczas szybkiej jazdy. To faktycznie bywa przydatne. Nie zmieniło się bardzo dokładne śledzenie tras. Dwuzakresowy GPS działa wzorowo i rejestruje nawet najmniejsze zmiany trasy. Wystarczy, że np. na chwilę zjedziemy ze ścieżki rowerowej na znajdujący się obok chodnik i te przesunięcie o dosłownie dwa metry będzie zarejestrowane na przebytej trasie.
Jeśli chodzi o pozostałe funkcje, takie jak liczenie kroków, pomiary pracy serce (natlenienie, puls, EKG) czy temperatury skóry oraz śledzenie aktywności w różnych sportach – to wszystko jest i działa na wysokim poziomie. W końcu nie zmienił się sposób wykonywania pomiarów, a jedynie algorytmy ich interpretacji, agregowania oraz metody prezentacji.
Test Google Pixel Watch 5. Świetny smartwatch, brzydki zegarek
Bateria to coś, za co najbardziej lubię serię Watch GT
Delikatnie minąłem się z prawdą pisząc na wstępie, że seria Watch GT jest moją ulubioną, bo nieco wyżej cenię Watch Ultimate, ale obie łączy długi czas pracy na baterii.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Teoretycznie Huawei mówi, że Watch GT 7 Pro działa do 21 dni, do 12 dni typowego użytkowania, do 7 dni z aktywnym ekranem Always-On oraz do 51 godzin w trybie biegów przełajowych.
Przy moim użytkowaniu realny czas pracy to 8-10 dni, co zakładam, że jest efektem włączania trybu uśpienia na noc. W ciągu dnia mam aktywny ekran AOD, korzystam ze wszystkich automatycznych pomiarów, rejestruję treningi 3-4 razy w tygodniu i takim samym wymiarze przez ok. godzinę dziennie rejestruję trasę pokonaną hulajnogą. To mocarne wyniki, których nie znajdziemy u Apple, Google czy Samsunga.
Huawei Watch GT 7 Pro to bardzo dobry zegarek, tylko bardzo trudno się o nim pisze
A przynajmniej z perspektywy osoby, która używa nowego przedstawiciela serii Watch GT co roku. To można łatwo przełożyć na punkt widzenia klienta, który słusznie może nie widzieć potrzeby częstej wymiany zegarka i Huawei też to widzi w danych sprzedaży. Ludzie nadal używają zegarków od trzech-czterech lat i nie potrzebują nowego modelu.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
O ile jednak przeskok o więcej niż dwie generacje doda sporo nowych funkcji, tak z roku na rok nowości jest coraz mniej i to widać w tegorocznych modelach serii Watch 6 oraz Watch GT 7 Pro. Trudno jest dodać coś nowego. Obudowy niewiele się zmieniają, a zmiany w funkcjonalnościach są kosmetyczne.
Co nie zmienia faktu, że Huawei Watch GT 7 Pro to bardzo udany zegarek. Efektowny, bardzo dobrze wykonany, pełny dopracowanych funkcji i przede wszystkim z długim czasem pracy. W tym roku jest to seria typowo sportowa, szczególnie wizualnie, i mam pewny pomysły, z czego to może wynikać, ale o tym powiemy sobie niedługo przy okazji recenzji modelu Watch 6 Pro.

Huawei Watch GT 7 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański)
Huawei Watch GT 7 Pro został wyceniony na 1 699 zł i jest to niemal tyle samo, ile trzeba zapłacić za Pixel Watcha 5 i Galaxy Watcha9. Oba zapewniają głębszą integrację ze smartfonem, ale tylko z Androidem. Wyglądają bardziej futurystycznie i mają znacznie krótszy czas pracy. Huawei będzie dobrym wyborem dla osób, które szukają bardziej klasycznie wyglądającego zegarka, długiego czasu pracy, ale bez poświęcania funkcjonalności.





