Reklama
Wojsko

Nie tylko liczba dronów. W debacie „osierocono” BWP Borsuk i Baobaba-K

Niedawna debata Kanału Zero o bezpieczeństwie, pomiędzy obecną wiceszefową Ministerstwa Obrony Narodowej, Magdaleną Sobkowiak-Czarnecką, a europosłem i byłym wiceszefem MON, Michałem Dworczykiem wymaga pewnych sprostowań nie tylko w liczbie dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Ciekawymi wątkami były: BWP Borsuk ze słowacką wieżą i Baobab-K, do którego nikt nie chce się przyznać.

Michał Bruszewski
Opinia autorstwa: Michał Bruszewski
Dzisiaj 13:32
7 min
BWP Borsuk z wieżą Turra-30 (fot. facebook.com/pgz / facebook.com/pgz)

Moderowana przez red. Arletę Bojke debata obfitowała w masę informacji o wojskowych sprawach. Dzięki telefonowi Sebastiana Meitza, analityka Instytutu Sobieskiego, widzowie na szybko dowiedzieli się, co wiceszef MON, Paweł Zalewski powiedział o Nuclear Sharing.

Zacytuję fragment debaty. 

Telefon od analityka Instytutu Sobieskiego:

– Dzisiaj pojawiła się informacja, że minister Paweł Zalewski, w czasie swojego pobytu w Brukseli, powiedział: Polska nie jest zainteresowana uczestnictwem w programie Nuclear Sharing, i że żadnego typu broń jądrowa nie będzie dyslokowana na terytorium Polski. Proszę o zajęcie stanowiska przez państwa, czy uważacie że to jest słuszne lub niesłuszne – stwierdził Sebastian Meiz.

Reklama
Reklama

–  Ja mówię uczciwie, nie mam zwyczaju w odnoszeniu się do wypowiedzi, których nie słyszałam, ani nie czytałam. Ja nie znam tej wypowiedzi ministra Zalewskiego – Magdalena Sobkowiak-Czarnecka nie skomentowała tej sprawy.

– Ja uważam, że jeśli taka wypowiedź miała miejsce to (…) jest absolutnym błędem, ona jest w poprzek polityki, która była kontynuowana przez lata zarówno w czasach kiedy rządziła Zjednoczona Prawica, jak i obecnie Ministerstwo Obrony nie mówiło, że chce zrezygnować z Nuclear Sharing. Mało tego, były prowadzone rozmowy z Francją przecież na temat wykorzystania francuskiej broni nuklearnej – zauważył Michał Dworczyk.

Co powiedział wiceszef MON Paweł Zalewski?

Przypomnijmy, że minister Zalewski, na spotkaniu z dziennikarzami, w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli zapytany o przyszłość wojskową USA w Polsce, która mogłaby obejmować zdolności nuklearne odpowiedział:

Reklama
Reklama

– Nie. Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium.

O sprawie od razu napisały uznane międzynarodowe media: „Politico” i agencja Reutera. Politycy opozycji skrytykowali ministra, że torpeduje potrzebne Polsce dołączenie do programu Nuclear Sharing. Ale słowa ministra Zalewskiego potępił także były główny doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, gen. Stanisław Koziej.

"Publiczna deklaracja przedstawiciela rządu, że Polska NIE CHCE mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium to niezrozumiały błąd strategiczny w dziedzinie odstraszania. BJ (broni jądrowej - red.) nie musimy mieć u siebie, ale powinniśmy móc ją mieć i to właśnie ma wiedzieć Putin" - napisał gen. Koziej na x.com

A szef MON, wicepremier, Władysław Kosiniak-Kamysz prostował stanowisko rządu w tej sprawie. 

"Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing" - napisał na x.com. 

Czym jest Nuclear Sharing?

To program NATO, w ramach którego USA rozmieszczają broń jądrową na terytoriach wybranych państw członkowskich, które nie posiadają własnego arsenału nuklearnego. Podkreślmy, sens uczestnictwa w Nuclear Sharing polega na tym, że taka broń jest bazowana w danym państwie – np. w bazie Incirlik w Turcji. I w razie ataku na Turcję, agresor podejmuje ryzyko ewentualnego zmierzenia się z nuklearnym arsenałem USA. Podnosi to potencjał odstraszania. Na tym to polega.

Reklama
Reklama

W Nuclear Sharing obecnie uczestniczą Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i wspomniana Turcja.

Wszelako nie tylko atomowy parasol ochronny był tematem debaty o bezpieczeństwie, bo wątków było bardzo wiele. O to kilka, które sobie wynotowałem, a na które warto zwrócić uwagę.

Takim przykładem jest temat dronów. Zaznaczmy, że wiceszefowa MON stwierdziła coś o czym nie wie opinia publiczna. Albo się pomyliła, albo skala ataków dronowych z września zeszłego roku, była większa niż nas informowano.

Zasugerowała, że polską przestrzeń powietrzną naruszyło 100 rosyjskich dronów. Przypomnę, że najpierw informowano nas wówczas o kilkunastu dronach, a liczba ta wzrosła do 20, ale nie do 100.

I tutaj pewna aktualizacja, ponieważ Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że minister pomyliła liczbę dronów. Chyba, że nie była to pomyłka.

Kolejnym wartym poruszenia wątkiem była ciągłość kadr, którą chwali się minister Sobkowiak-Czarnecka.

– To na czym buduje Kosiniak-Kamysz to jest ciągłość zarządzania (…) Dzisiaj pracują z nami ludzie, którzy pracowali także z waszym rządem, pan generał Kukuła, pan generał Kuptel – stwierdziła wiceszefowa MON.

To prawda, ci doświadczeni wojskowi nadal pełnią swoją funkcję, ale jest jeden zasadniczy szczegół. Otóż, obecny rząd de facto zwolnił w 2024 r. dowódcę Eurokorpusu generała Jarosława Gromadzińskiego poprzez postępowanie kontrolne Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Reklama
Reklama

Kolejnym wątkiem, który trzeba poruszyć jest sprawa eksportu BWP Borsuk ze słowacką wieżą. Wiceszefowa MON swoją odpowiedzią sugerowała, że takiego projektu nie ma, albo celowo nie chciała tego komentować. Michał Dworczyk zauważył, że to łatwo zweryfikować.

Zacytujmy Polską Grupę Zbrojeniową:

„Prezentacja podwozia (…) będącego podstawą BWP BORSUK z wieżą TURRA 30 jest rezultatem współpracy polsko-słowackiej i stanowi przykład skutecznego partnerstwa opartego na wymianie kompetencji, technologii i doświadczeń. Wspólna oferta PGZ oraz słowackiej firmy wpisuje się w trend budowania europejskich zdolności obronnych poprzez kooperację przemysłową oraz rozwój konkurencyjnych rozwiązań dla rynków międzynarodowych” – zaznacza PGZ.

Zaznaczmy, Borsuka ze słowacką wieżą Polska zaprezentowała na targach International Defence Exhibition Bratislava.

- Udział w targach (…) oraz prezentacja eksportowego wariantu BWP BORSUK w nowej, umiędzynarodowionej konfiguracji to ważny krok w rozwoju oferty eksportowej PGZ – mówił Arkadiusz Bąk, Pierwszy Wiceprezes PGZ S.A.

Ostatnim wątkiem, który przykrył minister Zalewski i liczba dronów oraz pojawił się w debacie, a który jest warto poruszenia to nieprzyznawanie się zarówno minister Sobkowiak-Czarneckiej, jak i posła Dworczyka, do Baobaba-K. Baobab został osierocony. 

Reklama
Reklama

- Kupowanie sprzętu na wojnę, która już się odbyła, można absolutnie zaliczyć do nietrafionych zakupów. Przykład: System Minowania Narzutowego Baobab – stwierdził Michał Dworczyk.

Sęk w tym, że moderująca debatę Arleta Bojka potwierdziła, że to wojskowe dziedzictwo rządów Zjednoczonej Prawicy.

- Mam factchecking od wydawcy w sprawie Baobaba. W grudniu 2018 r. podpisano umowę na prace badawczo-rozwojową, czyli opracowanie prototypu i dokumentacji pojazdu Baobab-K, a właściwa umowa na zakup seryjnych pojazdów minowania narzutowego została zawarta 14 czerwca 2023 r. – zaznaczyła red. Bojke.

Wezmę w obronę biednego Baobaba, do którego nikt nie chce się przyznać. Sukces powinien mieć wielu ojców, więc Baobab-K też powinien, bo w swojej klasie jest to bardzo dobra maszyna i potrzebna Wojsku Polskiemu.

Pojazd Minowania Narzutowego BAOBAB-K to polski, nowoczesny, system inżynieryjny przeznaczony do szybkiego, zautomatyzowanego stawiania przeciwpancernych pól minowych. I oczywiście jak wspomniał poseł Michał Dworczyk, jak każdy pojazd operujący blisko linii frontu – biorąc pod uwagę dronizację wojny rosyjsko-ukraińskiej i wnioski z tych walk, jest wystawiony na atak np. dronów FPV.

Tyle, że ten argument dotyczy większości dużych pojazdów, nie tylko minowania narzutowego i pojazdy takie muszą się poruszać w obstawie środków walki radioelektronicznej. W dyskusji co lepsze - drony czy konwencjonalne środki walki - zawsze powtarzam: kawa nie wyklucza herbaty.

Możemy zrzucać miny przy pomocy dronów jak robi się to obecnie na Ukrainie, ale możemy to również robić to przy pomocy Baobabów. Ponadto zakładajmy raczej, że zaminowanie granicy to robota przed godziną „W” (oby nigdy nie nadeszła), a nie na początku wojny, bo wtedy będzie już za późno.

Reklama
Reklama

A skoro minister Zalewski torpeduje nam Nuclear Sharing, to chociaż nie porzucajmy Baobabów, bo lepsza każda mina niż żadna. Chyba, że pozostaje nam już tylko strojenie min w czasie debaty.