Reklama
Reklama
Reklama

Od rozbrojenia do Borsuków i Abramsów. Gen. Gromadziński o armii: Chcieli tylko 60 tys. żołnierzy

TYLKO NA

– Wojsko działa na zasadzie synergii, to układ naczyń połączonych. Sam czołg nie wygrywa wojny, to nie serial „Czterej pancerni i pies”. Operacje prowadzi się wielodomenowo. Najważniejsze, że polski podatnik (w czasie defilady – red.) będzie mógł zobaczyć, na co idą pieniądze, które daje państwu. Symbolem Wojsk Lądowych na pewno są czołgi Abrams i K2, dla mnie symbolem nowoczesności polskiej armii jest BWP Borsuk – zaznacza w rozmowie z Zero.pl, gen. broni rezerwy Jarosław Gromadziński, prezes Defence Institute.

wywiad_gromadzinski-listing
Generał Jarosław Gromadziński udziela wywiadu z okazji defilady WP (fot. Natalia Olczak/x.com/JGromadzinski/shutterstock/wikimediacommons / Natalia Olczak/x.com/JGromadzinski/shutterstock/wikimediacommons)
  • Generał Gromadziński wspomina czas, gdy rozbrajano i redukowano armię. – Warto wspomnieć o sławetnej „Białej Księdze” Stanisława Kozieja z tezą, że wojny z Rosją już na pewno nie będzie. Tak, taki pogląd dominował w czasach prezydentury Bronisława Komorowskiego. Nasze elity polityczne kreowały taką politykę bo armia była najlepszym sposobem oszczędzenia pieniędzy z budżetu państwa – zaznacza doświadczony wojskowy w rozmowie z Zero.pl.
  • – Jeśli się porówna 2025 r. do 2026 r., to jest o 14 tys. etatów zmiennych mniej. A mówi się o zwiększeniu. A największym kuriozum jest to, że w 2025 r. zabezpieczono środki finansowe na 30 tys. etatów w aktywnej rezerwie, a w 2026 r. na 3 tys. etatów. A mówią o budowie rezerwy. Pytam się, kiedy chcą je budować? – podkreśla wojskowy wytykając brak planu na budowę rezerw armii.

Michał Bruszewski: Zbliża się defilada Wojska Polskiego. Jak pan generał scharakteryzowałby te trzy dekady wolnej Polski od strony wojskowej?

Gen. Jarosław Gromadziński: Wojsko Polskie jest lustrem poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie. W 1990 r. mieliśmy ok. 500 tys. żołnierzy armii poborowej. Ta liczba spadała. Przed wejściem do NATO mieliśmy ok. 200 tys. żołnierzy. Wytworzono taką aurę, że NATO daje nam całkowite bezpieczeństwo, więc wojsko zredukowano jeszcze do 120 tys. żołnierzy.

Pamiętam takie głosy pewnych ekspertów, którzy już się tym nie chwalą, że będzie nam potrzebna armia zawodowa zaledwie 60 tys. żołnierzy operacyjnych. Poszło wtedy zupełne rozbrojenie. Od 2015 r. mamy odbudowę potencjału obronnego, dostrzeżenie zagrożenia wynikającego z operacji militarnej Rosji przeciwko Ukrainie od 2014 r. Obecnie idziemy z planami 300 tys. wojska plus 200 tys. rezerwistów. Przez pryzmat ewaluacji wielkości armii możemy oceniać, jakie nastroje panowały w naszym społeczeństwie.

Reklama
Reklama

Nie zawsze rozumiano, jakim Rosja jest zagrożeniem?

Tutaj też warto wspomnieć o sławetnej „Białej Księdze” Stanisława Kozieja z tezą, że wojny z Rosją już na pewno nie będzie. Tak, taki pogląd dominował w czasach prezydentury Bronisława Komorowskiego. Nasze elity polityczne kreowały taką politykę, bo armia była najlepszym sposobem oszczędzenia pieniędzy z budżetu państwa. Dzisiaj jest zupełnie co innego.

Jaki sprzęt, który będzie obecny na defiladzie Wojska Polskiego, pan generał wskazałby jako najważniejszy?

Wojsko działa na zasadzie synergii, to układ naczyń połączonych. Sam czołg nie wygrywa wojny, to nie serial „Czterej pancerni i pies”. Operacje prowadzi się wielodomenowo. Najważniejsze, że polski podatnik będzie mógł zobaczyć, na co idą pieniądze, które daje państwu. Symbolem Wojsk Lądowych na pewno są czołgi Abrams i K2, dla mnie symbolem nowoczesności polskiej armii jest BWP Borsuk. Byłem szefem zespołu, który opracował Borsuka jako jeden z elementów systemu Uniwersalnej Modułowej Platformy Gąsienicowej.

Pamiętam, jak mnie krytykowano, gdy byłem jeszcze jako pułkownik w Sztabie Generalnym, że postawiłem wymóg, aby Borsuk pływał. Uważali mnie wtedy za twardogłowego oficera, bo inne bojowe wozy piechoty nie pływają. Ja uważam, że to jest unikalne. Borsuk jako jedyna platforma w Europie jest zdolna do pływania. Dla mnie symbolem jest więc BWP Borsuk, symbolem Sił Powietrznych będą F-35 i śmigłowce Apache. Mam niedosyt, że mamy mniej sprzętu przeciwlotniczego, bo posiadanie dwóch baterii Patriot to nie jest moje marzenie. Z 20 chciałbym mieć.

Reklama
Reklama

W mojej opinii „Narew” i „mała Narew” totalnie leżą. Trzymam kciuki, żeby program San się udał – ale podkreślmy, że jest innowacyjny i będzie eksperymentem. Ocenimy go w praktyce. A co do Marynarki Wojennej możemy się cieszyć, że ORP Wicher został zwodowany, niestety koszty okazały się dwukrotnie większe, niż zakładano, ale dobrze, że marynarze dostaną nowoczesny okręt.

Jak pan generał odniesie się do „klatek” i „siatek” przeciw dronom, które widzieliśmy na niektórych pojazdach na próbie przed defiladą?

To jest moda. Fajnie, że pokazują, że jesteśmy w stanie to zrobić, ale w tym jest więcej PR-u niż praktycznych rozwiązań. Naszą ambicją powinna być budowa systemu antydronowego, w który są wyposażone pojazdy, albo całej kopuły obrony przeciwdronowej, tak jak buduje się obronę przeciwlotniczą.

Ochrona przed dronami FPV w postaci siatek to jest kalka z Ukrainy. W przypadku konfliktu Rosja-NATO to tak nie będzie wyglądało. Wiele krajów pracuje nad ochroną w postaci walki radioelektronicznej (WRE), zakłócania elektronicznego ale również kinetycznego. Takie zestawy antydronowe będą towarzyszyć wojskom lądowym.

Kupiliśmy dużo nowoczesnych pojazdów wojskowych, ale kto będzie na tym służył? Czy brakuje nam rezerw?

Reklama
Reklama

To jest temat zamiatany pod dywan. Ważne są nie tylko rezerwy wojskowe, ale rezerwy całego państwa. Wojsko toczy bitwę, państwo toczy wojnę. Przywołam raport Instytutu Sobieskiego i Instytutu Wschodniej Flanki pt. „Powszechna Służba Państwu”, który opisuje zasoby do wykorzystania. Jestem współautorem tego opracowania. Postuluje on cały system rezerw, nie tylko dla wojska, ale także policji, straży pożarnej i obrony cywilnej. Poważny system, a nie to, co dzieje się obecnie.

Jak to powinno wyglądać?

To oczywiste, że jeśli ktoś jest informatykiem, to ma iść do cyberwojsk, a nie na pierwszą linię do okopu. Decydenci nie mają pomysłu, jak rozwiązać problem rezerw, łatają dziury, tworzą taki postsowiecki system. Moim zdaniem powinniśmy od Wisły do wschodniej granicy trzymać jednostki w minimum 95 proc. ukompletowaniu z 5 proc. rezerwy aktywnej, która w razie nagłego zagrożenia stawia się w jednostkach, ready to fight tonight, to wojska pierwszego rzutu, przeciwdziałające zaskoczeniu. Z kolei od Wisły do Odry powinny być – z uwagi na względy ekonomiczne i demograficzne – jednostki na poziomie 60 proc. żołnierzy zawodowych, a reszta to aktywna rezerwa.

I to jest wzmocnienie dla tych pierwszych formacji. Co ważne, należy zbudować struktury Armii Rezerwowej, czego nie mamy dzisiaj. Musi istnieć w czasie pokoju dowództwo dodatkowej Armii Rezerwowej, jej struktury, z batalionami, pułkami, brygadami wszystkich rodzajów wojsk. Taka armia jest zgrywana w czasie pokoju jako rezerwiści. Wówczas w czasie zagrożenia mamy dwie siły do wykorzystania w wojnie, a trzecia rezerwowa idzie do koszar i pobiera sprzęt, który może być kupowany nawet ad hoc albo dotowany przez inne państwa – tak jak to się dzieje na Ukrainie, i jest tą trzecią siłą do obrony kraju. Wówczas mamy rezerwy z prawdziwego zdarzenia.

Reklama
Reklama

Do tego dochodzą jako czwarty element rezerwy z pojedynczymi specjalnościami, które idą na uzupełnienie. Jeśli tak zbudujemy rezerwy wojskowe, a to wszystko zsynchronizujemy z rezerwami obrony cywilnej, policji, straży pożarnej, to się uda. Ludzie nie są z gumy, nie da rady przypisać ich wszędzie, do każdej formacji, należy patrzeć przez zdolności człowieka. Należy wprowadzić właściwe zarządzanie rezerw państwa.

Czy obecny rząd buduje rezerwy?

Nie, nie buduje. Nie tyle rząd, co Sztab Generalny nie ma pomysłu jak to zrobić. Nie rozumiem tego pomysłu, że ma być 300 tys. żołnierzy i 200 tys. aktywnej rezerwy, ale rezerwiści de facto nie mają sprzętu. Hełmy, kamizelki i broń indywidualna jeszcze się dla nich znajdzie, a co z platformami, na których mają służyć? Czy 200 tys. to są dodatkowe brygady rezerwowe? Czy to jest uzupełnienie dla tych 300 tys.? Fajnie to wygląda na slajdzie. A ja mówię o budowie zdolności, a nie PR-owych zabiegach.

Budujemy rezerwy ucinając etaty aktywnej rezerwie?

To łatwo sprawdzić. To są dane ze strony MON. Jeśli się porówna 2025 r. do 2026 r., to jest o 14 tys. etatów zmiennych mniej. A mówi się o zwiększeniu. A największym kuriozum jest to, że w 2025 r. zabezpieczono środki finansowe na 30 tys. etatów w aktywnej rezerwie, a w 2026 r. na 3 tys. etatów. A mówią o budowie rezerwy. Pytam się, kiedy chcą je budować?

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama