Reklama
Reklama
Reklama

„Dysponujemy tym, co mamy”. Szef MON wskazał miejsca bezpośrednio chronione z powietrza

– Broń jest rozmieszczona według wskazań wojska. Dlatego tak wiele z tych systemów jest rozstawionych w województwie lubelskim i podkarpackim – mówił na briefingu prasowym pod Płockiem, wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON wskazał miasta i miejsca w Polsce bezpośrednio chronione z powietrza.

Władysław Kosiniak-Kamysz, Mariusz Czeczko
Płock, 20.08.2026. Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz (L) oraz dowódca 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej płk Mariusz Czeczko (P) podczas konferencji prasowej na płockim osiedlu Radziwie, 20 bm. Konferencja dot. funkcjonowania systemu obrony powietrznej RP. (jm) PAP/Paweł Supernak (fot. Paweł Supernak / PAP)
  • – Od kilku lat budujemy zintegrowaną obronę powietrzną Polski. Ona jest wielowarstwowa. Mamy Wisłę, Narew, Pilicę i Pilicę Plus, i ostatnio wkomponowany program San. Jesteśmy w trakcie budowy tego systemu (…) – zaznaczył szef MON. 
  • Briefing prasowy to konsekwencja słów gen. Michała Marciniaka na antenie Polsat News. 
  • Wicepremier, szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że wydatki na obronę przeciwlotniczą sięgają 200 mld zł. 

W Radziwie odbył się briefing prasowy szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza w sprawie funkcjonowania systemu obrony powietrznej. To pokłosie słów jednego z wojskowych na antenie Polsat News. Wiceszef Agencji Uzbrojenia gen. Michał Marciniak przyznał, że obecnie duże polskie miasta nie są chronione przez systemy antyrakietowe. Słowa wojskowego wywołały burzę medialną.  

Generał Marciniak zaznaczył, że nie chronimy polskich miast, bo „nie mamy rozstawionych wokół nich systemów” i że „jest lista priorytetów. To państwo musi podjąć decyzję, co jest kluczowe”.

Na słowa generała Marciniaka zareagowało w środę Ministerstwo Obrony Narodowej.

Reklama
Reklama

– Obrona powietrzna Polski nie polega na stałym rozmieszczeniu baterii rakietowych wokół każdego dużego miasta. Jest to system zintegrowany, którego elementy są rozmieszczane i wykorzystywane adekwatnie do aktualnej sytuacji, oceny zagrożeń oraz priorytetów obronnych państwa – podkreśliło MON.

Dzisiaj na briefingu prasowym szef MON nie odniósł się bezpośrednio do słów wiceszefa AU, ale określił budowę obrony powietrznej Polski jako wieloletni proces.

– Jesteśmy niedaleko Płocka, gdzie ponad 500 żołnierzy jest cały czas w dyżurze. Dlaczego jesteśmy dzisiaj tutaj? Pytania dotyczą rozmieszczenia (…) Wojna na Ukrainie pokazuje, w jak trudnym momencie jest Polska i NATO. Ta noc to potwierdziła. Miał miejsce zmasowany atak (…) Dzisiaj dron naruszył przestrzeń powietrzną NATO, rozbił się w Rumunii. Ok. 3 nad ranem poderwano polskie pary dyżurne F-16 (…) Monitorujemy to, podejmujemy decyzje, jak każdej nocy, gdy dochodzi do zmasowanych ataków na Ukrainę (…) Alerty RCB będą pojawiać się, gdy pary dyżurne będą podrywane, gdy jest zagrożenie na zachodniej Ukrainie, gdy jest atak rakietowy, balistyczny czy dronowy, co zagraża również bezpieczeństwu Polski – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Reklama
Reklama

– Od kilku lat budujemy zintegrowaną obronę powietrzną Polski. Ona jest wielowarstwowa. Mamy Wisłę, Narew, Pilicę i Pilicę Plus i ostatnio wkomponowany program San. Jesteśmy w trakcie budowy tego systemu (…) Nie wszystkie elementy są dostarczone (…) Nie ma drugiej sfery, w polskim bezpieczeństwie, w którą tyle by zainwestowano. To jest ponad 200 miliardów złotych w różnych kontraktach, na systemy Patriot, na systemy antydronowe ostatnio podpisywane w ramach SAFE na 15 mld zł. Nie dysponujemy docelową liczbą baterii Patriot. Nie dysponujemy jeszcze całym systemem Narew i Pilicami. Dysponujemy tym, co jest dzisiaj możliwe i zostało wdrożone. W grudniu odebrałem meldunek o pełnej gotowości systemu Patriot – zaznaczył szef MON.

Typowanie miejsc do obrony przeciwrakietowej nazwał „kaskadą działania”, a ochronę infrastruktury krytycznej, jak rafinerię w Płocku, za zgodną z zasadami NATO.

Wskazał także, że obrona powietrzna „jest rozmieszczona według wskazań wojska”. Wynika to „z potencjału, którym dysponujemy i doświadczeń, które mamy”.

– Dlatego tak wiele z tych systemów jest rozstawionych w województwie lubelskim i podkarpackim, i w tych miejscach, gdzie ochrona infrastruktury krytycznej, tak jak tutaj w Płocku, jest kluczowa dla bezpieczeństwa Polski – zaznaczył szef MON.

Reklama
Reklama

Kluczowe miejsca stacjonowania lub obrony powietrznej

Jako kluczowe miejsca stacjonowania lub obrony powietrznej wskazał Lublin, poprzez sojusznicze holenderskie Patrioty Rzeszów i lotnisko w Jasionce, a także „zintegrowaną” ochronę Warszawy, Braniewo, Gołdap i granicę polsko-białoruską, w ramach „ochrony tych sfer”, które przynależą poszczególnym jednostkom Wojska Polskiego.

Do zwalczania pocisków balistycznych Polska dysponuje dwiema bateriami Patriot (docelowo 8), do których zakupiono ponad dwieście przeciwrakiet PAC-3 MSE (kilka oddano Ukrainie, rozważane jest kolejne przekazanie). Ponadto trwa rewolucja technologiczna w polskim lotnictwie, do ponad 40 F-16 dołączają kolejne F-35 Husarz (docelowo 32).

Patrioty to program Wisła, poniżej za taktyczną ochronę nieba odpowiadają przyszłościowe programy: Narew oraz mała Narew, zasięg między 25 a 45 kilometrów. Jest to obrona przeciwlotnicza bazująca na brytyjskiej rodzinie pocisków CAMM/CAMM-ER.

Niżej – Pilica oraz Pilica+ – czyli system bezpośredniej osłony przeciwlotniczej oraz nowy San, czyli System Antydronowy. To najnowsza, czwarta tarcza, stworzona jako rozwiązanie pod wojnę koszt-efekt. Korzystamy tutaj i z doświadczeń Ukrainy, i z USA, bo Polska zamówiła system antydronowy MEROPS.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama