Reklama
Reklama
Reklama

„Totalna zapaść, jeśli chodzi o siły zbrojne”. Debata rząd vs. opozycja w Kanale Zero

– Armii, którą można przeprowadzić operację obronną, praktycznie nie ma. Tu mamy totalną zapaść, jeżeli chodzi o siły zbrojne. Odpowiedź brzmi: nie jesteśmy dziś gotowi na wojnę – mówił Michał Dworczyk. Polityk Rozwoju Plus w Kanale Zero debatował na temat polskiej armii z Magdaleną Sobkowiak-Czarnecką, sekretarzem stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. Podczas wymiany zdań wielokrotnie dochodziło do spięć.

zrzut-ekranu-2026-08-27-204938
Debata o bezpieczeństwie w Kanale Zero. (fot. Kanał Zero)
  • Podczas debaty w Kanale Zero Michał Dworczyk oraz Magdalena Sobkowiak-Czarnecka dyskutowali przez cztery rundy na wybrane wcześniej tematy: zbrojenia, Tarcza Wschód, obrona polskiego nieba oraz obrona cywilna. Momentami rozmowa była ostra, obie strony wzajemnie wytykały niedociągnięcia w sferze obronności. 
  • – Tylko dwa kraje UE, w tym Polska, z 19, które przystąpiły do SAFE, skorzystały z samodzielnych zakupów. Nasz kraj zakontraktował 120 mld na zakupy w polskim przemyśle – argumentowała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, broniąc przystąpienia do unijnego programu SAFE. 
  • – Dziś wiek rezerwisty oscyluje wokół 50 lat. Armii, którą można przeprowadzić operację obronną, praktycznie nie ma. Tu mamy totalną zapaść, jeżeli chodzi o siły zbrojne – mówił w Kanale Zero Michał Dworczyk.

– Czy jesteśmy gotowi do obrony? – zapytała na początku debaty Arleta Bojke. Wiceminister MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka jako argument na korzyść polskiej armii przywołała kwestię programu SAFE i inwestycji w zbrojenia.

– W tym kontekście ważna była kondycja polskiego przemysłu zbrojeniowego. Dlatego tak ważna była decyzja, by większość środków wydawać w polskim przemyśle. To 94 proc. Jeśli myślicie, że tak łatwo było przekonać Brukselę, by brać największą pulę z SAFE i wydajemy to we własnym przemyśle, a nie we Francji czy Niemczech, to była trudna misja – mówiła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka w debacie Kanału Zero.

Dodała też, że Komisja Europejska do końca chciała, by Polska zmieniła sposób wydatkowania pieniędzy z SAFE. – Tylko dwa kraje UE z 19, które przystąpiły do SAFE, skorzystała z samodzielnych zakupów. Polska – 120 mld w polskim przemyśle – oraz Rumunia, która zamówiła wszystko w Niemczech – wyliczyła wiceminister obrony narodowej.

Reklama
Reklama

Debata w Kanale Zero. Michał Dworczyk: polska armia nie jest gotowa na wojnę

Program SAFE (Security Action for Europe) to unijny program kredytów zaciąganych na finansowanie obronności. Polska z nisko oprocentowanej pożyczki UE otrzyma łącznie ok. 43,7 mld euro (ok. 185 mld zł). Kredyt, który w Polsce jest zaciągany przez BGK, posiada zmienne oprocentowanie szacowane na ok. 3–3,17 proc. rocznie, co jest stawką znacznie korzystniejszą niż standardowe emisje polskich obligacji skarbowych.

Środki z programu SAFE są przeznaczane na zakupy z określonych kategorii uzbrojenia i wyposażenia: systemy artyleryjskie, amunicję, obronę przeciwlotniczą i antydronową, systemy walki naziemnej, lotnictwo, obronę morską i graniczną oraz wyposażenie indywidualne żołnierzy. Warunkiem otrzymania pieniędzy z unijnego kredytu jest tzw. reguła 65. Oznacza ona, że 65 proc.  kosztów komponentów zamawianego sprzętu musi pochodzić z terenu UE, EOG lub Ukrainy. Ponadto blisko 89 proc. funduszy ma trafić bezpośrednio do polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Michał Dworczyk, odpowiadając na pytanie dotyczące gotowości Polski do obrony, podał dwa argumenty: brak strategii oraz rezerwy ludzkiej. 

To bardzo istotna kwestia: jaką armię chcemy budować. Nie mamy uporządkowanej i zaktualizowanej strategii bezpieczeństwa narodowego. Ten dokument jest z 2020 r. My od sześciu lat go nie zaktualizowaliśmy – stwierdził i dodał: to najważniejszy dokument, z którego wynikają wszystkie „niższe” dokumenty.

„Nie mamy planu. Przez to część zakupów z SAFE jest nietrafionych”

Były wiceminister obrony narodowej dodał też, że według niego aktualizacja strategii bezpieczeństwa narodowego jest konieczna do odpowiedniego doposażania wojska.

Reklama
Reklama

– Bez tych dokumentów strategicznych, bez odpowiedzi na pytania, jakiej armii chcemy, nie możemy budować strategii bezpieczeństwa państwa. Ten fundamentalny problem jest nierozwiązany od lat. Dla ułatwienia dodam, że od 2022 r. Francja zmieniła swoją strategię dwa razy. Przez to, że nie mamy planu, uważam, że część zakupów z SAFE jest nietrafionych. Wydajemy miliardy złotych na sprzęt, który nie jest nam potrzebny – argumentował Dworczyk. 

Polityk Rozwoju Plus dodał też, że według niego problemem polskiej armii jest też „brak rezerw osobowych”.

– Dziś wiek rezerwisty oscyluje wokół 50 lat. Armii, którą można przeprowadzić operację obronną, praktycznie nie ma. Tu mamy totalną zapaść, jeżeli chodzi o siły zbrojne. Odpowiedź brzmi: nie jesteśmy dziś gotowi na wojnę. Dziś powinniśmy przygotować wojsko nie na defiladę, co uwielbiają ministrowie czy wojskowi, ale na współczesną wojnę – tłumaczył Dworczyk.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka odparła zarzut dotyczący braków personalnych w wojsku, przywołując przykład Antoniego Macierewicza i jego rządów w MON. Michał Dworczyk w ich trakcie sekretarzem stanu MON.

– Jeżeli mówimy o ludziach: dobre zarządzanie armią jest oparte na trzech filarach: ludzie, pieniądze, procedury. Minister Kosiniak-Kamysz buduje armię dzięki ciągłości zarządzania. Gdy Antoni Macierewicz wszedł do MON w 2015 r., wyrzucił absolutnych wszystkich. Z nami pracują ludzie, którzy współpracowali z waszym z rządem. Generał Kukuła, generał Kuptel – szef Agencji Uzbrojenia – argumentowała Sobkowiak-Czarnecka.

Reklama
Reklama

– Po drugie: pieniądze. W 2023 roku wydatki na armię to niecałe 100 mld zł, w 2026 r. będzie to ponad 200 mld zł – dodała wiceminister obrony narodowej. 

Sobkowiak: przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej byłoby dobre

Kontynuując wątek braków personalnych w armii, Michał Dworczyk przywołał argument dotyczący obowiązkowego szkolenia wojskowego.

– Pani doskonale wie, że Polska jest ostatnim krajem, który graniczy z Federacją Rosyjską, który nie wprowadził obowiązkowego szkolenia. Trzeba naprawdę zacząć w sposób odpowiedzialny analizować tą sytuację i podejmować decyzje w sposób odpowiedzialny, do czego panią minister namawiam – mówił polityk.

– Szkoda, że pan minister nie zapoznał się z różnymi moimi wypowiedziami, bo wiedziałby pan, że akurat jestem zwolenniczką przywrócenia obowiązkowego szkolenia. Dobre by było przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej – argumentowała min. Sobkowiak-Czarnecka.

– Ale pani minister różnica między nami jest taka, że to pani dzisiaj jest członkiem rządu – dodał Dworczyk, na co Sobkowiak-Czarnecka odparła: Tak, mam na to wpływ. Nie przerzucam na nikogo odpowiedzialności.

Reklama
Reklama