Reklama
Kraj

Ustawę o statusie osoby najbliższej można zawetować. Wyroku Strasburga nie

Prezydenckie weto zatrzymało ustawę o statusie osoby najbliższej, ale nie uchyliło wyroków wydanych przeciwko Polsce. Nie usunęło też problemów ludzi, których państwo od lat dostrzega tylko wtedy, gdy potrzebuje ich do kolejnej politycznej debaty.

Anika Zeidler
Opinia autorstwa: Anika Zeidler
Dzisiaj 09:21
10 min
budynek siedziby Rady Europy w Strasburgu z szyldem „Council of Europe" i flagami państw członkowskich
To właśnie w ramach Rady Europy działa Europejski Trybunał Praw Człowieka, którego wyroków dotyczy spór o ustawę o statusie osoby najbliższej. (fot. NurPhoto / Getty Images)
TYLKO NA
  • Weto zatrzymuje ustawę o statusie osoby najbliższej, ale nie uchyla czterech wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które już stwierdziły naruszenie Konwencji przez Polskę.
  • Trybunał w Strasburgu nie wymaga wprowadzenia małżeństw jednopłciowych, lecz zobowiązuje Polskę do stworzenia jakichkolwiek ram prawnych umożliwiających uznanie i ochronę związków osób tej samej płci.
  • Trzy z czterech wyroków przeciwko Polsce wydały już trzyosobowe Komitety ETPC, co oznacza, że Trybunał traktuje ten problem jako sprawę utrwalonego, rozstrzygniętego orzecznictwa, a nie otwartą kwestię prawną.
  • Weto nie rozwiązuje kolizji między polskim prawem a standardem konwencyjnym – jedynie przedłuża stan naruszenia i zwiększa ryzyko kolejnych skarg do Strasburga.

Prezydenckie weto zamyka jeden etap krajowej procedury ustawodawczej, lecz nie zamyka sprawy Polski przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Nie uchyla wydanych już orzeczeń i nie sprawia, że stwierdzone w nich naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (ETPC) przestaje istnieć. Można odmówić podpisu pod ustawą, można odesłać ją do Sejmu i można zatrzymać proces legislacyjny, ale nie można tym samym gestem unieważnić międzynarodowego zobowiązania państwa.

To rozróżnienie jest ważne, bo uzasadnienie weta zostało przedstawione tak, jakby Prezydent rozstrzygnął konstytucyjny spór i zamknął dyskusję prawną. Prezydent podjął decyzję w ramach przysługującej mu kompetencji, lecz kompetencja do odmowy podpisania ustawy nie obejmuje kompetencji do uchylania Konwencji, korygowania wyroków ETPC ani zwalniania Polski z wykonania ostatecznych wyroków.

Chronić rodzinę. Każdą

Europejski Trybunał Praw Człowieka nie nakazał Polsce wprowadzenia małżeństw jednopłciowych i nie określił jednego obowiązkowego modelu regulacji, lecz zobowiązał państwo do stworzenia szczególnych ram prawnych, które pozwolą związkom osób tej samej płci uzyskać uznanie i odpowiednią ochronę. Państwo może więc zachować odrębność małżeństwa, może różnicować katalog praw i obowiązków oraz może wybrać konstrukcję odpowiadającą krajowemu porządkowi prawnemu, ale nie może uznać, że brak jakiejkolwiek instytucji jest jeszcze jednym dopuszczalnym modelem legislacyjnym.

Reklama
Reklama

W debacie nad ustawą art. 18 Konstytucji został ponownie przedstawiony jako przepis wyznaczający nieprzekraczalną granicę, choć jego brzmienie takiego zakazu nie ustanawia.

Może Cię zainteresować: Pierwszy kraj unijny zrealizował KPO. Wypłacono ostatnią transzę

Artykuł 18 stanowi, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Chroni więc małżeństwo, ale chroni również rodzinę, a oba te pojęcia zostały w przepisie wymienione odrębnie. Nie wynika z niego, że każda rodzina musi być oparta na małżeństwie, nie wynika z niego, że ustawodawca nie może chronić innych trwałych relacji, i nie wynika z niego, że bezpieczeństwo jednego modelu rodziny wymaga pozostawienia pozostałych poza prawem.

Można chronić małżeństwo kobiety i mężczyzny, a jednocześnie chronić rodzinę tworzoną przez dwie kobiety i wychowywane przez nie dziecko. Można zachować szczególny status małżeństwa, a jednocześnie przyznać innym osobom prawo do dziedziczenia bez podatkowej sankcji, prawo do informacji w szpitalu i prawo do potraktowania wspólnego życia jako czegoś więcej niż zbiegu dwóch obcych sobie biografii.

Jedno nie wyklucza drugiego, a prawa nie są dobrem reglamentowanym, którego zaczyna brakować, gdy obejmuje się nimi kolejnych ludzi.

Reklama
Reklama

Konstytucja to nie supermarket

Konstytucja nie jest ideologicznym supermarketem, w którym można sięgnąć po tę część art. 18, która mówi o małżeństwie, a pozostawić na półce ochronę rodziny. Nie można eksponować szczególnej pozycji jednej instytucji, a jednocześnie pomijać art. 32 i zasady równego traktowania, art. 9 i obowiązku przestrzegania wiążącego Polskę prawa międzynarodowego oraz art. 91 i miejsca ratyfikowanej umowy międzynarodowej w krajowym porządku prawnym.

Artykuł 32 sam w sobie nie przesądza oczywiście o obowiązku wprowadzenia konkretnego modelu związku partnerskiego, bo zasada równości nie oznacza automatycznego ujednolicenia wszystkich instytucji. Wymaga jednak, aby różnicowanie sytuacji prawnej miało racjonalne i proporcjonalne uzasadnienie, a orientacja seksualna nie może być niewypowiedzianym kryterium przesądzającym o tym, kto zasługuje na ochronę rodziny, a kto może liczyć jedynie na tolerowanie swojego istnienia.

Również Rzecznik Praw Obywatelskich nie podzielił tezy o niekonstytucyjności projektu. W opinii z 30 marca 2026 r. wskazał, że art. 18 Konstytucji nie zakazuje instytucjonalizacji związków osób tej samej płci, a projektowane rozwiązanie było wyważone i wykonywało wyroki ETPC.

Te same wnioski

Historia polskich spraw w Strasburgu ma już nie trzy, lecz cztery zasadnicze rozdziały. Każdy nosi inną sygnaturę, lecz każdy kończy się tą samą konkluzją.

Reklama
Reklama

Najpierw zapadł wyrok z 12 grudnia 2023 r. w sprawie Przybyszewska i inni przeciwko Polsce, dotyczącej skarg nr 11454/17 i dziesięciu innych, następnie wyrok z 19 września 2024 r. w sprawie Formela i inni przeciwko Polsce, obejmującej skargi nr 58828/12 i cztery inne, później wyrok z 27 lutego 2025 r. w sprawie Szypuła i inni przeciwko Polsce, skargi nr 78030/14 i 23669/16, a wreszcie wyrok z 24 kwietnia 2025 r. w sprawie Andersen przeciwko Polsce, skarga nr 53662/20.

 

Skarżący byli inni, ich życiorysy były inne, lecz rozstrzygnięcie pozostawało w swojej istocie niezmienne. Polska naruszyła art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ponieważ nie zapewniła parom jednopłciowym szczególnych ram prawnych pozwalających na uznanie i ochronę ich związków.

Znaczenie ma przy tym nie tylko liczba wyroków, lecz także tryb, w jakim zapadały. Sprawę Przybyszewska i inni rozpoznała siedmioosobowa Izba, natomiast trzy kolejne rozstrzygnięcia wydały już trzyosobowe Komitety Trybunału.

Przeczytaj także: Czerwony stopień alarmu we Włoszech. Kraj szykuje się na trzecią falę upałów

Nie jest to proceduralna ciekawostka. Zgodnie z art. 28 ust. 1 lit. b Konwencji Komitet może wydać wyrok co do istoty wtedy, gdy zagadnienie prawne jest przedmiotem utrwalonego orzecznictwa Trybunału. Strasburg nie prowadzi więc obecnie eksperymentu interpretacyjnego i nie zastanawia się, czy państwo ma obowiązek uznania oraz ochrony związków jednopłciowych. To pytanie zostało rozstrzygnięte, a Trybunał odnotowuje jedynie kolejne przypadki naruszenia istniejącego standardu.

Reklama
Reklama

Standard ten został uporządkowany przez Wielką Izbę ETPC w wyroku z 17 stycznia 2023 r. w sprawie Fedotova i inni przeciwko Rosji, skargi nr 40792/10, 30538/14 i 43439/14. Trybunał potwierdził, że państwo zachowuje margines swobody w zakresie formy ochrony, lecz nie zachowuje go w odniesieniu do samego jej istnienia. Może zdecydować o nazwie instytucji i zakresie wynikających z niej praw, lecz musi stworzyć ramy prawne pozwalające na oficjalne uznanie związku oraz ochronę jego podstawowych aspektów materialnych i osobistych.

Weto nie zamyka innych dróg

Nie wystarcza również odwołanie do braku społecznego konsensusu, bo prawa podstawowe nie są uzależnione od chwilowej większości w sondażach. Nie wystarcza przywiązanie do tradycyjnej rodziny, bo ochrona jednego modelu nie wymaga prawnego unieważnienia innych. Nie wystarcza wreszcie twierdzenie, że pary mogą zabezpieczać się prywatnie, bo testament, pełnomocnictwo czy umowa są tylko protezami, a nie odpowiednikiem systemowego uznania ich związku przez państwo.

Państwo nie może przerzucić na obywateli obowiązku prywatnego konstruowania ochrony, której samo odmawia stworzenia.

Weto nie usuwa zatem kolizji między stanem polskiego prawa a standardem konwencyjnym. Zamyka jedną z dróg prowadzących do jej usunięcia, przedłuża stan naruszenia i zwiększa prawdopodobieństwo, że kolejne osoby będą musiały występować do Strasburga po ochronę, której krajowy ustawodawca powinien udzielić im wcześniej.

Reklama
Reklama

Można oczywiście przez pewien czas nie wykonywać wyroku. Państwa robią to częściej, niż powinny, a międzynarodowy system ochrony praw człowieka nie dysponuje policyjnym patrolem, który następnego dnia pojawi się przed parlamentem. Niewykonywanie wyroku nie oznacza jednak, że wyrok przestał obowiązywać, oznacza, że państwo świadomie przedłuża naruszanie praw własnych obywateli.

Weto nie jest więc rozwiązaniem problemu. Jest decyzją, że problem ma trwać dalej.

Nie chodzi o przywileje

Najłatwiej opowiadać o tej sprawie językiem wielkich instytucji: małżeństwa, Konstytucji, narodu, tradycji i ustrojowej tożsamości państwa. Znacznie trudniej zejść z poziomu symboli do poziomu życia i przyznać, że chodzi o ludzi, którzy tworzą wspólne gospodarstwa, wychowują dzieci, spłacają kredyty i opiekują się sobą w chorobie, a dla państwa pozostają osobami obcymi albo bliskimi tylko wtedy, gdy pojedynczy przepis łaskawie pozwoli ich tak potraktować.

Ich życie nie zaczyna się w chwili wpisu do rejestru i nie kończy się wraz z prezydenckim wetem. Rodziny istnieją niezależnie od tego, czy państwo chce je nazwać, a brak regulacji nie sprawia, że znikają związki, dzieci, odpowiedzialność i wzajemna opieka. Sprawia jedynie, że ciężar prawnej niepewności ponoszą ci, których państwo nie chce dostrzec.

Reklama
Reklama

Zobacz także: Nie za nasze pieniądze. Dziewięć krajów UE stawia ultimatum MKOl

Najbardziej przykre jest jednak to, że od lat prawa osób LGBT+ pozostają politycznym zasobem, który można uruchamiać przed wyborami, wyciszać po wyborach, przedstawiać jako obietnicę jednej strony i zagrożenie ze strony drugiej, a ostatecznie skutki tych działań niezmiennie ponoszą te same osoby.

Raz słyszymy, że należy zaczekać na społeczny konsensus, choć konsensus nie powstaje w próżni i nie pojawi się sam bez politycznego przywództwa. Innym razem problemem jest zbyt duże podobieństwo do małżeństwa. Zmieniają się argumenty, lecz wniosek pozostaje ten sam.

Jeszcze nie teraz, jeszcze nie w tej formie, jeszcze nie dla tych ludzi.

A przecież nie chodzi o przywileje. Chodzi o to, by śmierć partnera nie oznaczała równocześnie żałoby i podatkowej degradacji do grupy osób obcych, by szpital nie był miejscem ustalania, czy wieloletnia relacja ma jakiekolwiek znaczenie, i aby rodzic społeczny nie znikał z życia dziecka tylko dlatego, że polskie prawo nie widzi osoby, którą dziecko zna od urodzenia.

Wyroku ETPC, w przeciwieństwie do ustawy, zawetować się nie da.

Można go tylko nie wykonywać i czekać, aż do istniejących już orzeczeń dopisana zostanie kolejna sygnatura.

Źródło: Zero.pl
Anika Zeidler
Anika ZeidlerKancelaria Adwokacka Adwokat Anika Zeidler specjalizująca się w prowadzeniu spraw osób LGBT+ - autor zewnętrzny