Reklama
Reklama
Biznes

Dobre rady zawsze w cenie. Od prezydenta rząd nie chce ich nawet za darmo

Przy Karolu Nawrockim działa imponujące zaplecze eksperckie – trzynaście rad złożonych z zewnętrznych specjalistów z różnych dziedzin. W idealnym świecie prezydent i rząd pewnie wykorzystaliby ten potencjał dla jakiegoś wspólnego pożytku. Kto jednak żyje w Polsce, ten wie, że o wspólnocie mowy nie ma. W efekcie po jednej stronie mamy „ministerstwa cieni”, a po drugiej rząd, który nie potrzebuje żadnych rad.

Katarzyna Dybińska
Felieton autorstwa: Katarzyna Dybińska
26 marca
4 minuty
Prezydent Karol Nawrocki powołał Radę ds. Biznesu. To już trzynasta rada przy prezydencie (fot. Paweł Supernak / PAP)

Reklama

W środę 25 marca Karol Nawrocki powołał kolejną, trzynastą już radę, która działa przy prezydencie RP. To Rada ds. Biznesu, w której skład weszli czołowi polscy przedsiębiorcy. Gremium to dołącza do Rady Młodzieży, Rady Rodziny i Demografii, Rady Zdrowia, Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich, Rady Energii i Zasobów Naturalnych, Rady Gospodarczej, Rady... w zasadzie wystarczy. Ciekawi sprawdzą pełną listę prezydenckich rad na łamach Zero.pl, życzliwi będą czekać na kolejne, a złośliwi stwierdzą, że nawet jedna to za dużo.


Reklama

„Ministerstwa cieni” kontra rząd

Czy tak rozbudowane zaplecze eksperckie to przejaw dążenia prezydenta do wywierania realnego wpływu na kształt debaty publicznej? Jeśli taki był cel, to ostatnio Karolowi Nawrockiemu się to udaje – w końcu to za sprawą ekspertów z Rady Energii i Zasobów Naturalnych, z Wandą Buk na czele, w przestrzeni medialnej tak mocno wybrzmiewał niedawno temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji – ETS.

A może to życzliwa chęć wsparcia rządu w trudnym zadaniu sterowania państwem? Na poziomie deklaracji tak to może wyglądać. Eksperci podrzucają przecież gotowe rozwiązania, po które rząd może w każdej chwili sięgnąć, „by żyło się lepiej”. Znów posługując się przykładem Rady Energii i Zasobów Naturalnych, której posiedzenie w Pałacu Prezydenckim miała okazję obserwować autorka tego felietonu, można odwołać się do przedstawionych przez nią recept na obniżenie rachunków za energię i zażegnanie kryzysu energetycznego w Polsce. Nic, tylko korzystać.

Problem w tym, że to ostatnia rzecz, na którą ma ochotę rząd Donalda Tuska. Premier i jego ludzie pewnie podskórnie „wyczuwają” w tych kolegialnych ciałach swoiste „ministerstwa cieni”, wchodzące w jego kompetencje. W wielu radach zasiadają przecież byli szefowie i wiceszefowie resortów z czasów rządów PiS i byli prezesi spółek Skarbu Państwa. Taka aktywność na zapleczu eksperckim budowanym przez Pałac Prezydencki pozwala „utrzymać formę” i być gotowym na ewentualny powrót do czynnego decydowania o sprawach państwa.


Reklama

Na partyjne układy nie ma w Polsce rady

W polskiej rzeczywistości politycznej, naznaczonej podziałem władzy wykonawczej między prezydenta i radę ministrów (na który dodatkowo nakłada się podział partyjny), potencjał, który drzemie w każdym z gremiów doradzających prezydentowi, siłą rzeczy skazany jest na zmarnowanie. Rząd w związku z tym nie musi udawać, że traktuje poważnie jakiekolwiek rekomendacje płynące z Pałacu Prezydenckiego – a Pałac Prezydencki nie musi stwarzać pozorów, że się tym przejmuje.


Reklama

W idealnym świecie współpracujący ze sobą rząd i prezydent – nawet reprezentujący dwa różne obozy – pewnie doszliby do wniosku, że ekspertów czasem warto słuchać, bo niezależnie od afiliacji politycznej dysponują wiedzą i/lub doświadczeniem. Trudno np. zakładać, aby Wanda Buk, która była prezesem energetycznego giganta PGE, nie wiedziała, w jaki sposób system ETS wpływał na finanse spółki, albo żeby były prezes GPW Marek Dietl (przewodniczący Rady Gospodarczej przy prezydencie) nie miał praktycznej znajomości realiów rynku kapitałowego.

Nic w tym przecież złego, jeśli np. Rada ds. Energii i Zasobów Naturalnych postuluje rozbudowę magazynów gazu w Polsce tak, by ich pojemność nadążała za rozwojem mocy gazowych w kraju.


Reklama

Podobnie jak nie ma nic złego –w tym, że Rada Rodziny i Demografii szuka sposobów na poprawę dzietności w Polsce. I znów, można by sobie wyobrazić, że w idealnym świecie tworzący ją eksperci łączą siły z ekspertami Rządowej Rady Ludnościowej. Głównym zadaniem tej drugiej – o czym możemy przeczytać na stronach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – jest zahamowanie niekorzystnych trendów demograficznych w naszym kraju.

Prawda, że brzmi podobnie? W polskich realiach wspólny cel jednak nie łączy, a dzieli. A na partyjne układy nie ma rady.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Katarzyna Dybińska
Katarzyna DybińskaDziennikarka