Reklama

Grzegorz Sroczyński: Dlaczego Tusk likwiduje porodówki i ma gdzieś Lesko?

Reklama

Rządzących nie interesuje utrzymanie ochrony zdrowia w dobrej kondycji dla wszystkich. Najważniejsza jest polaryzacja i walka plemienna – diagnozuje Grzegorz Sroczyński w nowym filmie na Kanale Zero. Przekonuje, że na tym wszystkim tracą Polacy, którzy będą musieli zmagać się z coraz większymi problemami ochrony zdrowia.

wywiad-glowne-foto
Nowy film Grzegorza Sroczyńskiego na Kanale Zero. O porodówkach, ograniczaniu badań i rosnącej polaryzacji. (fot. Kanał Zero / Kanał Zero)
  • Grzegorz Sroczyński w nowym filmie na Kanale Zero opowiada o nowych limitach, jakie planuje wprowadzić rząd. Dziennikarz zastanawia się, dlaczego nikt w rządzie nie dba o utrzymanie poparcia.
  • Według Sroczyńskiego winna jest temu polaryzacja, przez którą dwie strony sporu zaczynają się nienawidzić i odczłowieczać.
  • Publicysta znalazł rozwiązanie problemu zamykania porodówek. Powołał się przy tym na pomysł Gizeli Jagielskiej.

Reklama

Mieszkańcy dużych miast są uprzywilejowani. Likwidacja porodówki w Lesku

W nowym materiale na Kanale Zero Grzegorz Sroczyński przekonuje, że polaryzacja polityczna niszczy ochronę zdrowia.

Przywracanie limitów w przychodniach specjalistycznych, ograniczanie dostępu do gastroskopii, kolonoskopii, rezonansu magnetycznego, likwidowanie porodówek – wymienia Sroczyński.

Publicysta zastanawia się, jak to możliwe, że rząd, któremu powinno zależeć na poparciu, podejmuje te wszystkie działania. Dziennikarz pyta, dlaczego rządzący pozwalają na zamykanie oddziałów w „Polsce powiatowej”, co daje polityczne paliwo Prawu i Sprawiedliwości.


Reklama


Reklama

Sroczyński stawia tezę, że gdyby mieszkaniec Wilanowa musiał dojechać 100 km do porodówki, to rząd natychmiast zainteresowałby się sprawą. Naprzeciw stawia „pisowskie” Lesko (woj. podkarpackie), w którym niedawno zamknięto oddział położniczy.

Bezpieczniej rodzić w prywatnej klinice? „Polki nie ufają publicznemu systemowi ochrony zdrowia”

Sroczyński przywołuje jedną ze 100 obietnic, które przed wyborami złożyła Koalicja Obywatelska. – Zniesiemy limity NFZ w lecznictwie szpitalnym, dzięki czemu znacząco skróci się czas oczekiwania na konsultacje i zabiegi – cytuje.


Reklama

Zarzucił rządzącym, że nie tylko nie zrealizowali tego punktu, ale chcą przywrócić limity, które zniósł PiS. – Tak zwane nadwykonania gastroskopii, kolonoskopii, rezonansu i setek innych świadczeń będą opłacane tylko w 40 proc. – stwierdził Sroczyński. Oznacza to, że niektóre przychodnie będą odmawiały wykonywania badań.


Reklama

Koniec łatwego dostępu. Nowe limity NFZ uderzą w pacjentów

Polaryzacja szkodzi ochronie zdrowia. Elektorat KO nie odczuje ograniczeń

– Jak coś takiego się robi, to teoretycznie słupki powinny polecieć na łeb na szyję. Otóż nie – powiedział o działaniach rządu Sroczyński. Według dziennikarza Kanału Zero winę za to ponosi skrajna polaryzacja.

Elektorat KO prawdopodobnie nie odczuje limitów, jakie rząd nałoży na prowincję, ponieważ koncentruje się w dużych miastach. – Mamy wielkie rozwarstwienie w dostępie do usług publicznych. W dużych miastach, które głosują na partie obecnie rządzące, ludzie sobie poradzą – stwierdził prowadzący.


Reklama

Powinny oberwać porodówki w Warszawie. Rząd nie dba o dobro wspólnoty

Sroczyński, mówiąc o porodówkach, stwierdził, że rząd w pierwszej kolejności powinien zamknąć kilka oddziałów w Warszawie, a środki przekazać do takich miejsc jak Lesko


Reklama

Minister zdrowia oceniona. Mamy najnowszy sondaż dla Zero.pl

Polaryzacja, według Sroczyńskiego, doprowadza do wzajemnej nienawiści i niezrozumienia. – Na tę wzajemną nienawiść elektoratów pracują dziarsko również polscy intelektualiści – podkreśla. Jako przykład podaje profesora Jana Hartmana, który o wyborcach PiS napisał, że są „ograniczonymi umysłowo prymitywami”.

Głupiec, szowinista i notorycznie egoista też, statystycznie biorąc, raczej zagłosuje na PiS – cytuje Hartmana Sroczyński.


Reklama

Rozwiązanie dla porodówek. Sroczyński powołał się na Gizelę Jagielską

Na podnoszony problem braku odpowiedniego doświadczenia u położnych i lekarzy pracujących na oddziałach z mniejszą liczbą porodów Sroczyński ma receptę, odsyłając do rozwiązania zaproponowanego przez ginekolożkę Gizelę Jagielską.


Reklama

– Powinna tam pracować osoba z większym doświadczeniem, która dojeżdża co kilka dni. Mogłoby też funkcjonować takie rozwiązanie, że duży szpital ma pod sobą ten mniejszy szpital, np. 40 km dalej i dba o rotację personelu – mówi Sroczyński.

– Wiadomo, co robić, ale też wiadomo, że politycy tego nie zrobią, bo wolą szczuć na siebie elektoraty. To banał, ale po prostu w ten sposób łatwiej się nami rządzi – podsumował Grzegorz Sroczyński.


Reklama