
Długie godziny spędzone w podmiejskiej kolejce sprawiają, że człowiek – żeby nie wiem, jak się przed tym wzbraniał, tłumacząc sobie, że nie ma co ulegać stereotypom – zaczyna klasyfikować spotkanych tam ludzi. Jedni go bawią, inni zaciekawiają, kolejni – irytują. Życie w pełnej krasie. Oto moja siódemka wspaniałych – to ich widuję na trasie dom–praca najczęściej.










