Czeski przewoźnik RegioJet ogłosił, że po 3 maja wycofa się z przewozów krajowych w Polsce, które realizuje obecnie na trzech trasach: Warszawa–Kraków, Warszawa–Trójmiasto i Warszawa–Poznań. – To czarny dzień dla polskiej kolei – komentuje w rozmowie z Zero.pl Michał Beim, ekspert w dziedzinie transportu z Instytutu Sobieskiego. Wskazuje, że PKP Intercity utrudniało Czechom rozwinięcie skrzydeł w Polsce. Jak broni się polski państwowy operator?

- Czeski prywatny przewoźnik kolejowy RegioJet mówi „pas”. Spółka rezygnuje z realizowania połączeń na trasach krajowych w Polsce i zarzuca spółkom z Grupy PKP, że skutecznie utrudniały jej życie. Prezes RegioJet mówi wręcz o „piekle”.
- W rozmowie z Zero.pl ekspert ds. transportu, Michał Beim, przyznaje, że RegioJet nie miał na naszym rynku lekko. Wskazuje na szereg utrudnień, jakie napotkali Czesi.
- Spółki z Grupy PKP odpierają zarzuty. Mówią, że RegioJet podjął decyzję biznesową i to zarząd czeskiej firmy jest za nią w pełni odpowiedzialny.
Ciemnożółte pociągi RegioJet pożegnają się z pasażerami na trasach Warszawa–Kraków, Warszawa–Trójmiasto i Warszawa–Poznań w ostatni dzień majówki. Po 3 maja 2026 r. czeski prywatny przewoźnik kolejowy będzie realizował już tylko połączenia międzypaństwowe: Przemyśl–Kraków–Praga i Warszawa–Praga.
RegioJet wycofuje się z Polski. Czesi mają dość
RegioJet kontra spółki z Grupy PKP
RegioJet w opublikowanym 9 kwietnia komunikacie prasowym nie szczędzi gorzkich słów pod adresem polskiego państwowego operatora połączeń międzymiastowych, czyli PKP Intercity z Grupy PKP, a także spółkę PKP S.A., która m.in. zajmuje się utrzymaniem dworców kolejowych w Polsce.
„Z przykrością informujemy, że RegioJet zakończy swoją działalność na polskim rynku krajowym” – czytamy w oświadczeniu RegioJet. „Jesteśmy gotowi powrócić, gdy rynek będzie rzeczywiście otwarty i zapewni uczciwe oraz transparentne warunki dla wszystkich przewoźników. Obecna sytuacja – w tym blokowanie infrastruktury, ograniczenia sprzedaży oraz drapieżna polityka cenowa – zagraża stabilności ekonomicznej grupy RegioJet w Czechach”.
Prezes RegioJet, Radim Jančura, w rozmowie z portalem euro.cz używał bardziej dosadnych słów. „Polska to piekło. Wszyscy, którzy byli w Polsce, ostrzegali mnie przed tym, ale myślałem, że Polacy z pewnością przyjmą z radością konkurencję, bo państwowa spółka PKP ma teraz monopol na przewozy dalekobieżne, przez co bilety w kraju są bardzo drogie. Ale byłem zaskoczony, że atak PKP na nas jest jeszcze większy niż ten, który przeprowadziły na nas Koleje Czeskie 15 lat temu. Złożyliśmy więc skargę do urzędu antymonopolowego”.
O komentarz poprosiliśmy dr. Michała Beima, eksperta w dziedzinie transportu z Instytutu Sobieskiego w Warszawie. Czy RegioJet ma rację, sugerując, że spółki z Grupy PKP rzucały mu przysłowiowe kłody pod nogi? A może przez Czechów przemawia gorycz biznesowej porażki?
Nasz rozmówca wskazuje, że RegioJet miał szansę rozwinąć działalność w Polsce na szeroką skalę, bo okoliczności temu sprzyjają.
– Obecnie mamy wręcz czas prosperity, jeśli chodzi o podróże koleją – mówi dr Michał Beim. – Ceny ropy idą w górę, koszty podróży samochodem czy autokarem rosną, niedawno operator autostrady A2 podniósł opłaty za przejazd (przypomnijmy, kierowcy samochodów osobowych zapłacą 40 zł za każdy z trzech odcinków o długości 50 km, czyli łącznie 120 zł – red.).
– Sytuacja dla przewoźników kolejowych wydaje się więc wymarzona, ale żeby przewoźnik mógł działać efektywnie, nie wystarczy sam wzrost liczby pasażerów – zaznacza ekspert Instytutu Sobieskiego. – Musi on też mieć np. odpowiednie zaplecze – spełniające określone parametry, by mógł wjechać tam długim składem, umyć go, przygotować do podróży itp.
Działka na wagę złota. RegioJet chciał mieć bazę w Warszawie
– I tutaj dochodzimy do pierwszej przeszkody, jaką napotkał RegioJet – mówi Michał Beim. – Spółka wystartowała w przetargu o bardzo atrakcyjnie położoną działkę w Warszawie należącą do PKP Cargo.
Mowa o działce o powierzchni 5,5 ha na warszawskiej Pradze. PKP Cargo wystawiło ją na sprzedaż, zakładając, że zgłoszą się po nią głównie deweloperzy. Ale ponieważ na terenie działki znajduje się hala do serwisowania wagonów i lokomotyw towarowych, oferta wzbudziła zainteresowanie RegioJet. Spółka upatrywała w charakterze działki szansy na zbudowanie tam własnego zaplecza do konserwacji pociągów.
– Zaoferowała za nią najwyższą cenę – podkreśla Michał Beim (według ustaleń stołecznej „Gazety Wyborczej” z początku tego roku, było to 55 mln zł – red.). – Zakładała przy tym, że finalizacja zakupu nie potrwa długo, bo PKP Cargo jest przecież zadłużone, poddane działaniom restrukturyzacyjnym i potrzebuje pieniędzy.
– Czesi spodziewali się, że sprawa będzie załatwiona wczesnym latem 2025 r. – dodaje rozmówca Zero.pl. – Tymczasem działki do dziś nie sprzedano, co nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego dla PKP Cargo i rodzi podejrzenia działań monopolistycznych Grupy PKP. W efekcie RegioJet musiał zabierać swoje składy do Czech, by tam dokonywać koniecznych przeglądów i części czynności serwisowych.
Zamiary Czechów były ambitne. Przewoźnik chciał wykonywać od grudnia 2026 r. ok. 50 kursów dziennie po Polsce. Realizację tych połączeń miało zapewniać 20 składów operujących w naszym kraju.
– Start z pełną ofertą, kiedy się nie ma zaplecza, jest niemożliwy – kwituje Michał Beim.
Jak dodaje, można wystartować jedynie z ofertą cząstkową, a to nie daje efektu ekonomicznego. – Pasażer chce mieć regularne połączenia – zwłaszcza pasażer biznesowy, który chciałby np. mieć pewność dojazdu z Warszawy do Poznania co godzinę (w takiego klienta też celował RegioJet).
Ekspert: Czesi nie mogli rozwinąć skrzydeł
Sprawa działki nie wyczerpuje problemów RegioJet w Polsce. – W przestrzeni medialnej pojawiały się też informacje, że PKP Intercity blokuje RegioJet dostęp do kas, co jest o tyle dziwne, że na dworcach w Polsce wciąż jest sporo niewynajętej przestrzeni – mówi Michał Beim. – Do tego PKP Intercity obniżało ceny pociągów i tak już dotowanych przez rząd, tj. TLK i IC (Tanie Linie Kolejowe i Intercity – red.).
– Tak więc Czesi, mimo że prawo polskie i europejskie dawało im duże możliwości konkurencji na naszym rynku, przez szereg tych różnych działań nie mogli rozwinąć skrzydeł w Polsce. Szkoda, że tak się stało – moim zdaniem po ustabilizowaniu się rynku i rozwinięciu pełnej oferty przez RegioJet ceny biletów na odcinkach ok. 300 km – a więc np. na trasie Warszawa–Poznań czy Warszawa–Kraków – spadłyby do ok. 80–90 zł za bilet drugiej klasy.
Michał Beim, Instytut Sobieskiego
RegioJet nie było bierne – jesienią 2025 r. spółka informowała na swojej stronie internetowej, że przygotowuje skargę do polskiego regulatora (UOKiK) i Komisji Europejskiej. „Spółka RegioJet zwraca uwagę na przypadki nierównego traktowania, które napotyka przy ekspansji na polski rynek kolejowych przewozów pasażerskich. Zdaniem RegioJet praktyki te naruszają zasady uczciwej konkurencji na rynku kolejowym w Polsce” – informowała wówczas spółka.
Zapytaliśmy rzecznika prasowego RegioJet w Polsce, na jakim etapie jest sprawa skargi do regulatora i KE – czy adresaci już ją przeanalizowali? Czekamy na odpowiedź.
– Jeśli KE zgodzi się ze stanowiskiem RegioJet, to Grupie PKP grożą wysokie kary, a konsekwencje mogą też dotknąć polski rząd – mówi Michał Beim. – Dodatkowo rząd wykazał się tu postawą, która zniechęci ewentualne polskie startupy kolejowe do konkurowania z państwowym monopolistą. A pasażer dalej będzie płacić tę premię monopolistyczną za korzystanie z pociągów komercyjnych. Będzie też miał mniej miejsc w pociągach, bo przecież RegioJet pewną pulę nowych miejsc zaoferował, a dziś w Polsce mamy niedobory taborowe. To czarny dzień dla polskiej kolei.
RegioJet swój „czarny dzień” miał już wcześniej, 7 kwietnia – Urząd Transportu Kolejowego stwierdził, że czeski przewoźnik naruszył zbiorowe interesy pasażerów w transporcie kolejowym. Chodzi o sytuację z grudnia ubiegłego roku – RegioJet nie uruchomił wówczas 23 połączeń ujętych w rozkładzie jazdy. Do UTK wpłynęły skargi do pasażerów, którzy wskazywali, że mieli też problem z uzyskaniem zwrotu pieniędzy wydanych na bilety na niezrealizowane połączenia. RegioJet bronił się, wskazując na trudności organizacyjne – nietrudno domyślić się, że odnosił się do okoliczności, w jakich funkcjonuje na polskim rynku.
– UTK działa tutaj na prostej zasadzie: sprzedawaliście bilety i nie uruchomiliście połączeń? W takim razie naruszyliście prawa pasażera – wskazuje Michał Beim. – Ale gdyby UOKiK ustalił, co było przyczyną tego, że RegioJet te prawa naruszył, to może to jeszcze mocniej obciążyć Grupę PKP w ewentualnym postępowaniu antymonopolowym.
Spółki z Grupy PKP odpowiadają RegioJet
Co na to wszystko spółki z Grupy PKP? W oświadczeniu PKP Intercity, które opublikował portal Rynek Kolejowy, państwowy przewoźnik podkreślił, że nie naruszał konkurencji. Spółka zaznaczyła, że „działa na rynku w oparciu o obowiązujące przepisy prawa krajowego i unijnego, w tym regulacje dotyczące otwartego dostępu do infrastruktury kolejowej”.
„Odnosząc się do zarzutów dotyczących rzekomego utrudniania działalności RegioJet, PKP Intercity S.A. stanowczo podkreśla, że nie podejmowała działań mających na celu ograniczenie konkurencji, w szczególności Spółka nie posiada kompetencji do kształtowania zasad dostępu do infrastruktury kolejowej ani przydziału tras pociągów – kompetencje te leżą po stronie niezależnego zarządcy infrastruktury oraz regulatora rynku” – czytamy. „Wszelkie decyzje w tym zakresie podejmowane są zgodnie z obowiązującymi procedurami i przepisami”.
„Groteskowe wydarzenie”. Prezes PiS zwołał konferencję po ślubowaniu sędziów TK
W swoim oświadczeniu PKP Intercity sprzeciwia się też zarzutom, jakoby polityka cenowa polskiego przewoźnika konstruowana była tak, by „wykończyć” czeską konkurencję. Tłumaczy, że działania, jakie podejmuje w tym zakresie, mają zwiększyć dostępność kolei dla pasażerów.
„Polityka taryfowa Spółki jest zgodna z obowiązującymi przepisami oraz standardami rynkowymi i nie stanowi praktyki ograniczającej konkurencję. PKP Intercity S.A. nie zmieniło swojej taryfy od 2022 r. i zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami nie planuje obecnie zmian w tym zakresie oraz będzie kontynuować działania promocyjne zwiększające dostępność transportu kolejowego dla pasażerów” – przekazała spółka.
Głos zabrała też spółka PKP S.A. „Wycofanie się RegioJet z polskiego rynku to decyzja czysto biznesowa tego przewoźnika, za którą pełną odpowiedzialność ponosi jego zarząd” – czytamy w jej oświadczeniu, które również zamieścił Rynek Kolejowy.
Spółka zaznacza, że „próba obarczania Grupy PKP odpowiedzialnością za niepowodzenie na polskim rynku jest nieuczciwa wobec pasażerów i niezgodna z faktami”.
Jednocześnie PKP Intercity zapowiada, że stanowisko, które polski przewoźnik opublikował dziś, zostanie uzupełnione w najbliższych dniach o dokładne dane, tak, aby odpowiedź na zarzuty ze strony RegioJet była pełna.
