Rzecznik praw pacjenta uważa, że możliwość nagrywania miejsc, w których udzielane są świadczenia medyczne, jest wskazana. Rzecznik praw obywatelskich twierdzi, że może to być nadmierna ingerencja w prawo do prywatności.

- Obecne przepisy pozwalają na szerszy monitoring w szpitalach, by zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów i jakość leczenia.
- RPO i UODO ostrzegają, że kamery mogą nadmiernie naruszać prywatność, a przepisy są nieprecyzyjne.
- Rzecznik praw pacjenta uznaje ochronę zdrowia za nadrzędną i radzi krytykom, by przygotowali propozycję lepszych przepisów.
Czy monitoring w placówkach medycznych zwiększa bezpieczeństwo pacjentów? Czy prawo do nagrywania osób, którym udzielana jest pomoc lekarska, nie stanowi przesady w ingerencji w prywatność pacjentów?
Okazuje się, że różne urzędy różnie podchodzą do tej kwestii. Sprawa zaś zaczęła się od interwencji rzecznika praw obywatelskich, do którego trafiły skargi niezadowolonych z nagrywania ich wizerunku Polaków.
Kamery pomagają lekarzom
16 czerwca 2023 r. uchwalona została nowelizacja ustawy o prawach pacjenta. Rozszerzyła ona kompetencje i odpowiedzialność kierowników podmiotów leczniczych w zakresie możliwości stosowania monitoringu wizyjnego. Cel? „Zwiększenie poziomu bezpieczeństwa pacjentów”.
Na mocy ustawy katalog lokalizacji kamer oraz możliwości monitorowania został rozszerzony w sposób uwzględniający miejsca, w których udzielane są świadczenia zdrowotne oraz w których jest to konieczne w procesie leczenia pacjentów i dla zapewnienia im bezpieczeństwa. Jako przykład wskazano, że monitoring prowadzony w czasie rzeczywistym może wpłynąć na szybszą reakcję personelu pielęgniarskiego u pacjentów, którzy przewrócili się na korytarzu czy w sali chorych. Nagrania pola operacyjnego mogą służyć analizie jakościowej udzielanego świadczenia inwazyjnego. Monitoring pozwala także ograniczać występowanie działań niepożądanych związanych z podażą tlenu u pacjentów przebywających na oddziałach nadzoru pooperacyjnego, anestezjologii oraz intensywnej terapii.
Rzecznik praw obywatelskich dostrzegł jednak ryzyka związane z tymi przepisami. I w piśmie do Ministerstwa Zdrowia przypomniał raport Najwyższej Izby Kontroli z 19 września 2024 r. Stwierdzono w nim, że „monitoringiem wizyjnym obejmowano pomieszczenia, w których obowiązujące w okresie objętym kontrolą przepisy nie przewidywały obecności kamer, a regulaminy wewnętrzne dotyczące monitoringu wizyjnego były niekiedy sporządzane nierzetelnie. Nieprawidłowości w tym zakresie stwierdzono w przypadku 18 proc. podmiotów”.
Ombudsman uważa, że bez wątpienia są korzyści dla pacjentów ze stosowania monitoringu wizyjnego. Ale ustawodawca niewystarczająco precyzyjnie określił przesłanki umożliwiające montaż kamer. A co za tym idzie – jest zbyt duża uznaniowość, co z kolei budzi wątpliwości pod kątem proporcjonalności ingerencji w prawa i wolności jednostki.
Zastrzeżenia sformułował też prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Wskazał, że „analiza aktualnych regulacji prawnych dokonana przez PUODO w związku z sygnalizowanymi mu problemami w ich stosowaniu, a także przypadki zgłaszanych naruszeń przepisów o ochronie danych osobowych w tym obszarze, uzasadniają wniosek o potrzebie wprowadzenia stosownych zmian legislacyjnych w celu zapewnienia skutecznej ochrony danym osobowym oraz poszanowania prawa do prywatności i godności pacjentów i innych osób objętych takim monitoringiem”.
Prawo do ochrony zdrowia najważniejsze
Sprawa trafiła do zaopiniowania przez rzecznika praw pacjenta. Ten w piśmie datowanym na 20 stycznia 2026 r. podkreśla, że niezależnie od kształtu i zakresu regulacji prawnych i ich szczegółowości, zawsze będzie możliwe działanie wbrew przepisom. Jest to jednak, w ocenie rzecznika praw pacjenta, problem stosowania prawa lub wręcz – jego niestosowania.
Z pisma wynika, że najważniejszym celem prowadzenia działalności leczniczej musi być realizacja prawa do ochrony zdrowia. I inne kwestie muszą być podporządkowane tej najistotniejszej. Prawa do prywatności więc, nawet jeśli jest ograniczone, to trudno mówić o braku proporcjonalności, a co za tym idzie – o naruszeniu praw obywatelskich.
Jeśli jednak rzecznik praw obywatelskich i prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych mają kłopot z obecnie obowiązującymi przepisami, to rzecznik praw pacjenta ma dla nich radę: niech napiszą lepsze.