Jerzy Meysztowicz z Koalicji Obywatelskiej podsunął posłom propozycję przełomowych przepisów dotyczących wartego 60 mld zł rocznie rynku aptecznego. Portal Zero.pl ustalił, że przygotowały je organizacje reprezentujące interesy zagranicznych przedsiębiorców. Po przyjęciu ustawy duży biznes mógłby przejąć cały strategiczny dla państwa sektor. Sprawą zajmie się Centralne Biuro Antykorupcyjne.

- Poseł KO Jerzy Meysztowicz zaproponował w Sejmie projekt ustawy, który może zagrażać bezpieczeństwu lekowemu Polaków. W całości napisały go organizacje lobbujące w interesie zagranicznych firm.
- W rozmowie z Zero.pl poseł nie ma sobie nic do zarzucenia. Proponuje, by przepisy uznać za roboczą wersję i po prostu dalej nad nimi pracować.
- Do CBA trafiło już zawiadomienie wzywające funkcjonariuszy do zajęcia się sprawą kontrowersyjnego projektu.
Organizacje lobbingowe napisały przepisy, które potem w Sejmie przedstawił poseł Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz – ustalił portal Zero.pl. Projekt, gdyby był dalej procedowany i przerodził się w ustawę, otworzyłby furtkę do przejęcia w całości polskiego rynku aptek. To strategiczny z punktu widzenia państwa biznes wart 60 mld zł.
– Wejście przepisów w życie oznaczałoby katastrofę dla sektora, w którym stawką jest bezpieczeństwo polskich pacjentów – komentuje dla Zero.pl Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
– To niebywały skandal, żeby przynosić na posiedzenie zespołu parlamentarnego projekty napisane przez lobbystów. Mam nadzieję, że poseł Meysztowicz za to odpowie – mówi z kolei poseł PiS Janusz Cieszyński.
Poseł Jerzy Meysztowicz, zapytany przez nas, dlaczego prezentuje projekt napisany przez organizacje przedsiębiorców, mówi, że nie ma znaczenia, kto go przygotował. – Po to jest zespół sejmowy, by każdy mógł złożyć swoją propozycję i przedyskutować ją z udziałem wszystkich stron – twierdzi.
Biznesmeni napisali przepisy dla siebie
Aby zrozumieć, o co tak naprawdę toczy się w Sejmie gra, trzeba się cofnąć do 2017 r. Wtedy rząd PiS wprowadził przepisy mające hamować niekontrolowane przejmowanie rynku aptek przez zagranicznych przedsiębiorców: głównie z USA, Czech i Izraela.
Chodziło o to, żeby jeden gracz nie mógł zdobyć na wrażliwym rynku dominującej pozycji, która pozwalałaby na dyktowanie cen leków polskim pacjentom. Od tamtego momentu wielki biznes prowadzi intensywne działania lobbingowe mające na celu zmianę niekorzystnych regulacji.
Projekt pokazany 26 marca 2026 r. na posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. regulacji rynku aptecznego i produktów leczniczych został napisany przez Związek Aptek Franczyzowych, Konfederację Lewiatan oraz Pracodawców RP. To organizacje reprezentujące w głównej mierze interesy zagranicznych sieci aptek.
Redakcja Zero.pl ma dostęp do tego projektu. W metadanych pliku znajduje się informacja, że autorem dokumentu jest Aleksander Olszewski. To adwokat w znanej (i świadczącej drogie usługi) kancelarii GKK Gotkowicz Kosmus Kuczyński i Partnerzy Adwokaci. Zapytany przez Zero.pl o swój udział w sprawie, prawnik zasłania się koniecznością dochowania tajemnicy adwokackiej.
Ostatnim edytującym plik był Mariusz Kisiel ze Związku Aptek Franczyzowych i Pracodawców RP. To farmaceuta powiązany z siecią aptek Gemini (kontrolowaną w całości przez zagraniczny kapitał). Kisiel przyznaje, że jest współautorem części rozwiązań zawartych w projekcie.
Twierdzi, że w projekcie znalazły się rozwiązania, które postulowała Naczelna Rada Aptekarska. Prezes NRA Marek Tomków stanowczo temu zaprzecza.
W projekcie zaproponowano przykładowo, by dwudziestokrotnie podwyższyć limit aptek, które mógłby posiadać jeden właściciel. Dzięki temu, np. na Mazowszu można byłoby mieć nie 15 aptek (obecnie przepisy mówią o tym, że jeden przedsiębiorca powinien mieć nie więcej niż 1 proc. placówek na terenie danego województwa), lecz 303. A w skali kraju nawet kilka tysięcy. Jednocześnie zasady przejmowania istniejących już placówek zostałyby na tyle zliberalizowane, że nawet nowe limity nie miałyby w praktyce większego znaczenia.
Meysztowicz: przedyskutujmy ten projekt
Poseł Jerzy Meysztowicz w rozmowie z Zero.pl tłumaczy, że „nie jest legislatorem”, więc o przygotowanie przepisów poprosił organizacje pracodawców, które – jak podkreśla – reprezentują interesy nie tylko dużych zagranicznych podmiotów, lecz także mniejszych polskich przedsiębiorców, mających po kilka aptek.
– Nie mam sobie nic do zarzucenia – deklaruje poseł Meysztowicz.
Dziwi się na sugestię Zero.pl, że możemy mieć do czynienia z lobbingiem, który wyszedł na jaw, zanim projekt trafił pod obrady np. sejmowej komisji zdrowia.
Według posła Meysztowicza powinno się potraktować zaproponowane przepisy jako „robocze” i po prostu je przedyskutować, uwzględniając uwagi pozostałych stron.
Posła KO broni przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. regulacji rynku aptek Norbert Pietrykowski (Klub Parlamentarny Centrum). Według niego im więcej projektów napisanych przez różne grupy interesów tym lepiej. Dzięki temu zespół ma nad czym obradować, a wypracowane w ten sposób przepisy mogą być ostatecznie lepsze.
Kto ma w tym sporze rację, może rozstrzygnąć Centralne Biuro Antykorupcyjne, do którego trafiło już zawiadomienie w tej sprawie. O ile instytucja nie zostanie zlikwidowana. Obecna większość parlamentarna przyjęła bowiem ustawę likwidującą CBA. Ma to nastąpić 1 października 2026 r. Wątpliwe jednak, aby ustawa weszła w życie, gdyż prezydent Karol Nawrocki nie ukrywa, iż jego zdaniem służba antykorupcyjna powinna nadal funkcjonować.
