
561 zwierząt miało być zaniedbywanych w prywatnym Zoo Łączna w Mieroszowie – twierdzą śledczy. W związku ze sprawą zarzuty usłyszało w środę pięć osób. Właściciel tłumaczy, że posiada odpowiednie zezwolenia i przechodzi cykliczne kontrole.
- Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu we wtorek zatrzymali pięć osób w związku z działalnością prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie.
- W środę usłyszały one zarzuty znęcania się nad zwierzętami.
- Z placówki wywieziono już kilkadziesiąt zwierząt.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Mariusz Pindera poinformował w środę, że pięciu osobom zatrzymanym we wtorek postawiono zarzuty znęcania się nad zwierzętami, doprowadzenia do ich niedożywienia, cierpienia, a nawet śmierci.
„Facetowi właśnie ukradziono... ZOO”. Stanowski o interwencji policji w Łącznej
Dodał, że na miejscu w zoo w środę wciąż prowadzone są oględziny, w tym oględziny zwierząt, zabezpieczanie śladów i sprawdzanie warunków, w jakich żyją zwierzęta. We wtorek z tej placówki wywieziono 30 zwierząt.
– Osoby, którym postawiono zarzuty, są przesłuchiwane i po zakończeniu tych przesłuchań zapadnie decyzja, jakie środki zapobiegawcze wobec nich zostaną zastosowane. Czy będą to środki wolnościowe, czy może prokurator złoży wniosek o areszt. A może zostanie wydany zakaz pracy ze zwierzętami – powiedział prokurator.
Prokuratura: Zaniedbywano 561 zwierząt
Zdaniem śledczych w prywatnym zoo zaniedbywano 561 zwierząt w ten sposób, że podejrzani świadomie dopuszczali do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej.
Prokurator Pindera wcześniej potwierdził, że postępowanie w tej sprawie było prowadzone od kilku miesięcy, a jego podstawą były zawiadomienia ze strony organizacji zajmujących się prawami zwierząt.
ZOO w Łącznej. Ratowanie zwierząt czy wielka improwizacja? Coraz więcej pytań o akcję służb
– Dotyczyły nieprawidłowości w sposobie opieki nad zwierzętami w tym zoo – wyjaśnił.
Zdaniem przedstawicieli organizacji, które zawiadomiły prokuraturę, zwierzęta znajdowały się w niewłaściwych warunkach. Zawiadamiający twierdzili, że nie otrzymywały odpowiedniej ilości pokarmu i nie miały zapewnionej właściwej opieki weterynaryjnej.
Właściciel odpiera zarzuty
Właściciel ogrodu Marcin Nowaczyk z taką argumentacją się nie zgadza. Zabrał głos w mediach społecznościowych, gdzie wygłosił oświadczenie. Podkreślił, że ogród jest zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii.
– Mówimy o zwierzętach, które wymagają codziennej opieki, specjalistycznej wiedzy i odpowiednich warunków. Ewentualne ich przenoszenie to nie tylko kwestia transportu, to również ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan – powiedział w nagraniu upublicznionym przed pojawieniem się służb w ogrodzie zoologicznym.
Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 r. otrzymał status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim ok. 100 gatunków zwierząt.
Obejrzyj także: