
Interwencja policji w Mieroszewie wywołała burzę w mediach. Na terenie prywatnego Zoo Łączna we wtorek pojawiły się zastępy policjantów. Służby wywiozły zwierzęta po doniesieniach od organizacji prozwierzęcych. Zatrzymano właściciela ogrodu zoologicznego i cztery inne osoby. Na miejscu pojawili się fani ośrodka, którzy próbowali powstrzymać funkcjonariuszy.
- Postępowanie opiera się na zawiadomieniach organizacji prozwierzęcych.
- Prokuratura zatrzymała pięć osób, ale nikomu nie postawiła zarzutów. Część zwierząt trafi natomiast do innych podmiotów.
- Właściciel i jego pełnomocnik odpierają zarzuty, powołując się na zatwierdzenie ogrodu i dokumentację weterynaryjną.
Papież w szpitalu. Drony, fałszywe nazwiska i odcięte piętro
Medialną burzę wywołała interwencja służb na terenie prywatnego ogrodu zoologicznego w Mieroszewie. Na teren Zoo Łączna we wtorek policja weszła wraz z przedstawicielami organizacji prozwierzęcych. Wynieśli zwierzęta i porozwozili po innych ośrodkach.
– Od godziny 6 rano byliśmy przetrzymywani na terenie zoo. Nie pozwolono nam nakarmić zwierząt. Zabrano nam klucze do wybiegów. Fundacje, prokurator i policja uniemożliwili nam poruszanie się. Na chwilę obecną nie ma żadnego opiekuna. Jest sama policja z fundacją na terenie – mówiła na nagraniu jedna z pracownic placówki.
Przed ogrodem pojawili się okoliczni mieszkańcy i fani placówki, którzy stanęli w obronie zoo i jego właściciela.
Pięć osób zatrzymanych
Pięć osób, w tym właściciel zoo, zostało zatrzymanych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Mariusz Pindera potwierdził we wtorek, że nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów.
Na miejscu prowadzono oględziny zwierząt, zabezpieczano ślady i sprawdzano warunki ich utrzymania. Po południu zapadła decyzja o transporcie części zwierząt do innych podmiotów zajmujących się opieką nad nimi. Prokurator zdementował jednak doniesienia o likwidacji placówki. Jak podkreślił, nie będą zabierane wszystkie zwierzęta.
O tym, które osobniki zostaną przewiezione, decydowali lekarze weterynarii pracujący na miejscu.
– My akurat na to nie mamy wielkiego wpływu – zaznaczył Pindera. „Gazeta Wrocławska” relacjonowała, że przed godz. 14 rozpoczęło się odławianie mniejszych zwierząt.
Boją się, że nowa autostrada przetnie ich domy. Interwencja Zero ruszyła do Prażmowa
Sprawa toczy się od maja
Źródło zbliżone do prokuratury przekazało PAP, że postępowanie trwa od maja. Przygotowanie odbioru zajęło pół roku, bo trzeba było zorganizować transport i znaleźć zwierzętom miejsca. W razie śmierci zwierzęcia odpowiada osoba, która zleciła przewóz.
Podstawą działań prokuratury były zawiadomienia organizacji zajmujących się prawami zwierząt, dotyczące nieprawidłowości w opiece. Zawiadamiający twierdzą, że zwierzęta otrzymywały zbyt mało pokarmu i nie miały zapewnionej właściwej opieki weterynaryjnej.
We wtorek Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poinformowała, że 5 sierpnia 2026 r. wszczęła postępowanie w sprawie cofnięcia zezwolenia na prowadzenie ogrodu. Jest ono efektem kontroli Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu. Ostatnia trwała od 26 lipca 2024 r. do 12 września 2025 r. Stwierdzono w niej m.in. niewykonanie części zaleceń pokontrolnych.
Właściciel: mamy dokumentację
GDOŚ wskazał, że dla części gatunków nie zapewniono warunków zgodnych z przepisami. Dokumentacja hodowlana i dokumenty potwierdzające pochodzenie części zwierząt są niepełne. W najbliższych dniach ogród ma podjąć działania zmierzające do usunięcia nieprawidłowości.
Właściciel Marcin Nowaczyk nie zgadza się z zarzutami. W nagraniu w mediach społecznościowych podkreślił, że ogród jest zatwierdzony przez GDOŚ i podlega cyklicznym kontrolom RDOŚ oraz powiatowego lekarza weterynarii. Zapewnił, że ma dokumentację weterynaryjną i jest gotowy do współpracy. Zaapelował też, by decyzje uwzględniały indywidualne potrzeby zwierząt.
https://www.facebook.com/reel/1636153581857545
Pełnomocnik właściciela mec. Łukasz Opaliński wyraził zdziwienie zatrzymaniami.
– Spodziewaliśmy się spotkania, a mimo tego policja dokonała zatrzymań – ocenił.
Zoo ma status ogrodu zoologicznego od 2012 r. Żyje w nim ok. 100 gatunków, m.in. tygrysy, kangury i jelenie milu.
Kryzys po pizzy Książula to nic nowego. „Znane osoby powinny mieć więcej wrażliwości”
Krzysztof Stanowski komentuje
Sytuację w zoo skomentował Krzysztof Stanowski, twórca Kanału Zero.
„Czy dobrze rozumiem, że facetowi właśnie ukradziono... ZOO, a policja zabezpiecza tę kradzież, aby nikt jej nie przerwał?” – zapytał na X.
„Czy naprawdę procedura wygląda tak, że ludzie formalnie niezwiązani z państwowymi służbami sobie wchodzą pod eskortą policji do zoo, jeden ładuje cztery lemury do samochodu na meble, drugi pakuje tygrysa na pakę Żuka, trzeci zgarnia trzy małpy na rower i wywożą nie wiadomo gdzie?” – dodał Patryk Słowik.
Obejrzyj także: