Reklama
Wojsko

Alarmów lotniczych nie da się już bagatelizować. Nie tylko Shahedy sieją spustoszenie

Czasy kiedy pomimo syren lotniczych ludzie siedzieli w kawiarni i bagatelizowali zagrożenie się skończyły. Rosja stawia na pociski balistyczne, a to sprawia, że ignorowanie syren alarmowych przestało być możliwe.

Michał Bruszewski
Opinia autorstwa: Michał Bruszewski
Dzisiaj 15:58
5 min
Zniszczenia po rosyjskim ataku w Kijowie (fot. Vladyslav Musiienko / PAP)

W tle łuny po ataku lotniczym, a na dachu zajęcia aerobowe ze spinningu na rowerach w Odessie, libański roofbar z DJ-em i pełną klientelą patrzącą na ataki lotnicze, rolki z kawiarni gdy wyją syreny – to obrazy, które krążyły zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i na Ukrainie. Intensyfikacja nalotów i słabość obrony przeciwlotniczej sprawiły, że to przeszłość.

Od razu zaznaczam, że nie są to zachowania powszechne i świadczące o ogóle społeczeństw dotkniętych konfliktem zbrojnych, ale pisanie, że nie mają miejsca, byłoby kłamstwem. Ludzie przywykają do wojny i jej zagrożeń, co często kończy się jej bagatelizacją wynikającą z rutyny. Niska intensyfikacja zagrożenia zaczyna ludziom kojarzyć się z wypadkami środków lokomocji, z czymś co dzieje na co dzień. Paradoksalnie, podobnych środków walki używano przeciwko miastom na Ukrainie i miastom na Bliskim Wschodzie – Shahedów. I miasta Ukrainy i państw Bliskiego Wschodu borykały się w ostatnich miesiącach z podobnymi problemami – broni je zbyt mało systemów Patriot, a na cywilne budynki zaczynają spadać pociski balistyczne, przy których Shahed wydaje się małym zagrożeniem.

Podobieństwa - Ukraina, Bliski Wschód

Choć wojnę rosyjsko-ukraińską i amerykańsko-izraelsko-irańską różni wiele to w wypadku lotniczych ataków saturacyjnych strategia Moskwy i Teheranu jest podobna (ataki saturacyjne to taktyka przeciążania obrony przeciwlotniczej). Przede wszystkim mają lub miały one na celu złamanie społeczeństw, na które wspomniane rakiety czy drony spadają. Reakcja społeczna, złamanie oporu, zniszczenie morale ma ekstrapolować na polityków, czyli wymusić na nich zakończenie obrony lub działań zbrojnych, albo wymusić korzystne dla atakującego ochłodzenie relacji z jego sojusznikami.  

Choć strategiczny cel Federacji Rosyjskiej w wojnie przeciwko Ukrainie jest niezmienny i od pierwszych klęsk na froncie, w 2022 r., przyjęto za główne zadanie złamanie całego państwa ukraińskiego, to gdy szybko okazało się, że Kreml nie może kontrolować Ukrainy, zintensyfikowano właśnie terror powietrzny atakując infrastrukturę cywilną. To cel strategiczny, do którego Rosjanie wytyczyli różne militarne drogi.

Wszelako taktyka Rosjan zmieniała się w kolejnych fazach konfliktu zbrojnego. Charakterystyczny dźwięk nadlatujących Shahedów stał się stałym elementem na ukraińskim niebie, ale Rosjanie zaczęli zwiększać nie tylko naloty jako takie, ale także udział w nich pocisków balistycznych. Dlaczego?

Reklama
Reklama

W lipcu Rosja wystrzeliła łącznie 381 pocisków różnego rodzaju przeciwko Ukrainie – raportuje stacja „ABC News”. Oznaczało to średnią 12 ataków dziennie, co jest nowym niechlubnym rekordem w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

Jak atakują?

Rakiety wraz z dronami stały się ważniejszym elementem tzw. ataków saturacyjnych, czyli polegających na tym, aby przeciążyć obronę przeciwlotniczą Ukrainy i pisząc wprost, aby ukraińscy żołnierze decydowali, który obiekt zestrzelić, a któremu – w dramatycznych okolicznościach - pozwolić spaść. Dlatego też drony irańskiego autoramentu – Shahedy, a następnie Geran z rosyjskiej linii produkcyjnej, jako relatywnie tanie, nieskomplikowane i masowe przez wiele miesięcy tej wojny stały się wręcz symbolem tych nalotów.

Ludność Ukrainy przywykła do charakterystycznych Shahedów, nauczyła się żyć w cieniu tych głośnych dronów, a alarmy lotnicze zaczęto bagatelizować. Sytuacja zmieniła się diametralnie, ponieważ w lipcu, do siedmiu procent wzrósł udział rakiet w nalotach – raportuje amerykańska stacja. W sierpniu te statystyki będą za pewne jeszcze wyższe. Choć 7 proc. nie brzmi jako duża skala, to skutki celnego uderzenia pocisku balistycznego Iskander-M są nieporównywalne z uderzeniem Shaheda, którego głowica bojowa może być dziesięciokrotnie mniejsza. Nalot Shahedów jest sygnalizowany, a ich strącenie relatywnie tańsze i łatwiejsze dla różnych poziomów ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. W ostateczności za Shahedami jeździły specjalne oddziały obrony przeciwlotniczej z ciężkimi karabinami maszynowymi zamontowanymi na tzw. technicalach, czyli cywilnych pick-upach przerobionych na wojskowe pojazdy.

Reklama
Reklama

Do walki z pociskami balistycznymi używa się najdroższych efektorów jakie Ukraina ma w rachitycznych ilościach i boryka się z ich brakami. Ponadto, Iskander może przenosić głowice kasetowe (subamunicję, czyli pociski w pociskach), które w gęsto zabudowanym i zaludnionym mieście są mordercze. Notabene, Iran w atakach odwetowych, w toku operacji „Epicka Furia” również używał rakiet balistycznych, właśnie uzbrojonych w „kasety” co powodowało, że w Izraelu oraz innych państwach regionu Zatoki Perskiej ucieczka do schronu stała się warunkiem przetrwania. A zaatakowane kraje Zatoki Perskiej poprosiły Ukrainę o przysłanie operatorów dronów wraz z interceptorami do strącania Shahedów, ponieważ policzyli zapasy Patriotów.

Dlatego właśnie widzimy jak kijowskie metro - podobnie jak w 2022 r. – znów jest głównym schronem ukraińskiej stolicy.

Źródło: Zero.pl