
Od dwóch lat próbują otworzyć strzelnicę i edukować w temacie posługiwania się bronią. Mają już potrzebną ziemię, ale napotkali na biurokratyczne przeszkody i spór z gminą. Sprawie przyjrzał się Michał Bebło z Interwencji Zero.
- Byli żołnierze dwa lata temu wydzierżawili od gminy Chełmża teren po żwirowni. Chcieli tam otworzyć strzelnicę.
- Spełniają wszystkie warunki, jednak urzędnicy uważają inaczej i nie chcą zatwierdzić regulaminu.
- Od października 2024 r. trwa postępowanie w tej sprawie. Interwencja Zero sprawdziła, dlaczego problem od miesięcy nie jest rozwiązany.
– Przyjechaliśmy do lasu, żeby pokazać jak bardzo w lesie jesteśmy z przygotowaniem naszego kraju do obrony – powiedział Michał Bebło, rozpoczynając środowy odcinek Interwencji Zero w miejscowości Kiełbasin.
Centrum danych powstaje w środku miasta. „Nikt nie chce mieszkać obok”
Właściciele strzelnicy twierdzą, że problemem są przeciągające się procedury. – Wójt zaczął wymagać od nas dokumentów, których tak naprawdę nie powinno się od nas wymagać, bo jest to obiekt niebudowlany. Zresztą kontrola Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego wykazała, że jest to obiekt niebudowlany i na terenie nie ma żadnych budowli ziemnych – mówi jeden z nich.
– Niestety dalej wydłużane są postępowania administracyjne, powoływanie kolejnych biegłych z zakresu budownictwa, procesu inwestycyjnego, poziomu wód gruntowych, pomiaru hałasu. Jak można zmierzyć poziom hałasu na nieistniejącej strzelnicy? Absurd po prostu goni absurd i z tym absurdem mierzymy się już dwa lata – kontynuuje.
Byli żołnierze przez cały ten czas muszą odprowadzać podatki wynikające z faktu, że dzierżawią grunt, na którym chcą założyć strzelnicę. Jak twierdzą, w 2025 r. zapłacili ponad 11 tys. zł.
Spór między gminą a żołnierzami
Na ich zarzuty odpowiada zastępca wójta gminy Chełmża, Andrzej Zieliński.
– Po prostu panowie nie dostarczyli dokumentu, który był wymagany, żeby zatwierdzić regulamin. Wójt nie będzie działał wbrew prawu i nie zatwierdzi regulaminu bez dokumentów, które są wymagane – mówi.
Między gminą a mężczyznami trwa spór dotyczący tego, jaki status ma nieruchomość, jakie dokumenty należy dostarczyć i jakie trafiły już do urzędu.
Cały materiał do obejrzenia poniżej: