Janusz Kowalski odszedł z Prawa i Sprawiedliwości, bo nie mógł dogadać się z działaczami ze swojego okręgu wyborczego. Dla polityka nie ma niczego groźniejszego – szczególnie dla takiego bez mocnych pleców w partii. Kowalski postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wymyślić się na nowo.
W środę przyszedł do Kanału Zero z jasnym przekazem – chce zostać liderem polskiego ruchu polexitowego i walczyć o wyjście Polski z Unii Europejskiej.
Kowalski o Polexicie. Chce stanąć na czele ruchu
O co chodzi Januszowi Kowalskiemu?
Manewr Kowalskiego wywołał konsternację. Dlaczego polexit? Poseł tłumaczył, że sprzeciwia się propozycji perspektywy finansowej UE na kolejne lata. Europejska prawica coraz częściej wyciąga budżetową kartę i grzmi o niekontrolowanych wydatkach.
Na dziś motywacje Kowalskiego nie mają jednak większego znaczenia. Polexit to konkret, który zapewnia cytowania i oburzenie publicystów. W polityce nie chodzi już przecież o przekonanie kogokolwiek do jakiejkolwiek idei. Chodzi o przyciągnięcie uwagi i udostępnienia.
Czy ruch Kowalskiego to element większego planu i szykowanie fundamentu pod nowy sojusz na przyszłoroczne wybory? Na razie to raczej mocny sygnał ukierunkowany na polską prawicę.
Czy Kowalski znajdzie naśladowców?
Wielu posłów PiS było autentycznie zaskoczonych odejściem jednego z najbardziej rozpoznawalnych medialnie kolegów. Wielu z pewnością zaczęło poważnie myśleć o swoich szansach na zaistnienie na listach wyborczych. W tym kontekście polexitowy manewr Kowalskiego wydaje się szczególnie niebezpieczny.
Dziecko nie może znikać między urzędami i procedurami
Niewiele wskazuje, by istniejąca w Unii eurosceptyczna koalicja miała się w najbliższym czasie powiększyć. Szansą na rozwój takich ugrupowań są jednak koalicje z mainstreamem. Stąd przecież już tylko krok do normalizacji antyeuropejskich postaw.
Kolejne badania Eurobarometru dowodzą, że Europejczycy są zadowoleni z członkostwa w Unii. W Polsce rośnie jednak odsetek sceptyków, a nawet zwolenników opuszczenia wspólnoty. Właśnie na ich głosach chce zbudować się Janusz Kowalski.
PiS liczy na Kowalskiego. Kowalski liczy na milczenie PiS
Jak może to osiągnąć? Na przykład powołując się na dobre relacje z prawicowymi „normalsami”. Może starać się nie tyle o błogosławieństwo dla polexitowej strategii, ale choć milczenie byłych kolegów z PiS.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości na razie są jednak zbyt zajęci kalkulowaniem – ruch Kowalskiego z pewnością zmobilizował wielu z nich. Nie wydają się szczególnie zaniepokojeni coraz częstszym odwoływaniem się polskiej prawicy do Polexitu. No cóż, brytyjscy torysi również nie byli zaniepokojeni.

